NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Lafferty, R.A. - "Najlepsze opowiadania"

Ukazały się

Currie, Evan - "Wzlot aniołów"


 Szmidt, Robert J. - "Mrok nad Tokyoramą"

 Gołkowski, Michał - "SybirPunk", tom 3

 Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Bezlitosny" (2020)

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Zaginiona Księga Bieli"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne niebo"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Ja, ocalona" (2020)

 Liu, Cixin - "Wędrująca Ziemia"

Linki

Artykuł jest częścią serii Saga o Wiedźminie.
Zobacz całą serię

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

fot. Netflix
fot. Netflix

Drugie podejście do zekranizowania najpopularniejszej i najsłynniejszej polskiej serii fantasy budzi u widzów (i czytelników) sprzeczne emocje. Jest tak źle czy też aż tak dobrze? (spoilery)

Decyzja o ekranizacji serii Andrzeja Sapkowskiego przez Netfliksa dała polskim czytelnikom nadzieję, że zamazany zostanie obraz, który odcisnął się za sprawą polskiej adaptacji tego cyklu. Oczywiście szefowie platformy nie działali z myślą o uleczeniu krwawiących serc fanów, a raczej dostrzegli interesujący materiał, w dodatku mający światową markę – mniej dzięki samym książkom, znacznie bardziej dzięki grom. Twórcy mieli przed sobą dwie drogi: trzymać się wiernie opowieści stworzonych przez Sapkowskiego, albo znaleźć własny klucz do opowiedzenia historii Geralta i Ciri. Wybrali to drugie rozwiązanie.

Jego skutkiem jest wprowadzenie trzech głównych osi czasowych koncentrujących się na trójce bohaterów: Geralcie, Ciri oraz Yennefer. Odpowiedzialna za produkcję Netfliksa Lauren Schmidt Hissrich wprost wyjaśnia, że zdecydowała się na to rozwiązanie, by móc prowadzić najważniejsze wątki całej Sagi od początku, a nie wprowadzać poszczególne postacie z czasem – np. w trzecim sezonie. Pozwoliło to także znacząco rozbudować historie postaci (poza Geraltem). Jak to wypadło? Cóż, stało się przyczyną najlepszych, ale także najgorszych stron tej produkcji.

Zacznijmy od plusów, czyli przede wszystkim rozciągniętego na kilkadziesiąt lat wątku Yennefer. Wiele dobrego robi gra aktorska Anyi Chalotry, która najpierw jest zahukaną garbuską, by później okazać się kradnącą sceny potężną czarodziejką. Jej kreacja nieco odbiega od literackiego pierwowzoru, ale zdecydowanie się broni. W dodatku jej historia jest chyba najmocniejszym elementem serialu: tutaj scenarzyści spisali się więcej niż przyzwoicie. Inną kwestią jest przedstawienie magii – tu dałoby się zrobić więcej i bardziej sensownie.

fot. Netflix
fot. Netflix

W kontrze za to mamy historię Ciri uciekającej z Cintry i próbującej odnaleźć Geralta. Ta opowieść jest monotonna, może miejscami w założeniach dramatyczna, ale tak naprawdę poza paroma scenami, przechodzi bez echa i nie pozostawia nic w głowie. W dodatku mam wrażenie, że pozmieniano i wycięto te fragmenty pierwowzoru, które mogłyby ten wątek uratować. Cały dramatyzm związany z dzieckiem niespodzianką szlag trafił. Nawet finałowa scena, spotkanie bohaterów, została dziwacznie przedstawiona, choć wcześniejsze wydarzenia sugerowały, że powinna się rozegrać tak jak w opowiadaniu.

Wreszcie wątek samego Geralta: tu ocena jest chyba najtrudniejsza. Scenariusz bazuje przede wszystkim na prozie Sapkowskiego, ale… cóż, czerpie z niego wybiórczo. Jeśli chcielibyście wiernego przeniesienia poszczególnych przygód wiedźmina, to solidnie się rozczarujecie. Praktycznie każdy odcinek bazuje w mniejszym lub większym stopniu na którymś z opowiadań, ale trzyma się raczej ich litery (a i to nie zawsze), a nie ducha. Czy to „Mniejsze zło”, czy to „Kraniec świata”, czy to „Granica możliwości” – ogólne założenia fabularne są podobne, ale jakby wyrwano tym opowieściom zęby. Fajnie się ogląda machanie mieczem czy słucha niektórych dialogów, ale to nie to samo.

Takie prowadzenie fabuły wiąże się chyba z największym problemem serialu. Znając opowiadania nie miałem większego problemu, ale przypuszczam, że jeśli się ich nie zna, to można się solidnie pogubić. Linie czasowe nie są w ogóle zaznaczone, historie przedstawiane są naprzemiennie, nie wszystko się składa w całość. Dopiero w czwartym odcinku jakoś się to systematyzuje, a dopiero w piątym można mówić, że wszystko się ułożyło (inna sprawa, że od tego momentu osoby znające opowiadania pewnie się będą drapać po głowie – ale to już kwestia np. decyzji o wyborze tylko jednej aktorki na Ciri). Pewnym problemem jest też dość skrótowe potraktowanie niektórych wątków lub niepotrzebne wprowadzanie takich, które później nie zostają wykorzystane. To mogło być mrugnięcie do fanów, ale nie powinno się go realizować w taki sposób.

Przyznam szczerze, że po wyborze Henry’ego Cavilla na Geralta moje zainteresowanie znacząco osłabło – mając w pamięci jago drewnianą supermanowatość (ok, to trochę taka postać), byłem mocno sceptyczny. A jednak jako Geralt wypada bardzo dobrze. Może brak jego liniom dialogowym zgryźliwości znanej z opowiadań, ale w pozostałych aspektach sprawdza się naprawdę nieźle, nawet z nieco przerobionym głosem i często powtarzanym, mrocznym „hmmm”. O Yennefer już pisałem, sprawdza się. Podobnie jak Jaskier – w jego przypadku żałuję, że nie dano mu więcej miejsca, szczególnie w interakcjach z Geraltem. Aktorka grająca Ciri tak naprawdę dopiero może się wykazać, Renfri uszła, a Triss niestety daleka jest od wyobrażeń i opisów (również charakterologicznych) z „Sagi”. Niemniej jest znacznie lepiej niż się spodziewałem, także w przypadku postaci z dalszego planu.

fot. Netflix
fot. Netflix

Kolejna kwestia to szeroko pojęta scenografia, charakteryzacja i efekty specjalne. I tutaj jest do czego się przyczepić. Być może rozpieściła nas „Gra o tron” w połączeniu z „Władcą Pierścieni”, ale chciałoby się czegoś ze znacznie większym rozmachem. Perspektywa kamery jest mocno ograniczona, kadry nieduże, bitwy kameralne, a całość dość sterylna, pozbawiona detali. Przez większość czasu to nie przeszkadza, ale są momenty, w których aż nadto jest to widoczne. Mało jest też tego, co w przypadku pierwszych wiedźmińskich opowieści się liczyło: walk z potworami. A jak już są, to nie zawsze mamy do czynienia z najbardziej udanym CGI (częściowo już na etapie projektowania stworów): diaboł słabiutki, złoty smok nieco tylko lepszy niż w polskim serialu, takie krasnoludy to ostatnio widziałem chyba w „Willow”, a charakteryzacja driad – cóż, to chyba jakiś zlot tribal. Przy czym zupełnie nie przeszkadza mi wprowadzenie sporej liczby czarnoskórych postaci; bardziej: średnio udana charakteryzacja. Wszystko to wskazuje na umiarkowany budżet tej produkcji. Łezka się w oku kręci, bo chciałoby się znacznie bardziej spektakularnego obrazu, a mamy raczej wizualnego średniaka.

Sporo narzekam, ale tak naprawdę wcale nie jestem rozczarowany serialem i oglądając go przeważnie dobrze się bawiłem. Z odcinka na odcinek się rozkręca, konwencja staje się bardziej znajoma, a ostatnie odcinki, nawet biorąc pod uwagę ograniczenia budżetowe, naprawdę fajnie się ogląda. Wiele zależy w tym przypadku od oczekiwań. Jeśli chciało się wiernej adaptacji, to spotka nas duże rozczarowanie. Niemniej twórcy mają na całość pomysł i korzystając z dostępnych narzędzi, konsekwentnie go realizują, choć niewątpliwie w wielu miejscach można było zrobić wiele więcej. Przede wszystkim za dużo jest pośpiechu, jakby chciano jednocześnie zawrzeć jak najwięcej z opowiadań i nowych pomysłów. Czy to dobra droga? Ocenimy dopiero po drugim sezonie… i zapewne Netflix też, jeśli da zielone światło na realizację całości zamysłu Hissrich.


Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2019-12-24 08:52:02
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Paul Atryda - 09:37 24-12-2019
Kurczę, ja Sapkowskiego nie czytałem.
Dla mnie, jeśli to serial o Wiedźminie to nie wiem o czym on opowiada. Dla mnie ten serial tylko nosi tytuł Wiedźmin.
Geralt chodzi to tu, to tam. Zabijając cosie.
Jaskier, łazi za Geraltem - po co za cholerę nie wiem.
Dlaczego Geralt go toleruje nie wiem, być może przeoczyłem coś o tym w serialu.
Nie wiem dlaczego Geralt tak łazi, dlaczego jest jaki jest i w ogóle dlaczego jest :-)
Scenografia, zdjęcia - to taka szarość w odcieniach szarości. Może tak miało być tego też nie wiem.
Mocarne czarodziejki to chyba najsłabsze z tych najmocniejszych.
Potwory, no nie wiem jakie były w opowiadaniach / książkach - tutaj nie były straszne.
Dla mnie były śmieszne.
I można tak dalej i dalej.
Dobrze że Panu Tymoteuszowie i jak widać milionom serial się podobał.
Dla mnie był słaby, po prostu słaby.
Liczyłem, ze zachęcie do prozy Sapkowskiego - zniechęcił :-)
I na koniec. Ten serial powinien nosić tytuł: Yennefer

ASX76 - 10:38 24-12-2019
Panie Paul, książki, a serial, to zupełnie różne rzeczy. Pierwowzór literacki jest o niebo lepszy.

gadba - 11:01 24-12-2019
@Paul Atryda
Poważnie, nie czytałeś?? hmmm.
Teraz przed nami kilka dni wolnego. Świetna okazja do nadrobienia prozy Sapka. Miłej zabawy.

Azirafal - 20:50 25-12-2019
Serial był lepszy niż się obawiałem, ale nie tak dobry jak miałem nadzieję. Solidne 6/10 (w porywach 7/10).

kurp - 00:57 30-12-2019
Zgadzam się z większością ocen autora - jak zwykle świetna, analityczna i uporządkowana ocena. Dzięki! Nie zgadzam się natomiast zupełnie z oceną końcową. Serial jest koszmarnie średni.
Jak się zna kontekst literacki, to jeszcze można sobie pewne rzeczy tłumaczyć, ale mimo że czytałem i lubiłem opowiadania i sagę, to opinia @Paul Atryda nie jest wcale daleka od moich odczuć po obejrzeniu serialu.
Gier nie znam, przeszedłem tylko jedynkę. Była moim zdaniem bardzo odległa od literackiego pomysłu, ale sama w sobie stanowiła bardzo spójną i ciekawą produkcję z unikatowym klimatem/settingiem. O serialu tego powiedzieć nie sposób. Kompletnie się nie spodziewałem, że ktoś może ten materiał tak zmarnować.

Bronsiu - 12:55 30-12-2019
kurp pisze:Kompletnie się nie spodziewałem, że ktoś może ten materiał tak zmarnować.

Ja też, ale 20 lat temu. Potem już dowiedziałem się, że można. :lol:

addam23 - 13:06 30-12-2019
W ocenie serialu istotna jest tak na prawdę tylko jedna sprawa. Czy książki Sapkowskiego pozbawione całej magii nieistotnych scen, postaci, zabaw formą, dialogów i wplecionych tu i ówdzie głębszych przemyśleń i odniesień literackich - niosą sobą jakąkolwiek wartość?

Moim zdaniem - nie. BEz tego mamy zwykłą bajkę z mieczami i stworkami.
Jak komuś to wystarcza - ma szczęście.

Dla mnie - nie da się na to patrzeć

nosiwoda - 12:37 07-01-2020
Jaskier, łazi za Geraltem - po co za cholerę nie wiem.
Dlaczego Geralt go toleruje nie wiem, być może przeoczyłem coś o tym w serialu.

Przeoczyłeś. Jaskier postanawia, że Geralt będzie od teraz obiektem jego pieśni, co a) poprawi reputację Geralta, b) da sławę Jaskrowi. A Geralt go toleruje, bo woli mieć lepszą reputację niż gorszą. Poza tym Jaskier pojawia się z doskoku i nie truje Geraltowi nad głową cały czas. Więc go toleruje.

A co do oceny serialu - przyzwoity serial fantasy, zdecydowanie lepszy niż można się było obawiać. Moim zdaniem, nie mógłby być wiele lepszy, bo proza Sapkowskiego to jest proza właśnie, literatura. Gdyby chcieć ją żywcem przenieść na ekran, to byłyby to monologi nie do zniesienia. Inne medium - inne środki wyrazu. Czego mi brakowało? Dialogu o batystowych majtkach Renfri. Akurat to jest krótki i łatwo tłumaczalny dialog, mógłby zadziałać w serialu.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Szostak, Wit - "Cudze słowa"


 Day, Kate Hope - "Co, jeśli…"

 Le Guin, Ursula K. - "Kotolotki"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Vonnegut, Kurt - "Galapagos"

 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

Fragmenty

 Bester, Alfred - "Człowiek do przeróbki

 Scalzi, John - "Ostatnia imperoks"

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS