NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Ukazały się

Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)


 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

 "World of Warcraft: Kronika. Tom I"

 Zahn, Timothy - "Thrawn"

Linki

Vonnegut, Kurt - "Śniadanie mistrzów" (2019)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Breakfast of Champions
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Data wydania: Marzec 2019
ISBN: 978-83-8116-581-5
Oprawa: twarda
Liczba stron: 336
Cena: 45,00 zł
Rok wydania oryginału: 1973



Vonnegut, Kurt - "Śniadanie mistrzów"

Irytująca klasyka


„Śniadanie mistrzów” zdaje się spełniać wszystkie warunki oczekiwane od intrygującej, lekkiej, ale też poruszającej istotne tematy lektury. Z jednej strony spotkamy tu swobodny, wyśmiewający „uznane prawdy” ton, żartobliwą, pełną metaliterackich odwołań fabułę, postacie wyjęte z innych książek, wtrącającego się do narracji autora, zabawne rysunki i parodystyczne nawiązania do popularnej fantastyki naukowej. Z drugiej w książce pojawią się rozważania o naturze wolnej woli, obiektywności świata poza własnym umysłem czy roli przypadku w ludzkim życiu. Wszystko razem brzmi bardzo obiecująco, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że powieść napisał Kurt Vonnegut. A jednak... trudno się w lekturę zaangażować, a w miarę kolejnych stron rośnie tylko poczucie rozdrażnienia.
Dwoma podstawowymi bohaterami „Śniadania mistrzów” są znany choćby z „Rzeźni numer pięć” Kilgore Trout, autor setek fantastycznych powieści i opowiadań, z których żadne nie spotkały się z szerszym uznaniem, oraz Dwayne Hoover, bogaty dealer samochodowy, specjalizujący się w pontiakach. Ich przypadkowe spotkanie, z jednej strony otwierające książkę, z drugiej zaś będące kulminacją fabuły, ma miejsce w Midland City, fikcyjnym miasteczku w Ohio. To tam znajduje się firma Hoovera, Trout trafia zaś w okolicę z uwagi na festiwal literacki. Króciutkie akapity, często przedzielone prostymi rysunkami autora, w króciutkich zdaniach opisują wcześniejsze przygody dwóch protagonistów i związanych z nimi ludzi. Dowiadujemy się o związkach tekstów Trouta z tanią pornografią, o samobójstwie żony Hoovera czy o marzeniach jego kochanki. Często komentarzami do absurdalnych wydarzeń są streszczenia powieści SF; czasami do narracji wtrąca się sam autor, tłumacząc, że postaci i tak robią tylko to, co im każe. Centralną rolę odgrywa jeden z utworów Trouta, przekonujący potencjalnego odbiorcę, że jest on jedyną osobą na świecie obdarzoną wolną wolą, a wszyscy inni to tępe biologiczne maszyny. Gdy trafi on w ręce Hoovera i zawarte w nim argumenty okażą się dla „człowieka od pontiaków” mocno przemawiające, będzie to miało nieciekawe konsekwencje...
Co więc w powieści zawodzi? Nie pomagają na pewno naiwność i powtarzalność. Uparte, religijne wręcz przekonywanie, że wszystkie ludzkie idee są bez sensu, wcześniej czy później samo staje się obroną kolejnej idei. Dziecinne żarty o długości penisów za którymś razem prozaicznie nudzą, a do żadnego z bohaterów nie sposób się przywiązać. Sam autor pisze w przedmowie, że odkąd skończył pięćdziesiątkę, czuł potrzebę pozbycia się z głowy zalegających tam śmieci, i chyba w tym konkretnym przypadku trudno widzieć w tych słowach wyłącznie umizgi do czytelników. Budowanie książki ze skrawków obserwacji może zakończyć się spektakularnym sukcesem, a może i niezbyt efektowną klapą. Nieprzypadkowo (choć pewnie też nie do końca poważnie) i później Vonnegut oceniał „Śniadanie mistrzów” na trójkę. Wierni miłośnicy amerykańskiego parodysty mogą po powieść sięgnąć, choćby z ciekawości; inni zrobią znacznie lepiej szukając „Rzeźni numer pięć” czy choćby „Kociej kołyski”.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2019-04-14 10:25:32
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Lawrence, Mark - "Święta siostra"


 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS