NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: Marzec 2020
ISBN: 978-83-8116-866-3
Oprawa: miękka
Format: 140×205mm
Liczba stron: 688
Cena: 39,90 zł



Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Do przeczytania debiutanckiej powieści Michała Dąbrowskiego podchodziłem z rezerwą spowodowaną niechęcią do standardowego fantasy: powtarzalnego, wyjałowionego z inwencji. Najgorszy jego rodzaj to ten, w którym autorzy nie obeznani z konwencją wyważają już otwarte drzwi. Michał Dąbrowski w „Imieniu Boga” ustrzegł się tych „pułapek”, czy słabości. I już na starcie można napisać, że w jego przypadku mamy do czynienia z debiutem przemyślanym i dopracowanym. Co nie zmienia faktu, że poza kilkoma ciekawymi wyjątkami, jego powieść stanowi bardzo konwencjonalną fantasy. Od razu należy też stwierdzić, że to nie jest zarzut.

Fabuła powieści rozgrywa się w imperialnej stolicy, mieście Aazh. Jak przystało na serce imperium – jest to miasto ogromne, tętniące życiem i autor zadał sobie sporo trudu, aby przekonać do tego czytelnika. Doki i zaułki są brudne, śmierdzące i niebezpieczne, świątynie i pałace bogate, tawerny, w zależności od rodzaju klienteli od obskurnych po eleganckie. I tak dalej. Aby oszacować stopień dbałości autora o detale wystarczy zerknąć na wewnętrzną stronę okładki. Znajduje się tam bardzo szczegółowa, bogata mapa miasta. Nie jakiś powierzchowny bazgroł wskazujący granice akcji i najważniejsze lokacje z punktu widzenia tejże. Nie pamiętam dokładnie, ale mogę z dużą dozą pewności stwierdzić, że do większości tych miejsc akcja powieści nie zawitała, a jeśli już to bardzo przelotnie. Dlatego wierzę w opis, że autor ten świat budował przez kilka lat. Dzięki temu w powieści nie widać rozwiązań prowizorycznych, całe to miasto – o czym świadczy dobitnie mapa – szczegółowo przemyślał. Być może to jeden z powodów, dla których powieść dobrze się czyta. Poza warsztatem literackim autora, oczywiście. Nie mnie oceniać kompetencje językowe i literackie. Po prostu z punktu widzenia czytelnika, który przeczytał mnóstwo tego typu fantasy (której większość zapomniał zaraz po przeczytaniu), mamy tu do czynienia z tekstem, który pod względem konstrukcji świata i wprowadzenia w niego czytelnika ciekawi i jest w stanie zaangażować w lekturę.

Choć na pierwszy rzut oka nie jest to łatwe. Autor wrzuca czytelnika w nowy świat bez objaśnień, bez wprowadzenia. To kolejna zaleta powieści. Fabułę śledzimy z kilku punktów widzenia, dwójki lekarzy i bardziej interesującej kobiety – szpiega. Postaci jest więcej, jak również i wątków. Do tego autor stara się bohaterów różnicować nie tylko społecznie, ale również uwiarygodniać łagodną stylizacją językową. Są tajemnice, są pradawne moce, spiski, polityka, religia, ścierające się oficjalnie i pod dywanem siły. Michał Dąbrowski nie przedobrzył w ich tworzeniu i znowu przyjemnie zaskakuje dyscypliną i panowaniem nad postaciami czy fabułą. Wszystko to już było w innych powieściach i cyklach fantasy, ale powtarzanie tych tropów nie nuży w tym wykonaniu. A czasami przyjemnie zaskakuje. Choć świat mamy urządzony na modłę pseudo-średniowieczną, to jednak umiejscowienie akcji w bogatym i różnorodnym mieście łagodzi typowość settingu. Poza tym są jeszcze elementy świata, które wskazują, że nie jest to zamrożona w magii forma organizacji społecznej nieulegająca zmianom od tysięcy lat. Zdarzają się także elementy irytujące – najważniejszym jest latający kot, który trochę obrzydził mi lekturę niemal na starcie. Najważniejsze jednak, że autor nie przedobrzył i można mu wpadki czy słabości wybaczyć. Akcja nie pędzi na łeb, na szyję, rozwija się konsekwentnie. Po pewnym czasie wydarzenia, jak zazwyczaj w takich powieściach, łączą się, zazębiają i „wszystko” staje się oczywiste. Co nie oznacza, że to koniec niespodzianek. Od razu napiszę, że zapewne należy spodziewać się ciągu dalszego; ale fabuła dociera do takiego miejsca, w którym równie dobrze mogłaby się zakończyć.

„Imię Boga” nie rzuciło mnie na kolana, nie próbuje być przełomowe i nie jest tekstem wybitnym. Ale, jak na debiut fantasy, to powieść dojrzała, przemyślana i dobrze skonstruowana. Zbudowany świat-miasto nadaje się do dalszych eksploracji, zarówno w powieściach, jak i opowiadaniach. Myślę, że można spokojnie dopisać Michała Dąbrowskiego do listy autorów, których warto śledzić.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2020-04-27 21:23:54
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS