NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Mammay, Michael - "Planeta"

Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

Bochiński, Tomasz - "Wyjątkowo wredna ceremonia"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Bochiński, Tomasz - "Elizabediath Monck"
Data wydania: Styczeń 2006
ISBN: 83-89011-78-6
Format: 125 x 195 mm
Cena: 27,99 PLN



Bochiński, Tomasz - "Wyjątkowo wredna ceremonia"

Dwa opowiadania o Elizebediathu Moncku czytałem już jakieś czas temu w magazynie Science Fiction. Trochę czasu minęło i ich obraz mi się zamazał, pozostało tylko wrażenie sympatycznej lektury. Gdy Fabryka Słów wydała zbiorek opowiadań o szacownym grabarzu nawet się ucieszyłem, akurat miałem ochotę na coś lekkiego i niewymagającego. Niestety okazało się, że wrażenia z dawno czytanych tekstów faktycznie uległy mocnemu zatarciu i otrzymałem coś nie do końca odpowiadającego nadziejom. „Wyjątkowo wredna ceremonia” im nie sprostała…

Elizabediath Monck jest mistrzem grabarskiego fachu. Jego wiedza zawodowa nie ma sobie równych, w gildiach jest poważany, sam kieruje się nieskazitelnym honorem. Ot, specjalista. Pech Moncka polega na tym, że ktoś lub coś musi mu ciągle zakłócać karierę: a to z grobów stają ci, którzy wstawać już nie powinni, a to przy trumnach grzebią hieny cmentarne, to znów w niewyjaśnionych okolicznościach na cmentarzu znajdują się trumny, które nie mają prawa się tam znajdować, a wampiry naprzykrzają się coraz bardziej. Elizabediath, często mimowolnie, będzie musiał wziąć udział w kilku „przygodach”, których mało kto by mu pozazdrościł.

W zbiorku znajduje się sześć tekstów, z czego o przygodach grabarza Moncka traktują cztery (czwarty jest wstępem do zapowiadanej powieści o Elizabediathu). Pozostałe dwa to rozgrywające się w tym samym, autorskim świecie Bochińskiego, historie z pewnych wojen, do jakich w nim doszło.

Niby wszystko zapowiadało się dobrze: dowcip, może nie najwyższych lotów, ale uprzyjemniający lekturę, lekkie i w miarę sprawne pióro autora, ciekawa sceneria i pomysł (przeszyte czarnym humorem przygody mistrza grabarskiego fachu) – wszystkie elementy potrzebne do napisania zbiorku lekkich a zajmujących opowiadań. I mniej więcej tak jest, czyta się całkiem przyjemnie, pamiętając, że to lektura czysto rozrywkowa. Co więc kuleje? Prowadzenie fabuły, jej rozwiązania. Trochę leżą związki przyczynowo-skutkowe, akcja gna do przodu tak, że często całkiem wiadomo co się dzieje, dlaczego i jak. Gdy bohaterowie znajdą się w opałach, dochodzi do niejasno opisanych scen fajerwerkowych, coś się dzieje, ktoś wymyśla niezrozumiałe dla czytelnika wyjście z sytuacji, wszystko gna! Brrr… Wszystko to sprawiło, opowiadania czytało mi się – zwłaszcza sceny kulminacyjne – strasznie topornie. Dużo lepiej prezentują się ostatnie dwa teksty, bez osoby Elizabediatha Moncka – w nich widać, że autor potrafi umiejętnie opowiedzieć historię, jednak i one nie są pozbawione wad poprzednich utworów.

Trochę inaczej opowiadania Bochińskiego zapamiętałem z łamów Science Fiction – czas zrobił swoje, zatarł obraz tych utworów i zmienił mój gust czytelniczy. „Wyjątkowo wredna ceremonia” nie jest gniotem, w ostatecznym rozrachunku nie żałuję poświęconego czasu – to taka typowa książka na leniwe popołudnie, gdy nie ma się ochoty na nic mądrzejszego. Jednak jest to lektura, która bardziej wymagającego czytelnika nie przyciągnie, a wręcz odrzuci. Jest tu pewien potencjał – opowiadania mogły być lepsze, mogły zostać napisane inaczej. Mam nadzieję, że lepiej wypadnie kolejna zapowiadana książka Tomasza Bochińskiego o tematyce grabarskiej, tym razem powieść. A „Wyjątkowo wredną ceremonię” można przeczytać, można sobie darować. Zależnie od zafascynowania notką wydawniczą.


Ocena: 4/10
Autor: Vampdey


Dodano: 2006-03-01 13:35:41
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS