NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Pratchett, Terry - "Wiedźmikołaj"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Świat Dysku
Tytuł oryginału: Hogfather
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Data wydania: Październik 2004
ISBN: 83-7337-829-4
Format: 142 x 202 mm
Liczba stron: 312
Tom cyklu: 20



Pratchett, Terry - "Wiedźmikołaj"

W Świecie Dysku każdy kojarzy Wiedźmikołaja – grubego gościa w czerwonym wdzianku, z siwą brodą. Porusza się saniami zaprzężonymi w wielkie dzikie świnie i w Noc Strzeżenia Wiedźm rozdaje prezenty grzecznym dzieciom. Analogia do naszego świata jak najbardziej oczywista. Każdy go kojarzy, ale kto w niego wierzy? Tylko dzieci. A gdy one tracą wiarę, Wiedźmikołaj po prostu przestaje istnieć i znika. W Świecie Dysku żadna nadprzyrodzona istota nie może istnieć bez wiary. Takie zachwianie równowagi może mieć wręcz opłakane skutki, więc trzeba szybko znaleźć choćby tymczasowego zastępcę...
Nadeszła Noc Strzeżenia Wiedźm i Wiedźmikołaj przeciska się przez komin. Ale jest w nim coś dziwnego... Jakby za dużo kości, poduszka zamiast brzucha, sztuczna broda. I ten głęboki głos wołający HO. HO. HO. Wiecie już, o kogo chodzi? Oczywiście o Śmierć. Zagadkę zniknięcia Wiedźmikołaja natomiast rozwiązuje jego wnuczka Susan. Znów biedaczka musi korzystać z nadprzyrodzonych zdolności, a przecież tak bardzo by chciała być normalną guwernantką, która tylko od czasu do czasu musi zdzielić jakiegoś potwora przez łeb pogrzebaczem...

Terry Pratchett to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych autorów. Jego największą zaletą jest umiejętne połączenie elementów fantastycznych z satyrą społeczeństwa, czy nawet całego naszego świata. W każdej książce obnaża jakąś wadę, przywarę ludzkości. Tym razem na warsztat wziął święta, a Boże Narodzenie w szczególności. Wytyka i wyśmiewa komercjalizację Gwiazdki. Obecnie ludzie nie są już zainteresowani obchodzeniem świąt, tradycją. Wigilia sprowadza się często do napychania wielkimi ilościami żarcia i oczekiwaniu coraz większych i lepszych prezentów. Pratchett unaocznia obłudę, jaka powstała wokół wszystkich świąt. Ludzie już nie są zainteresowani ich magią, niepowtarzalnością, ale wszędzie widzą szansę na zrobienie interesu. A bez tej magii świat byłby znacznie bardziej nudny, szary. Niby taki sam, a w rzeczywistości powszedni i zwykły.
Jest to najbardziej przygnębiająca, smutna i cyniczna książka Pratchetta, jaką czytałem. A czytałem niemal wszystko, co ukazało się w naszym kraju. Oczywiście nie brakuje humorystycznych dialogów i scen, ale w tym przypadku jest to bardziej śmiech przez łzy.

Ciekawym zabiegiem było obsadzenie w roli Wiedźmikołaja Śmierci. To jedna z najciekawszych postaci Świata Dysku. Teoretycznie pozbawiony uczuć, w rzeczywistości jest najbardziej ludzki ze wszystkich, Burzy się nie niesprawiedliwości powiązane ze świętami, doskonale czuje, co jest właściwe, a co nie. Dla kontrastu w rolę elfa-pomocnika wcielił się Albert. Tłumaczy Śmierci, że naprawianie krzywd jest sprzeczne z duchem świąt, dawanie wystawnego posiłku żebrakom, czy ładnych zabawek biednym dzieciom nie jest słuszne, bo mechanizm świąt tak nie działa. Urocze, nieprawdaż? I kto tu zasługuje na miano człowieka?

Polecam „Wiedźmikołaja” z całego serca. Jest to nie tylko świetna literatura rozrywkowa, ale także skłania do zastanowienia się nad własnym postępowaniem. Obraz społeczeństwa w wizji Pratchetta nie napawa optymizmem, a co najgorsze jest dosyć trafny. Pozostaje smutek, że świąteczny nastrój i klimat zostają wyparte przez znacznie niższe pobudki.


Ocena: 8/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-03-26 19:52:17
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS