NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Kristoff, Jay - "Bezświt"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Erikson, Steven - "Cena szczęścia"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Rejoice
Tłumaczenie: Dariusz Kopociński
Data wydania: Luty 2019
ISBN: 978-83-8116-503-7
Oprawa: miękka
Format: 140x205
Liczba stron: 554
Cena: 45,00 zł
Rok wydania oryginału: 2018
Tom cyklu: 1



Erikson, Steven - "Cena szczęścia"

„Cena szczęścia” nie jest pierwszą powieścią science fiction w dorobku Stevena Eriksona. Zanim ją napisał, powstały trzy inne (jak dotąd) będące czymś na kształt parodii, pastiszu „Star Treka”, którego autor jest fanem. W Polsce Erikson znany jest głównie z monumentalnej sagi fantasy „Malazańska Księga Poległych”. Dlatego powieść science fiction w jego wykonaniu, po tak olbrzymiej pracy, jaką wykonał wcześniej, budziła oczekiwania. Tymczasem „Cena szczęścia”, która została wydana w Kanadzie w 2018 r. jest powieścią, której w żaden sposób (jeśli chodzi o kreację świata i pomysły) nie można porównać z tamtym cyklem. Autor też nie miał takich ambicji. Zresztą, to chyba dobrze, ponieważ po wielu tysiącach stron, które składają się na „Malazańską Księgę Poległych” autor musiał potrzebować „zmiany klimatu” pod każdym literackim względem.

Konstrukcja fabuły jest bardzo prosta. Obca cywilizacja postanawia uwolnić Ziemię od trawiących ją problemów. Największym z nich jest ludzkość, która pogrąża się w autodestrukcji, ciągnąc za sobą ku zagładzie całą planetę. Tak to wygląda z punktu widzenia Obcych. Ale nie przybywają po to, aby ludzkość zniszczyć, tylko ją uleczyć, skierować na właściwą drogę rozwoju. W gruncie rzeczy ludzie to małe dzieci, które z perspektywy obcej cywilizacji wymagają działań wychowawczych i poprawczych. I jak to bywa w takich przypadkach – nie wszystkim na Ziemi się to spodoba. Na pewno nie prezydentowi USA (nieprzypadkowo podobnemu do pewnego znanego z naszej rzeczywistości gamonia). Ani bogatym, konserwatywnym miliarderom (którzy nieprzypadkowo podobni są do cynicznych braci Koch, wykorzystujących amerykańską religijną prawicę do swoich jakże mało chrześcijańskich celów. I tak dalej).

Sympatie autora są oczywiste. Zresztą, trudno się mu dziwić, bowiem te negatywne postacie w jego powieści są odwzorowaniem równie negatywnych postaci z rzeczywistości. Nie trzeba stać po którejkolwiek stronie jakiegokolwiek światopoglądowego sporu, aby tak stwierdzić. Ale nie o tym jest ta powieść, a autor chyba nie stara się być zbyt pryncypialny i pouczający. Nie na tyle, aby najniżej podpisany recenzent chciał go cynicznie wykpić, mimo sympatii dla jego poglądów. Bowiem takie pouczanie i pryncypialność zawsze proszą się o kpinę, chyba że same w sobie zawierają choćby odrobinę niezbędnego humoru, który pozwala je „zdetonować”.

Trudno w tej powieści wyróżnić jedną główną postać. Autor oddaje głos wielu bohaterom i to ich oczyma czytelnik ogląda zmiany wprowadzane na Ziemi (pokojowo) przez Obcych. Być może pisarka science fiction jest takim zbiorowym głosem ludzkości i jako taki traktują ją Przybysze, stawiając w roli kogoś w rodzaju rzecznika czy pełnomocnika. Taka konstrukcja fabuły sprawia, że żadna z tych postaci nie budzi specjalnych emocji. Ale i nie taki jest cel autora. To nie bohaterowie są w tej powieści najważniejsi, ale przyjęta wizja ludzkości i wprowadzane zmiany, które mają pchnąć jej rozwój w nowym, bezpiecznym i bardziej perspektywicznym kierunku. Na tym skupia się autor, najwidoczniej rozczarowany kondycją ludzkości i pozbawiony wiary w to, że jest ona zdolna do zmiany.

Powieść jest całkiem przyjemna w odbiorze. Jej brak skomplikowania nie stanowi wady. Ale i przez to, w jakiś mocny sposób, nie zapada w pamięć. Nie angażuje emocji (jeśli ktoś tego oczekuje). To taki dosyć przyjemny, gatunkowy średniak. Nie proponuje niczego nowego. W gruncie rzeczy, Obcych autor traktuje tu dosyć instrumentalnie. Są oni ważni tylko dlatego, że mogą zmienić bieg rzeczywistości. Nie jest ważne kim są, skąd pochodzą i dlaczego to robią. W zasadzie odpowiedzi, których udziela Erikson też mają znaczenie drugorzędne. Całkiem przyjemna byłaby taka rzeczywistość, w której „na białym koniu” przybywają zbawcy, aby wyzwolić nas z kłopotów, w które wpadliśmy. Ale takie rzeczy są możliwe tylko w bajkach i niektórych powieściach science fiction.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2019-02-17 18:05:59
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS