NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)

Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Morgan, Richard - "Siły rynku" (Mag)
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Market Forces
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Data wydania: Kwiecień 2019
ISBN: 978-83-66065-37-6
Oprawa: twarda
Liczba stron: 544
Cena: 44,90 zł
Rok wydania oryginału: 2004



Morgan, Richard - "Siły rynku"

„Siły Rynku” Richarda Morgana to powieść, której wydanie było możliwe dopiero po sukcesie „Modyfikowanego Węgla”. Sprawił, że „Siły Rynku” dostały zielone światło od wydawcy. Zresztą, jak tłumaczy autor w podziękowaniach, to najpierw było opowiadanie, potem scenariusz. Forma powieści to efekt końcowy pracy nad tą fabułą.

Mam nieco mieszane uczucia wobec tej książki. Pierwszy raz czytałem ją trzynaście lat temu i niezbyt mi przypadła do gustu. Zakładam, że był to efekt oczekiwania czegoś lepszego od „Modyfikowanego Węgla” i innego wówczas punktu widzenia na otaczającą rzeczywistość.

W powieści tej autor odsłania się bowiem jako gorący (ale i cyniczny) przeciwnik neoliberalizmu i globalizmu. Powieść ukazała się w 2004 r. i inne były wówczas strachy i inne zagrożenia, które rzutowały także na fantastykę bliskiego zasięgu. Już po zamachach w Nowym Jorku, po wybuchu wojny w Afganistanie i Iraku. Wojny te były orkiestrowane przez neokonserwatystów, którzy nie cieszyli się z tego powodu powszechną sympatią. I nie chodzi nawet o prezydenta Busha juniora (który był postacią w gruncie rzeczy tragikomiczną i poczciwą w pewnym sensie), ale o rządzących zza jego pleców wiceprezydenta Dicka Cheneya i ówczesnego sekretarza obrony Donalda Rumsfelda. Dorzućmy do tego wciąż wtedy silne tzw. ruchy alterglobalistyczne, które całego zła tego świata upatrywały właśnie w neokonserwatystach i w opłacającym ich wielkim biznesie (można sprawdzić w Internecie temperaturę towarzyszącą spotkaniom grupy G7, wcześniejsze zamieszki w Seattle z 1997 r. itd.) oraz globalnej gospodarce. To właśnie biznes był (nieco paranoicznie) uważany za inspiratora tzw. wojny z terrorem, czy nawet jej prowokatora. Wszystko z żądzy zysku, oczywiście.

Wizja przyszłości zaproponowana przez Richarda Morgana w „Siłach Rynku” nie przemówiła do mnie. Zwłaszcza że byłem wówczas zwolennikiem tzw. neokonserwatyzmu i do dziś uważam, że amerykańscy Republikanie skończyli się, kiedy ogarnął ich opłacany przez wielki biznes tzw. ruch Tea Party i szaleńcy z tzw. religijnej prawicy. I wówczas, „na gorąco”, właśnie stosunek do rzeczywistości, pryzmat poglądów politycznych moich i autora, mógł mieć znaczenie dla oceny tej książki. Nie uznaję tego za swoją winę, ale za winę Richarda Morgana. Skoro wszedł w buty społeczno-politycznego komentatora w dekoracjach fantastycznych, pomijanie właśnie tej warstwy w jego powieści i własnego stosunku do niej nie miałoby żadnego sensu.

Wracając do książki po latach, moja ocena okazała się jednak wyższa od poprzedniej. Tamte spory straciły już na znaczeniu, co innego dziś przeraża. A wizja Morgana również nie wytrzymała próby czasu. Świat globalnego kapitalizmu nadszedł, ale przyniósł coś innego, niż wieszczył autor. Trudno mieć o to do niego pretensje, ale przecież już kiedy powieść została wydana wizja ta była mocno utopijna i błędna w założeniach – selektywnych i stronniczych. Morgan wybrał to co złe w kapitalizmie i „podkręcił” inspirowany filmami i książkami (lista inspiracji na końcu powieści, więc pisać o niej nie ma sensu). Dla przykładu tylko wskazać należy, że wywoływanie przez korporacje wojen wcale nie okazało się tak opłacalne i korporacje nie robiły tego dla zysku – zatem nie robiły tego wcale (chodzi o tamte wojny). Choć może to brzmieć karkołomnie, to jednak broni się przykładem wojny w Iraku. Nikt chyba nie uważa, że wywołanie tej wojny opłaciło się Stanom Zjednoczonym finansowo. Czy nawet korporacjom (Halliburton powiązany z Cheneyem i Bushami; Blackwater – która zyskała kontrakty od rządu, ale skandale utopiły jej wizerunek itd.). Wysiłek finansowy włożony w tę wojnę nigdy się nie zwróci Amerykanom. Co najwyżej mógł się okazać opłacalny politycznie, ale tu już wychodzimy poza ramy powieści, która wszak opowiada o wstrętnych korporacjach a nie o politykach.

Richard Morgan nie był jednak ani pierwszy ani ostatni, który na tym polu poniósł klęskę. Na szczęście, dziś już w ogóle nie trzeba się tym przejmować, ani nawet w trakcie lektury wchodzić z nim w jakąś polemikę. Straciło to sens i może mieć znaczenie jako zapis obaw autora. Ale to, co zostaje na pierwszym planie, stanowi nadal samo w sobie niezłą rozrywkę i warto tej powieści poświęcić trochę czasu. Zwłaszcza że jest nieźle napisana (przetłumaczona) i lektura jest absorbująca.

Wszystko zaczyna się, kiedy główny bohater, Chris Faulkner, jedzie do pracy w nowej korporacji. Na drodze wyzwanie rzuca mu jakiś anonimowy kierowca. Tak się walczy o awans lub o stanowisko – w pojedynkach na autostradach. Kto dojeżdża żywy, ten wygrywa. Drugie miejsce oznacza śmierć – ta korporacyjna rzeczywistość nie jest łaskawa dla nikogo. Biedacy żyją w slumsach, czy nawet gettach, gdzie generalnie rządzi bezprawie. Panami są korporacyjni managerowie, bezwzględni w robieniu wyników dla firmy. Prawo dżungli, czy darwinizm społeczny niemal w czystej postaci. Chris też jest bezwzględny. Choć ma sumienie, którego czasami używa, co nie przysparza mu przyjaźni w nowej pracy. A pracuje w Inwestycjach Konfliktowych w Shorn Associates. Czyli obala rządy, wznieca i opłaca powstania ludu, jeśli jest to korzystne dla słupków giełdowych i zysków firmy, lub dla klienta. To „Archetypiczna bezwzględna firma. Żadnych pozorów, żadnych racjonalizacji moralnych. Robią co chcą i są w tym najlepsi. To właśnie sprzedają. Idzie się do Shorn Associates, bo to wredne sukinsyny i zarobią dla człowieka pieniądze, choćby się waliło i paliło. Pieprzyć etyczne inwestycje, po prostu dajcie mi zysk i nie mówcie mi jak go osiągnęliście” (str. 100). Do czego doprowadziła taka filozofia, jaki świat zbudowała? „Bałkanizacja i rzeź za granicą oraz wolny rynek żywiący się kośćmi, ekonomia skraju ubóstwa i gladiatorskie pojedynki na drogach do domu. I to ma być postęp?” (str. 259).

Główny bohater przez całą powieść, będzie musiał dojrzeć do decyzji, w którą stronę skierować swoje życie, jakim wartościom dać prymat. Począwszy od niepozornych (praca i rodzina), skończywszy na sumieniu i zysku. A autor, jak pisałem wcześniej, mimo publicystycznego zacięcia nie bawi się w czarno białe podziały. Jest w nim sporo pasji i cynizmu, którym nasącza bohaterów. Dlatego nie jest nudno. Racja moralna wcale nie musi oznaczać wyższości nad przeciwnikiem, czego najlepszym przykładem jest konfrontowanie Chrisa z jego teściem – neomarksistowskim filozofem próbującym żyć wśród zubożonego ludu i przemawiać na jego rzecz. Chris dosyć dosadnie i celnie punktuje zarówno hipokryzję teścia, jak i przedstawia jego starania w świetle niekoniecznie korzystnym zarówno dla tegoż, jak i dla jego idei. Dialogi bywają cięte, a dyskusje i spory pełne emocji. Publicystyka i światopogląd Morgana nie przyćmiewają ani akcji, ani bohaterów. A także sporej dawki przemocy. Tempo powieści jest znakomite, sporo się w niej dzieje. I nawet jeśli uda się wam przewidzieć niektóre rozwiązania fabularne (bo i bywają oczywiste), to jednak w zasadniczych punktach opowieści Richard Morgan z pewnością was zaskoczy i podkręci emocje.

Reasumując, nawet mimo tego, że wizja wykreowana przez Morgana może razić i – po latach – nie wygląda na realną, czy realistyczną, to wszystkie inne elementy tej powieści spisują się znakomicie. Na tyle dobrze, że powrót do tej lektury skończył się dla mnie podniesieniem jej pierwotnej oceny. Nie zaręczę, że i wam się spodoba. Choć nie widzę żadnych obiektywnych przeszkód – w zasadzie pod żadnym innym względem ta powieść nie ustępuje dowolnej tego typu pozycji dostępnej na polskim rynku. Wprawdzie nie jestem w stanie wskazać żadnych tytułów do porównania (bo i kto pisze taką fantastykę?), ale to nie zmienia mojej opinii, że to świetna książka. Oby wraz z nią nie zakończył się literacki żywot Richarda Morgana na polskim rynku. Nie chodzi nawet o „Trzynastkę”, czy o trylogię fantasy (bardzo brutalną), która w Polsce nie ukazała się w całości – a o nową powieść „Thin Air”, którą autor powrócił na wydawniczy rynek po kilku latach milczenia. Recenzja w „The Guardian” nastraja bardzo optymistycznie mimo podobieństwa konstrukcji jej bohatera do Kovacsa. Ale w przypadku twórczości Richarda Morgana taki podobieństw wciąż nie mam dosyć.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2019-09-20 11:58:54
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

light pillar - 17:41 21-09-2019
W moim przypadku obawy recenzenta się nie sprawdziły a książka bardzo się spodobała. Jest to tym bardziej wymowne, kiedy wspomnę wydanie od ISA. Nie byłem 'siłami' wtedy zainteresowany a takim Kovacsem i owszem. Na koniec dodam, że chętnie kupię inne powieści Morgana. PS czytanie recenzji sprawia przyjemność, jeśli nie ogranicza się do streszczenia. Dziękuję.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Wygraj "Mutanta"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Baxter, Stephen - "Ultima"


 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

 Crouch, Blake - "Rekursja"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS