NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi" (2018)

Watts, Peter - "Poklatkowa rewolucja"

Ukazały się

Piekara, Jacek - "Płomień i krzyż", tom 2


 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Vonnegut, Kurt - "Opowiadania wszystkie"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Seltzer, David - "Omen"

 Kisiel, Marta - "Pierwsze słowo"

 Kloss, Jacek - "Ziemia złych uroków", tom 1

 Riordan, Rick - "9 z dziewięciu światów"

Linki


antologia - "Inne światy"
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: Maj 2018
Oprawa: twarda
Format: 155 x 230 mm
Liczba stron: 608
Cena: 49,90 zł



antologia - "Inne światy"

Przed przeczytaniem tej antologii nie bardzo orientowałem się, kim jest Jakub Różalski. Choć okazało się, że znam kilka jego prac, nie łączyłem dzieła z artystą. Teraz, nawet po obejrzeniu większości dostępnych w internecie obrazów, nie śmiałbym się wypowiadać na temat jego sztuki. Ale dobrą wiadomością jest to, że nie trzeba tych dzieł znać, rozumieć czy interesować się nimi, aby bez szwanku czytać zebrane w antologii opowiadania. Zwłaszcza że dzieła, którymi inspirowali się autorzy tekstów, znajdują się wewnątrz książki. I tu od razu następuje rozczarowanie jakością tych reprodukcji. Nie wiem, czyja to wina, być może papieru – rzecz w tym, że obrazy te są dosyć niewyraźne, ciemne, jakby rozmazane, zatem trudno je docenić. Choć okładka prezentuje się znakomicie, z każdej strony. Szkoda, że strona graficzna wnętrza rozczarowuje.

Jeśli chodzi o teksty zawarte w zbiorze, większość z nich jest dobra. Może dwa lub trzy opowiadania wskazałbym jako słabe. Pierwsze – Sylwii Chutnik. Chaotyczne i niezrozumiałe, choć doceniam umiejscowienie „fabuły” we współczesnej Warszawie, w jakiejś tchnącej przaśnością i brzydotą części Pragi. Czytając „Zapalny stan udręki”, zastanawiałem się, w którą stronę to zmierza, z ciekawością i bez irytacji. Finalnie okazało się, że chyba donikąd, stąd rozczarowanie. Drugim tego typu tekstem jest opowiadanie Remigiusza Mroza. Głośne i chwytliwe aktualnie nazwisko. Kojarzące się na ogół z innym typem literatury, ale zapewniające – jeśli wierzyć niektórym opiniom (i listom bestsellerów) – porządną rzemieślniczą rozrywkę. Zawód w tym przypadku wynikał z rozczarowującej prostoty pomysłu i wykonania. Nie mnie oceniać na podstawie jednego tekstu warsztat autora, ale można było się chyba bardziej wysilić fabularnie, także jeśli chodzi o inspirację. Dosłowność wszystkiego jest w tym przypadku bardzo rozczarowująca. Zawodem okazało się też opowiadanie Jakuba Żulczyka. Jego bohaterem jest krasnal, który zostaje uświadomiony co do swej natury i rzeczywistości, w jakiej żyje. Proste, dowcipne – zawód wynika z obrazu stanowiącego inspirację. Może autor uznał, że właśnie ta historia będzie dla niego najlepszym dopełnieniem. Nie robię mu z tego zarzutu.

Antologię otwiera Jakub Małecki w „Idzie niebo” Ten tekst potrafi zaostrzyć apetyt. Ma klimat, dosyć oryginalny, bo jakoś realistyczny: zapuszczona polska wieś, pogrążona w stagnacji i beznadziei, zderzona z Nieznanym i z nieuchronnością, która jest równie obca. Potem bywa różnie. Robert J. Szmidt w swoim opowiadaniu stworzył do obrazu konkretny kontekst fabularny: feudalna Japonia podbijająca świat na przełomie XIX i XX wieku. W tym samym kierunku poszedł również Jacek Dukaj, ale te dwa teksty różnią się od siebie mocno. U Szmidta akcentowana jest fantasy, a w centrum i tak znajduje się Polska ze swoją historią, postawami i „problemami”. Początkowo mnie Szmidt zaciekawił, być może opowieścią w opowieści, dając nadzieję na jakieś nawiązanie do „Rashomona” Kurosawy. Ale okazało się to ulotne i autor ostatecznie ruszył z historią w inną, bardziej konwencjonalną, acz wciąż interesującą stronę. Z kolei Anna Kańtoch zdobyła mnie czymś małym i niepozornym – moim nazwiskiem, które nosi jeden z bohaterów. Może przypadek, może nawiązanie do „Lalki” Prusa, może i to, i to. Ale samo opowiadanie uznaję, ostatecznie, za dowcipną zabawę motywem podróży w czasie. Tak samo jak u Mroza, ale bez porównania lepiej.

Łukasz Orbitowski jest autorem jednego z dwóch najdłuższych tekstów w tej antologii (po Dukaju). Tekst jest ponury, przygnębiający, czuć niemal ciężar rzeczywistości, z którą zmagają się kolejni bohaterowie opowiadania. Sama opowieść pozostawiła mnie z poczuciem niedosytu w finale. Choć chyba prostsze zakończenie byłoby z kolei zawodem. Bo ten finałowy niedosyt wadą nie jest. Tekst mnie zaangażował swoją narracją i jest, obok Dukajowego, nie tylko najdłuższy, ale i najlepszy.

W ponure tony uderzyła również Aleksandra Zielińska. Proste, przygnębiające opowiadanie, w którym świat przedstawiony jest odkrywany bardzo oszczędnie. Bardziej liczy się fabularne tu i teraz, niż przyczyny, dla którego to tu i teraz właśnie tak wygląda. U większości autorów pozostałych opowiadań, którzy tworzą jakieś alternatywne wizje widać chęć uszczegółowienia kontekstu. Zielińska „każe” czytelnikowi samodzielnie dopowiedzieć sobie resztę (jeśli chce).

Aneta Jadowska fabułę opowiadania umieściła wśród Tatarów. Wydaje mi się to oryginalne i nie chodzi o samą inspirację obrazem, co o brak(?) podobnej eksploracji tej kultury na polskich ziemiach i to jeszcze połączonej z fantastycznymi motywami. Do tego w taki klimatyczny i pociągający sposób. Mam nadzieję, że podtytuł opowiadania: „Pierwsza część tryptyku tatarskiego”, to nie tylko „chwyt” fabularny, ale może zapowiedź jakiejś kontynuacji. Rzadko czytuję polską fantasy, ale tym tekstem autorka sprawiła, że na pewno przeczytałbym „ciąg dalszy”.

Jak już zaznaczano wcześniej, najlepszym tekstem w antologii jest „Imperium Chmur” Jacka Dukaja. To nie opowiadanie a minipowieść. Autor kupił mnie już pierwszym zdaniem (które jest zarazem ostatnim): „Gaj bogini nad doliną obłoków rośnie w śmiechu małej Kyoko”. Zagrało pierwszorzędnie i dalej jest wybitnie. Czytanie „Imperium Chmur” wymaga skupienia. Tekst jest gęsty, opowieść meandruje, przez dłuższy czas nie wiadomo, co jest „zasadniczą” fabułą. Przypomina to odkrywanie wielkiej mozaiki, kawałek po kawałku. A historia jest ukryta przed czytelnikiem i dopiero składając ze sobą poszczególne części odsłania się w całej okazałości, stając się częścią większego obrazu. Jacek Dukaj kreśli tę opowieść powoli, starannie, z wyczuciem, jakby kaligrafował tak, aby każdy znak był perfekcyjny. Rozsmakować się w tej historii jest bardzo łatwo. Jak wspomniano, opowieść jest podróżą przez feudalną Japonię od przełomu XIX i XX wieku i dalej. Nawiązania do „Lalki” Prusa jako polskie „akcenty” są wyraźniejsze, ale Polska i jej historia nie dominuje (jak u Szmidta), jest tylko jedną z warstw. Zresztą sam Prus występuje tu także jako meta-Prus, co wprawdzie stanowi tylko ciekawostkę, ale cała ta opowieść jest utkana również z takich smaczków.

Gdybyście zastanawiali się, czy kupić ten zbiór – to odpowiedź musi być jedna. Warto. Nie dla Różalskiego i jego obrazów, nie dla pozostałych tekstów, ale dla tego jednego, który napisał Jacek Dukaj.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2018-08-05 11:37:39
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 12:23 05-08-2018
Bardzo trafne recenzja, punktująca nieomal wszystkie słabości tego zbioru, zwłaszcza słabą jakość papieru i wydruku, dzięki czemu grafiki są nieczytelne (niektóre całkowicie jak ta na stronie 65) i żeby je docenić trzeba je sobie odszukać np. na profilu autora na artstation.
Opowiadanie p. Chutnik to jakaś zupełna chała i nieporozumienie - jedyny tekst, którego nie dałem rady doczytać do końca z powodu bełkotliwości i braku sensu. Opowiadanie p. Mroza ma bezsensowną fabułę oraz styl i urok drewna tartacznego klasy III.

Co do tekstów najlepszych zachowałem nieco mniejszy entuzjazm niż recenzent do tekstu Jacka Dukaja, który wykazuje wszelkie oznaki przerostu formy nad treścią. Równie dobrze można się nim zanudzić na śmierć jak zachwycić kunsztem autora. Pomysł na alternatywną historię świetny, świat oddany niesamowicie. Wszystko niby najwyższej klasy a ja i tak zasypiałem kilkukrotnie czytając wszystkie haikopodobne fragmenty. Tak, tekst wymaga skupienia, ale czasami skupiać się trzeba na tym, żeby zwalczyć senność. Gdzie są czasy "Innych pieśni" i "Perfekcyjnej niedoskonałości"? Jacek Dukaj coraz bardziej skupia się na stylizacjach i formie (tak też odbieram jego przeróbkę Conrada) a treści w tym wszystkim coraz mniej. Coraz bardziej obawiam się, że Jacek Dukaj jako autor SF już nie istnieje.

Z kolei tekst Orbitowskiego jest zwyczajnie nudny. Składanka kolejnych życiorysów połączonych drobnym fantastycznym elementem, który nie odgrywa w zasadzie żadnej roli poza początkiem. Im dłużej to trwało tym bardziej było nużące, a tekst nie jest krótki. Pomysł fajny, ale niewykorzystany.

Najbardziej pozytywnym zaskoczeniem jest tekst p. Jadowskiej, ale tu zdziwienie może u mnie wynikać z tego, że nie spodziewałem się niczego dobrego, przykrawając swoje oczekiwania do poziomu dotychczasowej twórczości Autorki. A tu taka miła niespodzianka i żałowałem tylko, że w antologii nie było ciągu dalszego pierwszej części "Tryptyku".

Tak czy inaczej, zbiór kupić warto, bo chłamu w nim niewiele .

historyk - 18:48 05-08-2018
Janusz S.
A zastanawiałem się co Mróz i Jadowska robią w tym zbiorze. Okazuje się, że Mróz nic, ale Jadowska na plus. To chyba od jej tekstu zacznę czytanie :D
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Janusz S. - 19:08 05-08-2018
To insynuacja z mojej strony, ale Mróz napisał ten tekst chyba tak "na odpier...". Ciekawe co napiszesz o Orbitowskim :)

romulus - 18:50 06-08-2018
Janusz S. pisze:Co do tekstów najlepszych zachowałem nieco mniejszy entuzjazm niż recenzent do tekstu Jacka Dukaja, który wykazuje wszelkie oznaki przerostu formy nad treścią. Równie dobrze można się nim zanudzić na śmierć jak zachwycić kunsztem autora. Pomysł na alternatywną historię świetny, świat oddany niesamowicie. Wszystko niby najwyższej klasy a ja i tak zasypiałem kilkukrotnie czytając wszystkie haikopodobne fragmenty. Tak, tekst wymaga skupienia, ale czasami skupiać się trzeba na tym, żeby zwalczyć senność. Gdzie są czasy "Innych pieśni" i "Perfekcyjnej niedoskonałości"? Jacek Dukaj coraz bardziej skupia się na stylizacjach i formie (tak też odbieram jego przeróbkę Conrada) a treści w tym wszystkim coraz mniej. Coraz bardziej obawiam się, że Jacek Dukaj jako autor SF już nie istnieje.

Wydaje mi się, że takiego tekstu oczekiwałem, biorąc pod uwagę ostatnie jego wywiady na temat literatury, w szczególności te w odniesieniu do Conrada. Nie wiem, czy ta minipowieść to już krok w nowym kierunku, czy nie. Też wolałbym Dukaja z jego najlepszych utworów, ale autor zmierza chyba do oderwania się od fantastyki. Zapewne, jeśli napisze Coś Nowego, to fantastyka może w tym być tylko pretekstem, nawet nie kostiumem, czy rekwizytem, czy jak to określać. Eksperymentalna proza? Nie chciałbym, ale co poradzić. Nie czytać. :) Ale w "Imperium Chmur" cieszyłem się jednak "starym" Dukajem.

xan4 - 21:31 06-08-2018
Co do Jadowskiej, to dla mnie największe zaskoczenie. Do tej pory była dla mnie celebrytą pop-książek, gdzie władali właśnie Jadowska i Ćwiek i tutaj zaskoczenie, naprawdę dobre opowiadanie. Niemożliwe? A jednak. Cóż, do końca życia będę się uczył.
Oprócz tego, tak, Chutnik i Mróz to nieporozumienie w tym zbiorze.
Mnie osobiście zawiódł Małecki, którego uwielbiam, a odczytałem jego opowiadanie jako odrobienie pańszczyzny, odcinanie kuponów?
Do najlepszych opowiadań zaliczam: Dukaj (ale to inna liga, nie dlatego, że Dukaj, ale, że mikropowieść, dopiero na drugim miejscu proza Dukaja). Moja nieustanna miłość, czyli Orbitowski i Szmidt, który mnie bardzo mocno i pozytywnie zaskoczył. Naprawdę dobry pomysł.
No i obrazy Różalskiego, dobrze się komponowały.
Podsumowując - jedna z lepszych ostatnio antologii.

Janusz S. - 22:45 06-08-2018
romulus pisze:Też wolałbym Dukaja z jego najlepszych utworów, ale autor zmierza chyba do oderwania się od fantastyki.

Miała jeszcze być "Rekursja" z ewidentnie fantastycznymi elementami, ale coś o niej cicho. I to chyba będzie już koniec o ile powstanie. I całkiem możliwe, że
romulus pisze: fantastyka może w tym być tylko pretekstem, nawet nie kostiumem, czy rekwizytem, czy jak to określać.

Nie mogę nie czytać a przynajmniej nie próbować przeczytać. Ale "starego" Dukaja widuję już tylko jako smętnie snujące się widmo, które uciekło z fantastycznej biblioteki w rejony dostępne tylko dla niego samego.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Księżną Jeleń"


Wygraj dwa tomy "Viriona"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

Recenzje

Simmons, Dan - "Triumf Endymiona"


 Raduchowska, Martyna - "Spektrum"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i tajemnica Niebożątka"

 El Akkad, Omar - "Ameryka w ogniu"

 Podlewski, Marcin - "Bezkres"

 Gromyko, Olga - "Wierni wrogowie"

 Dick, Philip K. - "Cudowna broń"

 King, Stephen - "Outsider"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

 Lewandowska, Magdalena i Małgorzata - "Drzewo wspomnień"

 Dworakowski, Witold - "Pani Czterdziestu Żywiołów"

 Kiszela, Marcin - "Ostatni prorok"

 Sudomir, Agnieszka - "Szablon"

 Brzezińska, Anna - "Woda na sicie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS