NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szczubełek, Kamila - "Droga do Wyraju"

Bardugo, Leigh - "Rządy wilków"

Ukazały się

Abnett, Dan; Lee, Mike - "Żniwiarz dusz"


 McNeill, Graham - "Mściwy duch"

 Haley, Guy - "Perturabo. Młot Olympii"

 King, Stephen - "Podpalaczka" (2021)

 Marillier, Juliet - "Syn cieni"

 Tidhar, Lavie - "Ziemia nieświęta"

 Oszubski, Tadeusz - "Sfora"

 Szyda, Wojciech - "Sajens fikcje"

Linki

Morgan, Richard - "Trzynastka" (Mag)
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Black Man
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Data wydania: Listopad 2020
ISBN: 978-83-66409-56-9
Oprawa: twarda
Liczba stron: 720
Cena: 45,00 zł
Rok wydania oryginału: 2007



Morgan, Richard - "Trzynastka"

„Trzynastka” Richarda Morgana powróciła na polski rynek. Nowy wydawca, nowa szata graficzna; być może zbliża się nowe otwarcie dla twórczości tego pisarza w Polsce – niedługo polska premiera nowej powieści Morgana pt. „Rzadkie powietrze”. Choć nie jest to twórczość bogata, to w Polsce pisarz ten jest znany głównie z trylogii o Takeshim Kovacsu („Modyfikowany Węgiel”, „Upadłe Anioły”, „Zbudzone Furie”). Chodzi tylko o rozpoznawalność „współczesną” (po premierze serialu Netflixa opartego na fabule „Modyfikowanego Węgla”). Trochę szkoda, ponieważ Richard Morgan ze swoimi dosyć mrocznymi fabułami dobrze wpisuje się we współczesne nastroje (patologie współczesnego kapitalizmu, zagłada klimatyczna, wzrost znaczenia autorytaryzmów, ogólny kryzys demokracji itd.).

„Trzynastka” to powieść z 2007 r., a zatem jeszcze sprzed ostatniego kryzysu finansowego. Wykreowany świat wydaje się zatem w miarę sielankowy. Choć trudno go rozgryźć na początku. Autor nie tłumaczy czytelnikowi jego założeń. Zatem już na starcie trzeba go „rekonstruować” ze szczątkowych obserwacji bohaterów, dla których wykreowana rzeczywistość to stan normalny; autor nie zmusza ich do wygłaszania dialogów opisowych, aby zaznajomić czytelnika z nowym porządkiem. Wiadomo, że po różnych niepokojach (ujmując to delikatnie) ludzkość jakoś się pozbierała. Nawet kolonizuje Marsa. Choć nie jest to sielanka, co jest bardzo realistyczne – nawet dziś, kiedy różni miliarderzy opowiadają głupstwa o tym, jak cudownie będzie żyć na nowej planecie (może za kilkaset lat). Na Ziemi zaś doszło do nowego podziału sił. Stany Zjednoczone rozpadły się, na część „korporacyjną” i część „religijną”, rasistowską Konfederację; Unia Europejska trzyma się mocno ze swoją socjaldemokratyczną gospodarką, ONZ również jest na swój sposób nową i poważną siłą; i tak dalej. Odpowiedzi na pytania co, jak i dlaczego rozrzucone są po całej powieści, trzeba je wyławiać ze strzępów podrzucanych informacji, dialogów odnoszących się do wydarzeń z przeszłości. Generalnie, czytelnik w trakcie lektury ma do wykonania pewną pracę – nie jest mu wszystko podane na tacy i należy odnotować to po stronie niewątpliwych zalet.

Jeśli chodzi o fabułę, koncentruje się na wątku kryminalnym. Choć, jak w „Modyfikowanym Węglu”, niemal wszystko ma w nim drugie dno. I w tym przypadku Richard Morgan znowu wykonał doskonałą robotę. Niby prosta intryga (nie powiązane ze sobą zabójstwa na terenie byłych Stanów Zjednoczonych) prowadzi do nieoczekiwanych zwrotów akcji, których nie wypada spoilerować, ponieważ to sedno całej historii. Warto dodać, że od początku podejrzewany o ich dokonanie jest zmodyfikowany genetycznie były żołnierz, który nie miał prawa znaleźć się na Ziemi. Do jego wytropienia zaangażowany zostaje inny były zmodyfikowany żołnierz – główny bohater, Carl Marsalis, wariant trzynasty. Zatem o ile wykreowany świat udał się autorowi znakomicie (łącznie z wprowadzaniem w niego), to dalej Morgan często ucieka w klisze gatunkowe. Zresztą, wcale tego nie kryje, a ja nie uznałem tego za wadę. Autor ani nie jest pierwszy, ani ostatni, a szukanie motywów z – przykładowo - „Blade Runnera” nie sprawi problemu i nie będzie problemem dla czytelnika bardziej doświadczonego gatunkowo.

Zresztą, należy napisać wprost: czy Carl Marsalis, sam będący tzw. wariantem trzynastym, nie jest jakąś „reinkarnacją” Takeshiego Kovacsa z „Modyfikowanego Węgla”? Wcale nie trzeba szukać odniesień do filmu Ridleya Scotta, Morgan trochę powiela własne wcześniejsze pomysły. Aczkolwiek tym razem warianty trzynaście to nie Korpus Emisariuszy, ale „podkręcone” genetycznie męskie samce, niezbędne swego czasu, a obecnie nie tylko relikt, ale i groźna broń wzbudzająca strach. Oraz w pewien sposób jakieś nostalgiczne wspomnienie za utraconą męskością (naprawdę nie chcę psuć przyjemności, więc się tu zatrzymam). Niemniej, nie sposób nie zauważyć, że tym razem autor zadbał o to, aby zaludnić otoczenie głównego bohatera ciekawymi postaciami drugoplanowymi; w większej liczbie niż w poprzednich powieściach. Sevgi, Norton i jego brat, Ortiz. Zresztą, Marsalis pojawia się na początku, aby około strony pięćdziesiątej zniknąć ze sceny na około sto stron. Niezbędna jest bowiem ekspozycja innych postaci i głównej intrygi.

Inaczej niż w poprzednich powieściach, w „Trzynastce” Richard Morgan złagodził nieco ton, jeśli chodzi o wskazywanie winnych. Oczywiście, korporacje to zło, ale konieczne – mamy przecież w kontrze rasistowską republikę południowych stanów byłego USA. Najbardziej „przyjazna” jest Unia Europejska, ale też bez przesady. Morgan wyszedł chyba z założenia, że świat ogólnie jest zły; można w nim szukać co najwyżej jakichś łagodniejszych, przyjemniejszych odmian.

Złem bez wątpienia jest genetyka, czy raczej to, czym staje się w rękach polityków i korporacji. Warianty trzynaste, których przedstawicielem jest Marsalis i antagonista, to przecież – według standardów powieściowego świata – wynaturzenia, budzące własną niewielką, ale zauważalną behawioralną obcością lęk. Być może z punktu widzenia czytelnika taki super-samiec jest odpowiedzią na niektóre bolączki: twardy szeryf, egzekutor sprawiedliwości pośród bezprawia, otwierający kulturowe skojarzenia z jakimś archetypicznym Robin Hoodem czy innym obrońcą uciśnionych. Widać, że Morgan Marsalisa darzy sympatią, ale nie czyni go Bohaterem, Którego Potrzebujemy. Stawia go w opozycji do świata, do którego – jako mutant – nie przystaje, ale dzięki temu czyni zeń recenzenta tego porządku. Jeśli przypomina wam to wiedźmina, to się zapewne nie pomyliliście. Zresztą, określenie „wiedźmin” wobec Marsalisa pada wprost. Można zaryzykować twierdzenie, że Marsalis jako Trzynastka, jest właśnie wiedźminem przyszłości. Ciekaw jestem, czy Morgan czytał opowiadania i powieści Andrzeja Sapkowskiego. A może po prostu taka konstrukcja głównego bohatera (jako genetycznej modyfikacji) prowadziła do nieuchronnej konsekwencji jego wyalienowania ze świata. Które z kolei czyniło go tego świata obserwatorem i wspomnianym recenzentem. Bynajmniej nie biernym.

Akcja jest dynamiczna. Choć z początku taką się nie wydaje. Najpierw poznajemy Marsalisa i trochę wykreowanego świata, potem innych bohaterów; zostajemy wprowadzeni w intrygę. Tak naprawdę dopiero po ponad stu pięćdziesięciu stronach fabuła rusza w kierunku poszukiwania tajemniczego zabójcy i rozplątania tajemnic nie powiązanych ze sobą zbrodni. Cała powieść to niemal siedemset stron; dzieje się na nich dużo. Czasami za dużo. Zwłaszcza że śledztwo prowadzone przez głównych bohaterów ma niewiele punktów zaczepienia. To prowadzi do wrażenia chaosu w podejmowanych przez nich działaniach, skakania z miejsca na miejsce, od wątku do wątku. Dopiero pod koniec uważny czytelnik spostrzeże splatanie się nitek. Wreszcie, udzielone zostaną wszystkie odpowiedzi. W zasadzie chyba nie ma istotnej zagadki z tej powieści, która nie zostałaby rozwiązana. Zatem nie należy się kłopotać, a to wrażenie chaosu wynika z założeń fabularnych. Co jednak nie musi się przecież każdemu podobać.

Generalnie, „Trzynastka” to powieść warta polecenia. Świetnie się ją czytało, mimo wspomnianych wyzwań. A może dzięki nim. Choć Morgan operuje kliszami, czy nawet powiela własne pomysły z wcześniejszych powieści, to nie widzę w tym niczego złego. Robi to po prostu dobrze. To soczysta, spora porcja doskonałej fantastyki, której na naszym rynku brakuje. Dlatego cieszę się na polską premierę „Thin Air”. Powieść jest osadzona w tym samym świecie, ale z nowymi bohaterami i intrygą. Zebrała dobre recenzje, choć część zarzutów odnośnie twórczości Morgana pozostała taka sama. Po lekturze „Trzynastki” te zastrzeżenia obchodzą mnie jakoś mniej.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2021-01-10 10:15:30
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Sturgeon, Theodore - "Więcej niż człowiek"


 Pettersen, Siri - "Żelazny wilk"

 Onyebuchi, Tochi - "Riot Baby"

 Maguire, Gregory - "Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu"

 Crowley, John - "Małe, duże"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

 Haldeman, Joe - "Wieczna wolność"

 Cameron, Miles - "Upadek smoków"

Fragmenty

 Masterton, Graham - "Susza"

 Maciewicz, Monika - "Wiedma"

 Shusterman, Neal & Shusterman, Jarrod - "Susza"

 Marillier, Juliet - "Syn cieni"

 Marillier, Juliet - "Córka lasu"

 Liu, Cixin - "O mrówkach i dinozaurach"

 Sturgeon, Theodore - "Więcej niż człowiek"

 Enríquez, Mariana - "Nasza część nocy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS