NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Mammay, Michael - "Przestrzeń"

Ukazały się

Abnett, Dan - "Pancerz pogardy"


 Pilipiuk, Andrzej - "Traktat o higienie. Z dziejów dra Skórzewskiego"

 Jadowska, Aneta - "Kurczaczek i Salamandra"

 Jaumann, Bernhard - "Sępom na pożarcie"

 Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

Linki

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Something Dark and Holy
Tytuł oryginału: Wicked Saints
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Data wydania: Luty 2020
ISBN: 978-83-8116-844-1
Oprawa: miękka
Format: 140×205 mm
Liczba stron: 343
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2019
Tom cyklu: 1



Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

„Niegodziwi święci” to pierwsza część trylogii fantasy. Jeśli pierwsze zdanie was nie znudziło, to dopiszę od razu, że jest ona osadzona w – chyba szeroko rozumianym – słowiańskim folklorze, co może pomóc niektórym „turbosłowianom” po katastrofie, jaką było pozbawienie nowej adaptacji wiedźmińskiej sagi elementu „słowiańskości”, którego prawie wcale w niej nie było.

Ale heheszki na bok. Z racji braku odpowiedniej wiedzy niżej podpisanemu trudno rozstrzygnąć, czy ta „słowiańskość” w powieści Emily A. Duncan jest rzeczywista, koturnowa, czy może poza „zesłowiańszczeniem” imion i niektórych nazw nie ma tam niczego głębszego. Zatem zmuszony jestem zająć się konwencjonalnymi elementami „Niegodziwych Świętych”.

Na początku powieść ujęła mnie tym, że wrzuca czytelnika w fabułę bez objaśnienia, co, kto, z kim i dlaczego toczy konflikt. Od razu poznajemy główną bohaterkę, Nadieżdę i od początku widzimy, że dziewczyna musi uciekać przed wrogiem, który walczy z jej krajem i który z nieznanych (na razie) przyczyn, poluje właśnie na nią. To niby nic nowego – od razu przychodzi do głowy motyw Wybrańca, który gdzieś pośrodku Niczego wiedzie spokojny żywot, kiedy nagle się okazuje, że dysponuje mocami i jest Przeznaczony. Niemniej, w powieści jakoś ten element przechodzi gładko i przyjemnie. Szybko okazuje się, że gładkość i przyjemność to cecha charakterystyczna „Niegodziwych Świętych”. Tymczasem na scenę wkraczają kolejni bohaterowie, w tym wyglądający (początkowo) na głównego antagonistę, arcyksiążę, następca tronu wrogiego królestwa, a także młody zbieg (sytuujący się jako potencjalny Amant). Dalej fabuła już toczy się jak po sznurku. To jest, jest dosyć typowo i przewidywalnie. Bohaterowie, mimo że autorka się stara, nie posiadają skomplikowanych motywacji. Jednocześnie przyznaję, Emily A. Duncan czasami udanie zaskakuje czytelnika poprzez zrywanie masek niektórym postaciom. Wykreowany świat jest typową krainą fantasy w konflikcie. Książkę wzbogacono o mapę, która grzeszy wszystkimi błędami mapek w powieściach fantasy. To jest, patrząc na nią nie sposób zrozumieć, jak te potężne królestwa funkcjonują z dwoma czy trzema miastami na krzyż, kilkoma drogami i mnóstwem kniei. Ale autorka popełnia tu błąd, czy wpada w koleiny, które nieobce są najlepszym (weźmy np. mapę Siedmiu Królestw z „Pieśni Lodu i Ognia” Martina).

Generalnie, wszystko w tej powieści wydaje się typowe i znajome, realizujące schemat powieści fantasy (być może skierowanej do młodzieżowego czytelnika, choć niekoniecznie). Nie sposób pominąć wspomnianej gładkości i przyjemności. Dzięki niej schematy, przewidywalność oraz płytkość nie bolą. Autorka wciąga czytelnika w fabułę sprawnie i nie traci czasu, dynamicznie rozwijając akcję. Dzięki temu, czas spędzony z powieścią upływa szybko i nie nieprzyjemnie. Zwłaszcza że – jeśli chodzi o objętość – nie jest to jakaś przerażająca kolubryna. Cztery wieczory to wystarczająca porcja czasu, którą można poświęcić na przeczytanie „Niegodziwych Świętych”. Obawiam się, że zapominanie o fabule będzie jeszcze szybsze. Ale jeśli kolejne części trylogii będą napisane w ten sposób, to szykuje się miła, relaksująca rozrywka czytelnicza.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2020-04-06 12:20:39
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS