NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Zamiatin, Jewgienij - "My"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wizna"


 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

 Hill, Joe - "Dziwna pogoda" (2020)

 Faber, Adam - "Dom Wiedźm"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

Linki

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Something Dark and Holy
Tytuł oryginału: Wicked Saints
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Data wydania: Luty 2020
ISBN: 978-83-8116-844-1
Oprawa: miękka
Format: 140×205 mm
Liczba stron: 343
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2019
Tom cyklu: 1



Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

„Niegodziwi święci” to pierwsza część trylogii fantasy. Jeśli pierwsze zdanie was nie znudziło, to dopiszę od razu, że jest ona osadzona w – chyba szeroko rozumianym – słowiańskim folklorze, co może pomóc niektórym „turbosłowianom” po katastrofie, jaką było pozbawienie nowej adaptacji wiedźmińskiej sagi elementu „słowiańskości”, którego prawie wcale w niej nie było.

Ale heheszki na bok. Z racji braku odpowiedniej wiedzy niżej podpisanemu trudno rozstrzygnąć, czy ta „słowiańskość” w powieści Emily A. Duncan jest rzeczywista, koturnowa, czy może poza „zesłowiańszczeniem” imion i niektórych nazw nie ma tam niczego głębszego. Zatem zmuszony jestem zająć się konwencjonalnymi elementami „Niegodziwych Świętych”.

Na początku powieść ujęła mnie tym, że wrzuca czytelnika w fabułę bez objaśnienia, co, kto, z kim i dlaczego toczy konflikt. Od razu poznajemy główną bohaterkę, Nadieżdę i od początku widzimy, że dziewczyna musi uciekać przed wrogiem, który walczy z jej krajem i który z nieznanych (na razie) przyczyn, poluje właśnie na nią. To niby nic nowego – od razu przychodzi do głowy motyw Wybrańca, który gdzieś pośrodku Niczego wiedzie spokojny żywot, kiedy nagle się okazuje, że dysponuje mocami i jest Przeznaczony. Niemniej, w powieści jakoś ten element przechodzi gładko i przyjemnie. Szybko okazuje się, że gładkość i przyjemność to cecha charakterystyczna „Niegodziwych Świętych”. Tymczasem na scenę wkraczają kolejni bohaterowie, w tym wyglądający (początkowo) na głównego antagonistę, arcyksiążę, następca tronu wrogiego królestwa, a także młody zbieg (sytuujący się jako potencjalny Amant). Dalej fabuła już toczy się jak po sznurku. To jest, jest dosyć typowo i przewidywalnie. Bohaterowie, mimo że autorka się stara, nie posiadają skomplikowanych motywacji. Jednocześnie przyznaję, Emily A. Duncan czasami udanie zaskakuje czytelnika poprzez zrywanie masek niektórym postaciom. Wykreowany świat jest typową krainą fantasy w konflikcie. Książkę wzbogacono o mapę, która grzeszy wszystkimi błędami mapek w powieściach fantasy. To jest, patrząc na nią nie sposób zrozumieć, jak te potężne królestwa funkcjonują z dwoma czy trzema miastami na krzyż, kilkoma drogami i mnóstwem kniei. Ale autorka popełnia tu błąd, czy wpada w koleiny, które nieobce są najlepszym (weźmy np. mapę Siedmiu Królestw z „Pieśni Lodu i Ognia” Martina).

Generalnie, wszystko w tej powieści wydaje się typowe i znajome, realizujące schemat powieści fantasy (być może skierowanej do młodzieżowego czytelnika, choć niekoniecznie). Nie sposób pominąć wspomnianej gładkości i przyjemności. Dzięki niej schematy, przewidywalność oraz płytkość nie bolą. Autorka wciąga czytelnika w fabułę sprawnie i nie traci czasu, dynamicznie rozwijając akcję. Dzięki temu, czas spędzony z powieścią upływa szybko i nie nieprzyjemnie. Zwłaszcza że – jeśli chodzi o objętość – nie jest to jakaś przerażająca kolubryna. Cztery wieczory to wystarczająca porcja czasu, którą można poświęcić na przeczytanie „Niegodziwych Świętych”. Obawiam się, że zapominanie o fabule będzie jeszcze szybsze. Ale jeśli kolejne części trylogii będą napisane w ten sposób, to szykuje się miła, relaksująca rozrywka czytelnicza.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2020-04-06 12:20:39
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS