NAST.pl
 
Komiks
 
Graj
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

antologia - "Rakietowe szlaki", tom 4

Bochiński, Tomasz - "Pufcio"

Ukazały się

Edelman, David Louis - "Infoszok"


 Jadowska, Aneta - "Złodziej dusz", część 1

 Mortka, Marcin - "Ragnarok 1940", tom 1 (wyd. 2)

 Grzelak, Agnieszka - "Szkoła LaOry"

 Miles, Elizabeth - "Furie"

 Ward, Rachel - "Numery. Przyszłość"

 Oramus, Dominika - "Imiona Boga. Motywy metafizyczne w fantastyce drugiej połowy XX wieku"

 Chandler, Elisabeth - "Pocałunek anioła"

Imprezy

Pyrkon 2012
Od: 2012-03-23
Do: 2012-03-25

Grojkon 2012
Od: 2012-04-27
Do: 2012-04-29

Linki



Szostak, Wit - "Ględźby Ropucha"
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: Maj 2005
ISBN: 83-89595-17-6
Format: 125×185 mm
Liczba stron: 224
Cena: 25,50 zł
Ilustracja na okładce: Dagmara Matuszak



Szostak, Wit - "Ględźby Ropucha"

Ględźby Ropucha
czyli
podania i bajędy Miedzygórza
z klechd rozklecone
z pleciug wyplecione
i na nowo w ględźby przesupłane
przez
Ropucha Eremitę
w świętym i starożytnym
monastyrze boga Los

Wit Szostak (krakus, filozof, absolwent Papieskiej Akademii Teologicznej, członek Towarzystwa Tischnerowskiego i miłośnik twórczości Tolkiena) to objawienie polskiej fantastyki ostatnich lat. Choć debiutował już w 1999 roku opowiadaniem „Kłopoty z błaznem”, a potem opublikował jeszcze parę krótszych utworów, to rozgłos przyniosła mu dopiero pierwsza powieść. Mowa tu oczywiście o „Wichrach Smoczogór” z 2003 roku, które nagrodzono Śląkfą oraz nominowano do Zajdla. Ta piękna, poetycka baśń, przesiąknięta podhalańską i huculską góralszczyzną, zachwyciła wielu czytelników. W rok później był jeszcze znakomity prequel – „Poszarpane granie” - potwierdzający talent pisarski młodego krakowianina. Teraz natomiast otrzymujemy „Ględźby Ropucha”, książkę zawierającą opowiadania spisane w latach 1999-2000, z których część ukazała się wcześniej w różnych periodykach fantastycznych (NF, SF, Ubik).1

Wszystkie zawarte w tomiku małe formy, w sumie szesnaście,2 powiązane są ze sobą miejscem akcji (teoretycznie przynajmniej, bo autor dość swobodnie traktuje to ograniczenie), a jest nim rozległa kraina zwana Międzygórzem, na obrzeżach której znajdują się znane już z dwóch Szostakowych powieści - Smoczogóry. Jak widać, uniwersum jest jedno i to samo, więc chyba wiele nie zdradzę mówiąc, że uważny czytelnik znajdzie w niektórych opowiadaniach nawiązania do treści np. "Wichrów Smoczogór"...

No właśnie, „uważny”, bo „Ględźby Ropucha” to nie „Achaja” czy inna „Księżniczka”. Książkę Wita Szostaka należy czytać w skupieniu, z uwagą - nie tylko, aby wyłapać wyżej zasygnalizowane smaczki intertekstualne, ale przede wszystkim, by nie przeoczyć informacji, która na końcu może okazać się niezbędną dla prawidłowej recepcji całości. Tym bardziej, że w „Ględźbach” często ostatnie zdania lub akapity wywracają na nice opowiadane historie, zmuszając odbiorcę do poprzestawiania w głowie wszystkich – wcześniej zdawałoby się już dopasowanych – klocków układanki i przemyślenie rzeczy raz jeszcze, od nowa.3

Wit Szostak snuje swe opowieści z wprawą zawodowego gawędziarza – znakomicie panując zarówno nad opisem, jak i dialogami. Ma przy tym piękny, poetycki (ale zarazem lekki) styl. Bardzo Leśmianowski, że użyję ostatecznego w moich oczach komplementu. Autor nie stroni też od zabaw językowych. Sam mówi, że lubi zbitki brzmieniowe, że fascynuje go rytm języka, taneczność frazy, dzikość frazeologii. A dochodzą do tego jeszcze różne interesujące eksperymenty formalne...
Już tylko te wymienione aspekty książki, czynią lekturę poszczególnych opowiadań zajęciem przyjemnym i nieraz zaskakującym. Ale-ale, co bardzo cieszy, dostajemy więcej, znacznie więcej.

U Wita Szostaka realia nie są zbyt istotne. Ów międzygórski kostium, w jaki autor przyoblekł swoje opowieści, to tylko jedna z wielu możliwości - historie równie dobrze mogłyby mieć miejsce w jakimś innym, zawsze przecież niemal identycznym, „fantastycznym średniowieczu”.
Gawędy, z którymi mamy do czynienia, jakkolwiek dziwne, mówiące o przypadkach osobliwych, dotykają jednocześnie spraw głęboko ludzkich, fundamentalnych. Autor pisze o złudzeniach, jakimi się otaczamy, umiejętnie eksponuje ich źródło – obnażając przy tym różne paradoksy ludzkich zachowań. Pyta o rzeczy zasadnicze oraz konfrontuje ze sobą z gruntu sprzeczne postawy (pokazując na przykład dzięki temu, jak na podstawie jednego doświadczenia, może runąć od lat niewzruszony i – zdawałoby się komu – jedynie słuszny światopogląd).
Cóż, udaje się to Szostakowi świetnie. „Ględźby Ropucha” dają do myślenia i, mam nadzieję, nikogo nie pozostawią obojętnym na zawartą w nich treść. Nadto - ostatnim opowiadaniem autor ładnie i zręcznie spiął wszystkie utwory ze sobą. Uwypuklając przekaz, zniknął - złudne jak się okazało - wrażenie dowolności i przypadkowości w doborze historii, które znalazły się w książce.

Jakieś wady? Owszem, są. Dziwnym nie jest, wszak Wit Szostak pisząc „Ględźby Ropucha” był początkującym pisarzem.
I tak: czasem, mimo że ładnie, jest trochę zbyt banalnie, a co za tym idzie – mało intrygująco, kiedy indziej zaś zdarza się, iż autor nieco przekombinuje z zakończeniem lub nie do końca spójnie, logicznie przeprowadzi jakiś eksperyment formalny, bywa też, że opowiadanie jest ciut za długie w stosunku do pomysłu, na którym je oparto. To jednak tylko typowe, „młodzieńcze”, wpadki (na tym etapie zdarzyć się chyba musiały). Ale, co o wiele bardziej istotne, są na tyle nieznaczne, iż nie psują ogólnego, bardzo pozytywnego wrażenia płynącego z lektury.

Kończąc, sakramentalne recenzenckie pytanie: warto? No cóż, ja sam mogę stwierdzić, że czuję się twórczością Wita Szostaka zainfekowany, a na remedium już nie liczę, bo kolejna jego książka spodobała mi się wielce. Spodobała się, ponieważ „Ględźby Ropucha” tętnią ciekawymi pomysłami, zachwycają bogatą i piękną polszczyzną, która niesie za sobą fascynującą treść.4 W takich okolicznościach odpowiedź wprost na wyżej postawione pytanie jest chyba zbędna, prawda?



Przypisy:
1 O ile wiem, to wcześniejszej publikacji doczekało się sześć spośród szesnastu opowiadań wchodzących w skład książki.
2 Opowiadania ze zbiorku to kolejno:
1. „Księga”
2. „Pierwsza taka drużyna”*
3. „Pielgrzymi”
4. „Wieszczba”
5. „Chata w górach”*
6. „Sny guślarza”*
7. „Trzy wiosny”*
8. „Świat Sverrira”
9. „Zima w Viperze”
10. „Kłopoty z błaznem”*
11. „Troski Wikłacza”
12. „Salamandra zagubiony na południowym bazarze”
13. „Bęben z koźlej skóry”*
14. „Gospoda na rozstajach”
15. „Cztery opowieści górskie”
16. „Ostatnia Ględźba Ropucha”

* - były wcześniej publikowane w prasie fantastycznej
3 Czasem wyszło to lepiej („Salamandra zagubiony na południowym bazarze” czy „Trzy wiosny”), a czasem gorzej („Sny guślarza”, „Wieszczba”), ale ogólnie zdecydowanie na plus.
4 Pod tym względem najbardziej przypadły mi do gustu opowiadania: „Kłopoty z błaznem”, „Pielgrzymi” oraz „Salamandra zagubiony na południowym bazarze”.


Ocena: 9/10
Autor: Mateusz Wodyk
Dodano: 2006-03-26 19:12:24
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj

Musisz być zalogowany, żeby dodać komentarz

Konkurs

Transmigracyjny konkurs


Artykuły

Literackie zgadywanki 02/2012


 Sobotnie czytanie. Na litość boską, czy syn też musi pisać?!

 Nowa Fantastyka 1/2012 - omówienie numeru

 SFFiH #75 - omówienie numeru

 Na co czekać w 2012?

Recenzje

Card, Orson Scott - "Statki Ziemi"


 Miéville, China - "Kraken"

 McDermott, J.M. - "Dzieci demonów"

 Canavan, Trudi - "Szepty Dzieci Mgły i inne opowiadania"

 Mull, Brandon - "Baśniobór. Gwiazda Wieczorna wschodzi"

 Sapkowski, Andrzej - "Wiedźmin" (audiobook)

 Howard, Robert E. - "Conan i pradawni bogowie"

 Bochiński, Tomasz - "Pufcio"

Fragmenty

 Magary, Drew - "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich"

 Livingston, Lesley - "Mroczne światło"

 Ewing, Lynne - "Ofiara. Zagubiona"

 Hulick, Douglas - "Honor złodzieja"

 Wegner, Robert M. - "Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza" #2

 Edelman, David Louis - "Infoszok"

 Mortka, Marcin - "Miasteczko Nonstead"

 Butcher, Jim - "Pełnia księżyca"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2012 nast.pl     RSS RSS      RSS