NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Erikson, Steven - "Cena szczęścia"

Morgan, Richard - "Siły rynku" (Mag)

Ukazały się

Zychla, Marek - "Sitko"


 Chokshi, Roshani - "Aru Shah i koniec czasu"

 Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

 Larson, B.V. - "Flota Oriona"

 Nieściur, Sławomir - "Kurs na kolizję"

 Lovecraft, Howard Philips - "Zew Cthulhu"

 Lawrence, Mark - "Koło Osheim"

 Wexler, Django - "Piekielny batalion"

Imprezy

Dni Fantastyki 2019 r.
Od: 2019-07-05
Do: 2019-07-07

Linki

Dick, Philip K. - "Słoneczna loteria"
Wydawnictwo: Rebis
Kolekcja: Dzieła Wybrane Philipa K. Dicka
Tytuł oryginału: Solar Lottery
Tłumaczenie: Jan Zieliński
Data wydania: Marzec 2019
ISBN: 978-83-8062-471-9
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 150×225 mm
Liczba stron: 256
Cena: 49,90 zł
Rok wydania oryginału: 1955



Dick, Philip K. - "Słoneczna loteria"

Powieściowa teoria gier


Już słowa wstępne, umieszczone przez Philipa K.Dicka przed właściwym rozpoczęciem „Słonecznej loterii”, jasno pokazują, że jedna z pierwszych powieści Amerykanina (i pierwsza opublikowana, w 1955 roku) ma swe źródła w będącej wtedy stosunkowo młodą dziedziną nauki teorii gier. Struktura i urządzenie powieściowego świata są rodem właśnie z gry; częściowo losowej, częściowo strategicznej.
Dwoma głównymi przeciwnikami toczącymi ze sobą rozgrywkę są Reese Verrick i Leon Cartwright; dwaj Lotermistrzowie, były i obecny. Ten pierwszy to bardzo wpływowy polityk, sprawujący władzę od dłuższego czasu. Ten drugi zostaje wybrany na przywódcę w jednej z pierwszych scen powieści. Wyboru dokonuje… butelka, narzędzie loterii wskazującej kolejnego z światowych liderów spośród wszystkich uprawnionych, czyli posiadaczy kart Władzy (dwa dolary sztuka – cena niezbyt wygórowana). Taki mechanizm ma być zgodny ze złotą zasadą minimaksu, określającą optymalne metody rozstrzygania konfliktów społecznych. Nowy przywódca uzyskuje ochronę doborowych gwardzistów telepatów, a z drugiej strony poddaje się ryzyku mierzenia się z atakami wyłanianych przez Konwencję Łowów morderców. Verrick nie ma zamiaru oddać władzy zbyt łatwo, Cartwright zaś wydaje się koncentrować na misji wysłanego w przestrzeń statku kosmicznego, którego załoga, złożona z członków sekty prestonitów, poszukuje mistycznej Ognistej Tarczy.
Nie brzmi to wszystko zbyt logicznie? „Słoneczna loteria” ma jeszcze w zanadrzu roboty, klasę nierów (nierejestrowanych proletariuszy, pozbawionych kart Władzy), kilka dość sztucznych postaci kobiecych i nieustające dialogi. W miarę rozwoju akcji coraz istotniejszą rolę odgrywa koncepcja mówiąca, że w strategicznej rozgrywce kluczowy jest element zaskoczenia. Ten z kolei da się uzyskać wyłącznie wtedy, gdy decyzje są podejmowane w sposób jak najbardziej losowy. A przynajmniej losowe udają…
Z perspektywy czasu trudno się dziwić, że „Słoneczna loteria” nie trafiła do kanonu Dickowskich powieści. Dynamiczna, pełna zwrotów akcja nie rekompensuje niespójności przedstawianych mechanizmów. Poszczególne elementy układanki wydają się dopasowane do siebie na siłę, a całości brakuje niejednoznaczności, stanowiącej tak wielką siłę późniejszych tekstów autora. Sporą frajdę miłośnikom Dickowskiej prozy może za to sprawić wyszukiwanie w książce motywów rozwiniętych w dalszej twórczości pisarza i zastanawianie się nad tym, jak rozłożone zostałyby powieściowe akcenty, jeśli „Słoneczna loteria” powstałaby w tym samym czasie co „Ubik” czy choćby „Człowiek z Wysokiego Zamku”. Wspomnijmy choćby, że już tutaj, w tekście z 1955 roku, oprócz głównych adwersarzy istotną rolę odgrywa everyman Ted Benteley, a postać na poły żywego Johna Prestona zdaje się zapowiadać cudowne wizje Glena Runcitera.
Wstęp do powieści napisał tym razem Jarosław Grzędowicz. Niestety w odróżnieniu od kilku wcześniejszych przedmów zamieszczonych w Dickowskiej serii Rebisu, tym razem dodatkowy tekst nie wnosi nic szczególnie interesującego do zasadniczej lektury.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2019-04-02 19:42:23
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nie ma czasu"


Wygraj "Czarcie słowa"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s08e01)


 Wywiad z Edem McDonaldem

 Polska fantastyka 2019 r. - co nas czeka?

 Nightflyers - książka i serial

 Naomi Novik o "Mocy srebra"

Recenzje

Howard, A.G. - "Alyssa i obłęd"


 Fletcher, Charlie - "Ostatni"

 Scalzi, John - "Upadające imperium"

 Lovecraft, H.P. - "Nemezis i inne utwory poetyckie"

 Vonnegut, Kurt - "Śniadanie mistrzów"

 antologia - "17 podniebnych koszmarów"

 antologia - "Harda Horda"

 Le Guin, Ursula K. - "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne"

Fragmenty

 Schwab, V.E. - "Vicious. Nikczemni"

 Lawrence, Mark - "Koło Osheim"

 Górski, Piotr - "Reguła zakonu"

 Zembaty, Wojciech - "Głodne Słońce. Ołtarz i krew"

 Świerczek-Gryboś, Magdalena - "Openminder"

 Le Guin, Ursula K. - "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne"

 Majka, Paweł - "Jedyne: Ścieżki krwi"

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS