NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

James, Henry - "O duchach"


 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

Linki

Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Saga
Tytuł oryginału: Bloody Rose
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Data wydania: Lipiec 2019
Oprawa: miękka
Format: 132x202 mm
Liczba stron: 522
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2018
Tom cyklu: 2



Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

„Krwawa Róża” nie jest prostą kontynuacją „Królów Wyldu”. W tym tkwi jej największa zaleta. Akcja powieści rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z poprzedniej części. Na scenę wkraczają głównie nowi bohaterowie; ale pojawią się też ci starzy. Przede wszystkim tytułowa Róża, która – jak pamiętają czytelnicy „Królów...”, była sprawczynią zamieszania napędzającego fabułę poprzedniej powieści. Córką, której na ratunek ruszyła drużyna ongiś sławnych najemników dogorywających w oparach dawnej chwały. Teraz sama jest legendarną wojowniczką i przywódczynią najemnej ekipy. Jej historię czytelnicy śledzą głównie z perspektywy nowej bohaterki – dziewczyny, która zostaje bardem „Krwawej Róży” i ma opiewać jej czyny, aby trwały w ludzkiej pamięci. Członkowie „Sagi” również powrócą, ale w rolach drugoplanowych choć dramatyczniej rozegranych.

Autor zapunktował u mnie już punktem wyjścia. Potem było nawet lepiej. Ponieważ Eames nie starał się powtarzać tych samych schematów fabularnych. Fakt, wciąż mamy do czynienia z drużyną, wyprawą, misją. Ale bez przesadnego nadymania się zarówno pisarza, jak i jego bohaterów. Choć może do pewnego momentu. Poza tym autor nieco zmienił rzeczywistość. Po kilku latach od wydarzeń z poprzednich części nie można udawać, że świat stoi w tym samym miejscu. Choć Eames nie ma chyba ambicji pisania epiki, to nie sposób mu tego nie odnotować po stronie plusów. Bohaterowie równie często, a może nawet częściej z potworami walczą na arenach ku uciesze gawiedzi niż w zimnych, czy wilgotnych dolinach lub górach. Mimo to tam również zapuszczają się ludzie w poszukiwaniu potworów. Jednak niekoniecznie po to, aby uchronić niebożęta we wsiach i miastach przed jakimś straszydłem, lecz po to, aby trochę tych maszkar przyciągnąć przemocą do miasta, na areny. Jest też wróg, czy przeciwnik bardziej ludzki, ciekawiej złożony i potrafiący zainteresować (znowu: w porównaniu z poprzednią powieścią).

Nicholas Eames w dalszym ciągu próbuje kpić z fantasy. Chyba zaczęło mu to wychodzić lepiej niż w „Królach Wyldu”. Lub mnie ten styl przestał tak bardzo przeszkadzać. Na pewno kpina nie jest tu celem samym w sobie. Nie razi już zbyt mocno niedorzeczna menażeria fantasy, która pleniła się bez składu i ładu (o braku humoru nie wspominając) na kartach poprzedniej części. Humor stał się inteligentniejszy lub – tak jak potworów – było go jakby mniej. Może również dlatego „Krwawa Róża” podobała mi się bardziej.

Mimo to wciąż nie podobało mi się luzackie podejście do pewnych kwestii, które w zamierzeniu miało bawić. Na szczęście autor doprawił historię dramatem, aczkolwiek chyba i do niego ma jeszcze zbyt ciężką rękę. Jest przynajmniej jedna scena (śmierci pewnej istotnej postaci), w której autor przeszarżował z podbijaniem bębenka wpływu zdarzenia na główną bohaterkę. Znowu: być może chciał w ten sposób nieco ją rozładować, czymś w rodzaju śmiechu przez łzy; ale chyba jednak nie. Od razu przypomniała mi się „Pani Jeziora” i scena, kiedy Shani ociera ukradkiem łzę. Andrzej Sapkowski potrafił takie sceny rozgrywać subtelniej i z większą dozą wiarygodnych emocji. Nicholas Eames nie ukrywa jednak, że wciąż jest aspirującym pisarzem, dlatego być może pokora i skromność jeszcze go na takie szczyty zaprowadzą. Zdecydowanie wolę takie podejście od „kozakowania” poprzez mieszanie bez składu i ładu różnych gatunkowych elementów i klisz. Całkiem możliwe, że trzecia część tej opowieści, jeśli kiedykolwiek powstanie, będzie kolejnym krokiem do przodu w literackim rozwoju tego pisarza. Czego mu szczerze życzę, ponieważ „Krwawa Róża” dała mi zdecydowanie więcej radości od „Królów Wyldu”. Ale nie radości spowodowanej przeszarżowanym poczuciem humoru autora, tylko takiej wynikającej z obcowania z dobrą rozrywką, której tenże humor jest jednym z elementów, wcale nie najważniejszym.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2019-12-03 12:00:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana - 20:04 03-12-2019
Osobiście wolę "jedynkę". Bardziej przemawiał do mnie jeden wielki pastisz fantasy niż jazda na pół gwizdka ni żartem, ni serio.

Shadowmage - 20:24 03-12-2019
+1

Pierwszy tom czymś się wyróżniał, drugi już podąża w stronę "zwykłego" fantasy z odrobiną humoru. Inna sprawa, że niekoniecznie był to zabieg, który można było powtórzyć.

nosiwoda - 11:34 04-12-2019
Tigana pisze:Osobiście wolę "jedynkę". Bardziej przemawiał do mnie jeden wielki pastisz fantasy niż jazda na pół gwizdka ni żartem, ni serio.

No więc ja już w pierwszym miałem trochę WTF ni żartem, ni serio.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS