NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Green Town"

Chiang, Ted - "Wydech"

Ukazały się

Czarny, Tomasz; Bogusz, Patryk - "Nowoczesna niewolnica"


 Burroughs, Edgar Rice - "Zagubieni na Wenus"

 Farmer, Philip J. - "Odyseja Greena"

 Smith, E.E. Doc - "Szary Lensman"

 Saulski, Arkady - "Krew kamienia"

 McClellan, Brian - "Krew Imperium"

 Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

 Kristoff, Jay - "Bezświt"

Linki

Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Trylogia Bastard i Błazen
Tytuł oryginału: Assassin’s Fate
Tłumaczenie: Agnieszka Kwiatkowska
Data wydania: Październik 2019
ISBN: 978-83-7480-606-0
Oprawa: twarda
Liczba stron: 1152
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2017
Tom cyklu: 3



Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

Będąc sympatykiem twórczości Robin Hobb, w szczególności poprzednich trylogii, z dużymi oczekiwaniami czekałem na koniec przygód Bastarda i Błazna. Każda opowieść musi znaleźć finał, a Robin Hobb już udowodniła w poprzednich powieściach, że potrafi prowadzić czytelnika w niespodziewanych kierunkach. W zasadzie najważniejszą zaletą tych książek była sama podróż, snucie opowieści. Niekoniecznie ich finał. Jednak tym razem miało to być definitywne zamknięcie losów Bastarda i Błazna.

Kiedy już nadszedł czas, kiedy mogłem przystąpić do czytania – okazało się, że powieść już mnie tak nie ekscytuje. To nadal ten sam wysoki poziom, ta sama niespiesznie opowiadana historia. Być może najbogatsza z dotychczasowych, jeśli chodzi o świat przedstawiony. Ale mimo to nie potrafiłem już do niej podejść z entuzjazmem i nie dawała mi takiej przyjemności jak poprzedniczki. Być może przestałem już na nią czekać, wbrew temu co mi się wydawało.

Zaczynając od końca, finał opowieści nieco mnie zawiódł. W zasadzie od pierwszego tomu wydawało mi się, że autorka przedstawia fabułę, która może skończyć się tylko w jeden uczciwy sposób. Do tego w „Przeznaczeniu Skrytobójcy” zwiększył się znacząco poziom brutalności, stąd spodziewałem się zwieńczenia, w którym – nawet jeśli dojdzie do happy endu – to będzie on okupiony odpowiednią ceną. Taką, która pozostawi bohaterów zmienionych, ukształtowanych przez to, co przeszli. W zasadzie do tej pory, czyli w poprzednich dwóch trylogiach, to się autorce udawało. Tym razem takiego przeświadczenia nie mam, choć u bohaterów zajdą zmiany, ale rażące sztucznością.

Jak pisałem, największą zaletą tej powieści i całej trylogii jest bogactwo przedstawionego świata, epicki rozmach. Nie było tego w poprzednich trylogiach. Powieść jest naprawdę opasła i nie bierze pod tym względem jeńców. W którymś momencie zaczyna jednak przytłaczać. Trwająca długo podróż żywostatkiem poza przedstawianiem nowych rejonów wykreowanego uniwersum sprawia w końcu wrażenie zapychania kolejnych stron, brnięciem w rejony niekoniecznie interesujące tak, jak się mogło autorce wydawać. Kiedy już nadszedł finał, przyjąłem go z ulgą. Zaraz potem zaczął mnie nieco razić sztucznością. Jakby autorka nie potrafiła się definitywnie pożegnać z bohaterami, fundując przeciągnięte pożegnanie.

Być może gdyby powieść nieco zredukować, np. o jedną trzecią, wyszłoby to na dobre opowiadanej historii (ale nie finałowi jako takiemu). To nadal byłaby obszerna książka. Ale prawdopodobnie zyskałaby na chyżości. Oczywiście, powieści z tego cyklu nigdy nie charakteryzowały się szybką, dynamiczną akcją. To mi bardzo odpowiadało. Aż do teraz. Odpowiedź na pytanie, czy Bastard odnajdzie Pszczołę i co z tego spotkania wyniknie, nie ekscytowała, ponieważ autorka nie postarała się, aby coś w tym spotkaniu – poza jego średnio emocjonalnym charakterem – mogło ekscytować. Tak samo jak możliwość zemsty Błazna na prześladowcach. Czy wreszcie, wspomniane zwieńczenie związku między Błaznem a Bastardem. W efekcie ostatnia scena, która ujmowała zwyczajnością, nie przystawała do tego ładunku emocjonalnego, który być może autorka wcześniej podłożyła, aby literacko zdetonować tę relację. Jeszcze enigmatyczniej to ujmując: spodziewałem się symfonicznego brzmienia, którego nie było.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2020-03-07 16:05:05
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj drugi Kroniki World of Warcraft


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"


 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

 Dick, Philip K. - "Druciarz Galaktyki"

 Flint, Eric & Weber, David - "1633"

 Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"

 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

Fragmenty

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS