NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Wroczek, Szymun - "Piter. Bitwa bliźniaków"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

 Hill, Joe - "Dziwna pogoda" (2020)

 Faber, Adam - "Dom Wiedźm"

Linki

Baoshu - "Odzyskanie czasu"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Wspomnienie o przeszłości Ziemi
Tytuł oryginału: The Redemption of Time
Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Data wydania: Maj 2020
ISBN: 978-83-8062-529-7
Oprawa: miękka
Format: 132x202 mm
Liczba stron: 320
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2011
Tom cyklu:



Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

Przedmowa do wydania angielskiego

Napisanie „Odzyskania czasu” jest jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu.

Podobnie jak wielu innych stałem się wiernym czytelnikiem Cixina Liu na początku dwudziestego pierwszego wieku, kiedy dopiero zaczynał on zyskiwać renomę jako twórca fantastyki naukowej. Nazywaliśmy siebie cítiě (co znaczy „magnesy” i jest kalamburem chińskiego skrótu od „zagorzali wielbiciele Cixina Liu”) i namiętnie dyskutowaliśmy o jego utworach na forach internetowych. Po opublikowaniu każdego z jego opowiadań wiadomość o tym rozchodziła się wśród nas jak pożar lasu i wszyscy biegliśmy do sklepów, by kupić czasopismo. W 2006 roku, kiedy „Kehuan Shijie” („Świat Fantastyki Naukowej”) zaczął zamieszczać w odcinkach Problem trzech ciał, pierwszą część wspaniałej trylogii „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” (znanej też jako trylogia „Trzech ciał”), pochłaniałem jak w transie każdy z nich i łaknąłem następnego.

Na początku 2008 roku „Problem trzech ciał” ukazał się w wydaniu książkowym, a mniej więcej pół roku później wyszedł drugi tom, „Ciemny las”. Chociaż książki te nie stały się jeszcze tematem głównego nurtu rozważań literackich, miłośnicy fantastyki naukowej rozkoszowali się wytworami bogatej wyobraźni ich autora. Jednak po tych dwóch częściach ja i pozostali cítiě musieliśmy długo czekać na następną.

Nareszcie dwa i pół roku później, w listopadzie 2010 roku, wszedł w Chinach do sprzedaży „Koniec śmierci”. W owym czasie byłem na studiach podyplomowych w Belgii, więc nie mogłem dostać tej książki. Poważnie zastanawiałem się, czy nie polecieć do Chin, by ją kupić. W końcu pomógł mi mój przyjaciel Gao Xiang, sfotografował wszystkie jej strony i przysłał mi te zdjęcia pocztą elektroniczną.

Ten gest bardzo mnie wzruszył, ale dopiero dużo później zrozumiałem, co naprawdę znaczy dla mnie wydanie tej powieści. Gdy skończyłem lekturę, zacząłem dyskutować w internecie z wielbicielami trylogii w Chinach o wszystkich jej szczegółach. Jednak bez względu na to, ile umieściliśmy wpisów, nie zmieniało to faktu, że się skończyła, więc z każdym dniem oddalaliśmy się od niej. Pod wpływem melancholii, która mnie z tego powodu ogarnęła, postanowiłem rozwinąć w osobnych opowiadaniach wątki kilku z występujących w niej postaci i tym samym trochę przedłużyć tę opowieść. Dwa dni później napisałem rozmowę Yun Tianminga z 艾 AA na Niebieskiej Planecie i umieściłem ją w sieci pod tytułem „Trzy ciała X”. „X” nie oznaczało „dziesięć”, lecz „niewiadomą”.

Nie pierwszy raz stworzyłem fanfikcję opartą na pisarstwie Cixina Liu i z pewnością nie byłem pierwszym, który to zrobił, ale wcześniej takie opowieści pisali głównie fani dla małej grupy innych zagorzałych miłośników jego prozy. Nie miałem pojęcia, że kontekst „Trzech ciał X” był całkowicie odmienny. To, co napisałem, było dokładnie tym, czego w tamtej chwili potrzebowały tysiące czytelników – kolejną opowieścią osadzoną w uniwersum „Trzech ciał”. Ponieważ ukazało się w odpowiednim momencie (zaledwie tydzień po publikacji „Końca śmierci”), przyciągnęło dużo większą uwagę, niż na to zasługiwało ze względu na swoje walory literackie, a pochwały czytelników zachęciły mnie do kontynuowania i rozbudowy fabuły, dzięki czemu stopniowo nabrała ona samodzielnego kształtu. Trzy tygodnie później, przed Bożym Narodzeniem 2010 roku, ukończyłem moją powieść.

Do tamtej pory „Trzy ciała X” dotarły do wszystkich zakątków chińskiej sieci internetowej i wywołały niemal równie duże zainteresowanie i ożywioną dyskusję jak sam „Koniec śmierci”. Skontaktował się ze mną pan Yao Haijun, dobry przyjaciel Cixina Liu i redaktor naczelny „Kehuan Shijie”, który w uznaniu roli, jaką odegrał w promowaniu nowych pisarzy, zyskał sobie przydomek „chińskiego Campbella”, i zapytał, czy może ją wydać jako osobną powieść. Kilka miesięcy później, kiedy gorączka wywołana „Trzema ciałami” ogarniała coraz większe rzesze chińskich miłośników literatury fantastycznonaukowej, ukazały się kolejne fanfiki, ale niepowtarzalna okazja minęła i tym nowym dziełom nie poświęcono nawet w przybliżeniu tyle uwagi co mojemu. Wiedziałem, że dopisało mi szczęście.

Kiedy umieściłem moje opowiadanie w sieci, nie myślałem o prawach autorskich, ale oczywiście po złożeniu mi przez pana Yao oficjalnej propozycji książkowego wydania powieści musiałem stawić czoło związanym z tym skomplikowanym kwestiom. Na szczęście Cixin Liu wykazywał się niewiarygodną życzliwością wobec nowych pisarzy i udzielił mi zgody na publikację. Nie jestem w stanie wyrazić w pełni mojej wdzięczności. Wysłałem mu egzemplarz, gdy tylko książka wyszła spod prasy. Kilka lat potem, kiedy wydałem już parę całkowicie własnych rzeczy i zostałem członkiem wąskiego kręgu chińskich autorów fantastyki naukowej, zaprzyjaźniłem się z Liu i często spotykamy się na imprezach organizowanych przez fandom. Powiedział mi, że podobały mu się „Trzy ciała X”, i faktycznie nawet głosował za przyznaniem powieści chińskich nagród dla książek z tego gatunku. Wprawdzie nigdy nie znalazłem się w gronie laureatów, ale bardziej od tych nagród cenię sobie uznanie i zachętę ze strony Liu.

Podtytuł książki, „Odzyskanie czasu” i kilka innych nazw w niej występujących mają dla miłośników trylogii Liu szczególne znaczenie, chociaż pewnie tylko nieliczni pamiętają źródła tych aluzji. Między rokiem 2008 i 2010, kiedy fani niecierpliwie czekali na jej ostatni tom, wielu z nich snuło spekulacje na temat potencjalnych zwrotów akcji i rozsiewało plotki o rzekomych „przeciekach” od pracującego nad nim Cixina Liu. Oczywiście wszystkie te rewelacje okazały się bujdami, ale nawet wyssane z palca doniesienia sprawiały radość fanom wyobrażającym sobie zakończenie arcydzieła, więc odwołałem się do pewnych pojawiających się w nich kluczowych słów dla upamiętnienia owych czasów niewinności, kiedy „Trzy ciała” były stosunkowo peryferyjnym terenem, znanym tylko najbardziej oddanym miłośnikom.

Oczywiście moje rozwinięcie wątków „Trzech ciał” nie wzbudziło, bo nie mogło wzbudzić, takiego uznania jak oryginalny cykl, ale jest też faktem, że wielu czytelnikom bardzo się spodobało. Chociaż „Trzy ciała X” ukazały się nakładem tego samego wydawcy, który opublikował oryginalną trylogię, i były sprzedawane razem z książkami Cixina Liu, na pewno nie roszczę sobie prawa do tego, by zostały uznane za część kanonu „Trzech ciał”. Traktuję tę powieść jako podjętą przez wiernego wielbiciela próbę wyjaśnienia i wypełnienia pewnych luk w oryginale, jedno z niezliczonych możliwych rozszerzeń uniwersum „Trzech ciał”. Każdy miłośnik właściwej trylogii może ją odrzucić jako nieprzystającą do jego wizji albo przyjąć bez konieczności uznawania jej za część tego uniwersum. Sądzę, że obie reakcje są w pełni uzasadnione.

Cztery lata po pierwszym wydaniu „Trzech ciał X” China Educational Publications Import & Export Corporation Ltd. postanowiły przedstawić tę książkę anglojęzycznym czytelnikom trylogii. Budzi to we mnie zarówno radość, jak i obawę. Oczywiście są w historii angielskojęzycznej fantastyki znakomite przykłady fanfikcji, takie jak trylogia o Drugiej Fundacji autorstwa Gregory’ego Benforda, Grega Beara i Davida Brina czy imponujące „Statki czasu” Stephena Baxtera, kontynuacja „Wehikułu czasu” H.G. Wellsa, nie wspominając już o uniwersach „Doktora Who” i „Star Trek”, które stały się żyznymi polami dla rozwoju twórczości wielu pisarzy. Nie twierdzę, że moja powieść dorównuje tym klasycznym utworom, ale coś ją z nimi łączy. Otóż wszystkie dzieła niezwykłego geniuszu wzywają nas do ciągłego powracania do przedstawionego w nich świata i zachęcają do przepełniania go naszym entuzjazmem, by czas mógł biec dalej i zataczać koło, by ukochane postaci odżywały i by te uniwersa mogły się bez końca rozwijać.

Baoshu, 30 sierpnia 2015




Dodano: 2020-06-01 17:15:32
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shedao Shai - 18:13 01-06-2020
Ładnie napisane. Książka leży na półce i czeka, aż przejdzie mi kac po "Erze supernowej".

romulus - 18:24 01-06-2020
To uważaj, aby nie skończyło się czymś gorszym, kiedy ją przeczytasz.

Shedao Shai - 18:27 01-06-2020
romulus pisze:To uważaj, aby nie skończyło się czymś gorszym, kiedy ją przeczytasz.


Tak coś czuję :mrgreen:

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS