NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Chiang, Ted - "Wydech"

Žamboch, Miroslav - "Bakly. W objęciach śmierci", tom 2

Ukazały się

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"


 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Linki

Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Trylogia Bastard i Błazen
Tytuł oryginału: Assassin’s Fate
Tłumaczenie: Agnieszka Kwiatkowska
Data wydania: Październik 2019
ISBN: 978-83-7480-606-0
Oprawa: twarda
Liczba stron: 1152
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2017
Tom cyklu: 3



Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

Będąc sympatykiem twórczości Robin Hobb, w szczególności poprzednich trylogii, z dużymi oczekiwaniami czekałem na koniec przygód Bastarda i Błazna. Każda opowieść musi znaleźć finał, a Robin Hobb już udowodniła w poprzednich powieściach, że potrafi prowadzić czytelnika w niespodziewanych kierunkach. W zasadzie najważniejszą zaletą tych książek była sama podróż, snucie opowieści. Niekoniecznie ich finał. Jednak tym razem miało to być definitywne zamknięcie losów Bastarda i Błazna.

Kiedy już nadszedł czas, kiedy mogłem przystąpić do czytania – okazało się, że powieść już mnie tak nie ekscytuje. To nadal ten sam wysoki poziom, ta sama niespiesznie opowiadana historia. Być może najbogatsza z dotychczasowych, jeśli chodzi o świat przedstawiony. Ale mimo to nie potrafiłem już do niej podejść z entuzjazmem i nie dawała mi takiej przyjemności jak poprzedniczki. Być może przestałem już na nią czekać, wbrew temu co mi się wydawało.

Zaczynając od końca, finał opowieści nieco mnie zawiódł. W zasadzie od pierwszego tomu wydawało mi się, że autorka przedstawia fabułę, która może skończyć się tylko w jeden uczciwy sposób. Do tego w „Przeznaczeniu Skrytobójcy” zwiększył się znacząco poziom brutalności, stąd spodziewałem się zwieńczenia, w którym – nawet jeśli dojdzie do happy endu – to będzie on okupiony odpowiednią ceną. Taką, która pozostawi bohaterów zmienionych, ukształtowanych przez to, co przeszli. W zasadzie do tej pory, czyli w poprzednich dwóch trylogiach, to się autorce udawało. Tym razem takiego przeświadczenia nie mam, choć u bohaterów zajdą zmiany, ale rażące sztucznością.

Jak pisałem, największą zaletą tej powieści i całej trylogii jest bogactwo przedstawionego świata, epicki rozmach. Nie było tego w poprzednich trylogiach. Powieść jest naprawdę opasła i nie bierze pod tym względem jeńców. W którymś momencie zaczyna jednak przytłaczać. Trwająca długo podróż żywostatkiem poza przedstawianiem nowych rejonów wykreowanego uniwersum sprawia w końcu wrażenie zapychania kolejnych stron, brnięciem w rejony niekoniecznie interesujące tak, jak się mogło autorce wydawać. Kiedy już nadszedł finał, przyjąłem go z ulgą. Zaraz potem zaczął mnie nieco razić sztucznością. Jakby autorka nie potrafiła się definitywnie pożegnać z bohaterami, fundując przeciągnięte pożegnanie.

Być może gdyby powieść nieco zredukować, np. o jedną trzecią, wyszłoby to na dobre opowiadanej historii (ale nie finałowi jako takiemu). To nadal byłaby obszerna książka. Ale prawdopodobnie zyskałaby na chyżości. Oczywiście, powieści z tego cyklu nigdy nie charakteryzowały się szybką, dynamiczną akcją. To mi bardzo odpowiadało. Aż do teraz. Odpowiedź na pytanie, czy Bastard odnajdzie Pszczołę i co z tego spotkania wyniknie, nie ekscytowała, ponieważ autorka nie postarała się, aby coś w tym spotkaniu – poza jego średnio emocjonalnym charakterem – mogło ekscytować. Tak samo jak możliwość zemsty Błazna na prześladowcach. Czy wreszcie, wspomniane zwieńczenie związku między Błaznem a Bastardem. W efekcie ostatnia scena, która ujmowała zwyczajnością, nie przystawała do tego ładunku emocjonalnego, który być może autorka wcześniej podłożyła, aby literacko zdetonować tę relację. Jeszcze enigmatyczniej to ujmując: spodziewałem się symfonicznego brzmienia, którego nie było.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2020-03-07 16:05:05
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"


 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS