NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"


 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy", część 1

 Cervantes, J.C. - "Posłaniec burzy"

 Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

Linki

Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"
Wydawnictwo: Znak
Cykl: Czerwone żniwa
Data wydania: Wrzesień 2019
ISBN: 978-83-240-5771-9
Oprawa: miękka
Format: 140×205mm
Liczba stron: 384
Cena: 39,90 zł
Tom cyklu: 1



Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

A pięć minut później zaczęła się jatka.
Najpierw zagrały moździerze. Pierwsze salwy nie wstrze- lały się, wyrwały nieco ziemi pod zamkiem. Następne uderzyły w mury, wgryzając się w nie stanowczo zbyt głęboko.
„To nie miał być prawdziwy zamek obronny” – przypomniał sobie Kaszel. „To tylko kupa kamieni poukładana na pokaz. I zaraz się to wszystko rozsypie”.
Na szczęście ostrzał Amerykanów też był głównie na pokaz. Większość pocisków przeniosło albo nie doniosło. Zrujnowały zadbany niemiecki park, popsuły symetrię zamkowych murów, ale nikomu nie zrobiły krzywdy.
 – Idą od tyłu! – zameldował Wrona. – Dwa plutony!
Przywitali ich ostrożnym ogniem z AK 47. Trzeba było oszczędzać amunicję. Na szczęście Pierwszy Szturmowy nie jest zwyczajną piechotą, ćwiczyli strzelanie więcej niż jakiekolwiek inne odziały. Amerykanie musieli się wycofać, zostawiając w polu pięciu swoich. Przegrupowali się, odczekali chwilę i znów zaatakowali, tym razem z czterech stron równocześnie. Kicio z Markiem zatrzymali atak od tarasów jedną krótką serią km-u. Amerykanie przypadli do ziemi, chronili się za kamiennym podmurowaniem. Odgryzali się ogniem niemrawo, choć Kicio oszczędzał amunicję.
Kolejny atak od tyłu Bruno z Mrużewskim zatrzymali parunastoma celnymi strzałami. Gorzej było po bokach, gdzie atakujący korzystali z osłony drzew. Zirytowany Topór obrzucił tych na prawym skrzydle i w ten sposób ich spowolnił. Wrona na lewym wziął z niego przykład. Nie pchali się więcej pod ogień, ale prowadzili stały ostrzał. Niecelny, lecz irytujący.
 – Piętnaście minut heroicznej obrony – podsumował Kaszel. – Trucht, jak tam?
 – Cisza – oparł radiotelegrafista.
 – Burza przed nami! Jadą jeepami z km-ami! – zameldował Bruno. Kaszel zaklął, przebiegł na stanowisko poety. Rzeczywiście, pięć jeepów z km-ami zamontowanymi w miejsce tylnego siedzenia zasuwało zygzakami po najłagodniejszym zboczu. Zatrzymali się poza zasięgiem skutecznego trafienia z kałasznikowa i rozpoczęli systematyczny ostrzał. Kaszel zanurkował pod osłonę, jaką dawał mur, gruz osypał mu się na głowę. Zastanawiał się, jak długo wytrzymają taki ostrzał te sztuczne ruiny.
 – Możemy im się odgryźć! – zaproponował Kicio, znacząco poklepując lufę MG 1A2. I zaraz zaklął, bo Amerykanie podciągnęli pod tarasy dwa swoje km-y i z nich też zaczęli szyć. Bez wielkiego powodzenia. Bojąc się podejść zbyt blisko, dostrzelali ledwie do zamkowych murów. Jednak Kaszel zdawał sobie sprawę, że jeśli przeniesie km-a na tył, tamci podejdą bliżej. Ale co innego mógł zrobić?
 – Dawaj, Kicio! – polecił. – Bruno, Mrużewski, przejmujecie tarasy! Już!
Sam musiał wspomóc Wronę na lewym skrzydle, bo tam Amerykanie wzmogli atak. Przypadł obok kaprala, wychylił się ryzykownie i pociągnął długą serią, wrzeszcząc, jakby faktycznie sam jeden chciał udawać z pół kompanii.
Dwadzieścia minut. A już wystrzelali tak z ćwierć amunicji. Za jego plecami zagrał km Kicia. Zdaniem Kaszla w tym tempie starczy mu pocisków na kolejne dziesięć minut prowadzenia ognia.
 – Sierżancie! – wrzasnął Trucht. – Dotarli. Nadają z samolotu. Lecą! Udało się!
Znów rozwrzeszczały się moździerze.
 – Dorwałem! Dorwałem jednego skurwysyna! – cieszył się Kicio.
 – Moździerzami nas nie dojdą, ale mogą zawalić tę kupę gruzu – mruknął Wrona. – A ja mam jeszcze aż dwa granaty. Powinniśmy się stąd zabierać w cholerę.
 – Tylko jak?
Strome zbocze na prawej flance dawało im jakąś szansę. I chyba tylko ono.
 – Kicio, Młody, walicie, ile wlezie! – zdecydował sierżant. – Wyłączcie tyle jeepów, ile zdołacie. Bruno, wal w tych swoich, ile dasz radę. Wrona, bierzesz pozostałych, przebijacie się prawym skrzydłem. Oflankujecie tych gnojów grzejących do nas od tyłu. Jak tylko otworzycie ogień, my spadamy. Już!
Sam bronił teraz lewego skrzydła, na którym Amerykanie robili się coraz bezczelniejsi. Przypomnieli sobie o szkoleniach, a może w końcu nauczyli się czegoś, bo kiedy połowa z nich kładła ogień osłonowy, pozostali przemykali się między drzewami, byle bliżej. Dwóch zapłaciło za to życiem, ale w końcu musieli się przebić do tymczasowej twierdzy Polaków.
Gwałtowna wymiana ognia na prawym skrzydle dała Kaszlowi znać, że Wrona z entuzjazmem przystąpił do wykonania zadania.
 – Druga skrzynka! – zameldował Kicio, gdy km na chwilę zamilkł. – Ale zdjęliśmy dwa jeepy!
Kaszel zerknął na zegarek. Bronili się już trzydzieści pięć minut. Cholera, to oni powinni przygotowywać zasadzki i wyciągać kumpli z oblężenia, zamiast w nich tkwić. Jak wpakowali się w tę kabałę? Aha, zdaje się, że na ochotnika. Kurde, nic się nie zmieniło od czasów Lenino. Ale wtedy przynajmniej był gówniarzem wierzącym we własną nieśmiertelność.
Kanonada na prawym skrzydle ucichła. Wrona się przebił albo zginął. Zaraz się przekonają.



Dodano: 2019-08-30 08:28:14
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS