NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hamilton, Peter F. - "Pustka: Czas" (wyd. 2)

Corey, James S.A. - "Wojna Kalibana"

Ukazały się

Grabowska, Katarzyna - "Las Potępionych"


 Andrews, Ilona - "Magia zabija" (wyd. 2)

 Piekara, Jacek - "Rycerz Kielichów" (Fabryka Słów)

 Masterton, Graham - "Infekcja" (Albatros)

 Simmons, Dan - "Triumf Endymiona" (Artefakty)

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Pol, Erick - "Immersja"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

Imprezy

Sabat Fiction-Fest 2018
Od: 2018-08-17
Do: 2018-08-19

Linki



Lindsay, Joan - "Piknik pod Wiszącą Skałą"
Wydawnictwo: Replika
Tytuł oryginału: Picnic at Hanging Rock
Tłumaczenie: Wacław Niepokólczycki
Data wydania: Czerwiec 2018
ISBN: 978-83-7674-654-8
Oprawa: twarda
Format: 130×200 mm
Liczba stron: 288
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 1967



Lindsay, Joan - "Piknik pod Wiszącą Skałą"

„Piknik pod Wiszącą Skałą” to mistyfikacja. Opisane w powieści wydarzenia nigdy nie miały miejsca. Mimo to, dzięki talentowi autorki wzmocnionemu stylizacją powieści wielu ludzi wierzy, że tajemnicze zniknięcie uczennic i nauczycielki z Pensji pani Appleyard w australijskim stanie Victoria, wydarzyło się naprawdę. Do dziś opowiedziana historia fascynuje i rozpala umysły unikające uparcie zderzenia się z rzeczywistością i przyznania faktu, że zostali wyprowadzeni w pole przez powieść.

14 lutego 1900 r. Dziewczęta z konserwatywnej szkoły pani Appleyard, wraz z nauczycielkami jadą na piknik pod Wiszącą Skałą. To akurat miejsce prawdziwe – fascynująca wyglądem formacja skalna znajdująca się 60 km na północ od Melbourne. W trakcie wycieczki, po lunchu kilka dziewcząt udaje się na spacer i po jakimś czasie wraca tylko jedna, rozhisteryzowana. Po kilku dniach odnajduje się inna, ale niczego nie pamięta. Reszta, w tym jedna z nauczycielek, znika bez śladu.

Powieść Lindsay szybko dociera do tego punktu. Już wówczas wiadomo, że autorka nie zamierza skupiać się na wyjaśnieniu tego, co się wydarzyło. Opowiada historię z kilku punktów widzenia, skupiając się nie na tajemnicy, ale na jej tle. Na dziewczętach ze szkoły, na młodzieńcu, który odnalazł jedną z uczennic, w końcu na samej pani Appleyard. Mimo to tajemnica pozostaje obecna, by rozpalać wyobraźnię. Joan Lindsay nie oferuje klasycznego kryminału czy thrillera. Tajemnica występuje jako „elephant in the room” - widoczny, oczywisty problem, który jest zbyt wielki, aby rozwiązać go samemu, dlatego udajemy, że go nie dostrzegamy. Mimo to on wraca – w przeczuciach Michała Fitzhuberta, który odnalazł jedną z dziewcząt, w zbiorowej histerii, halucynacjach, chmurach na niebie, trupie w ogródku. Nie ma jednak nikogo, żadnego bohatera, który podjąłby próbę zmierzenia się z przyciągającą jak magnes Wiszącą Skałą. Nawet ostatnie sceny z udziałem pani Appleyard to tylko ucieczka od rzeczywistości, która staje się zbyt trudna, w objęcia tajemnicy.

W zniknięciu dziewcząt można się doszukiwać i doszukiwano się wielu symbolicznych odniesień do rzeczywistości. Powieść rozgrywa się u schyłku epoki wiktoriańskiej, w której dziewczęta poddawane są kostycznej, konserwatywnej dyscyplinie obyczajowej; takie szkoły jak ta pani Appleyard są klasztorami formującymi przyszłe damy. Wisząca Skała – jej dziki magnetyzm, tajemniczość – jest tego rygoru przeciwieństwem, symbolem natury, któremu ulegają dziewczęta. Ich zniknięcie jest niczym innym, jak wyzwoleniem z gorsetu zasad i wychowania niedającego żadnej nadziei na wolność. Nie każda z nich jest w stanie się z tą wolnością zmierzyć (stąd powrót jednej z rozhisteryzowanych uczennic lub odnalezienie innej, która nic nie pamięta – jakby litościwie została wygnana z raju wolności bez pamięci o nim). Dodajmy do tego, że powieść ukazała się w 1967 r. W czasach tzw. kontrkultury, kontestującej zastany powojenny porządek, także obyczajowy, takie jej „przesłanie” mogło być bliskie wielu ludziom poszukującym nowych ścieżek w życiu.

Choć powieść chyba nigdy nie osiągnęła tego poziomu sprawczości dla społeczeństwa, plastyczność języka, stylizacja fabuły na prawdziwą historię, musiały wówczas uwodzić. Nie sposób pominąć tego, że jej ekranizacja stała się dla reżysera Petera Weira okazją do stworzenia klasyka światowej kinematografii. Po przeczytaniu powieści należę do obozu tych, którzy wyżej stawiają film niż powieść. Obraz Weira, będący wierną adaptacją powieści, bardziej oddziałuje na umysł i zmysły niż literacki pierwowzór. Nawet po latach. Oglądałem ten film trzy razy i żaden z kolejnych seansów nie był w stanie stępić zachwytu i dreszczu emocji, który mi towarzyszył za pierwszym razem. Co więcej, to właśnie jeden z tych filmów, które zyskują z każdym kolejnym seansem: na zimno łatwiej szukać w tym obrazie symboliki i interpretacyjnych tropów. Wisząca Skała staje się w nim symbolem transcendencji, a wspinaczka na nią podróżą i zerwaniem z więzami kultury czy wychowania (zrzucanie gorsetów). Niemal jak rytuał przejścia. Metafizyczność tej podróży jest cały czas podkreślana plastycznym obrazem, atmosferą obcości, tajemnicy. I inaczej niż w powieści – jest ona niemal dotykalna, ale cały czas poza zasięgiem. Chyba najprostszą interpretacją tej fabuły jest twierdzenie, że to alegoria dojrzewania i stawania się kobietą, ale – choć nie można jej odmówić racji – wydaje się upraszczać mistrzowski obraz Weira. O powieści Lindsay nie wspominając. Ta akurat stroni od jakichkolwiek prostych interpretacji. Może celowo, a może dlatego, że tak autorce wyszło – przez przypadek.

Powieść Joan Lindsay fascynuje do dziś. Nie tylko za sprawą filmu Weira. Wystarczy wspomnieć „The Virgin Suicides” Sophii Coppoli, który wprawdzie jest adaptacją powieści Jeffreya Eugenidesa, ale w sposobie narracji nawiązuje czytelnie do „Pikniku pod Wiszącą Skałą”. W tym roku premierę miał miniserial na podstawie powieści, który – jeśli wierzyć zagranicznym recenzjom – jest mroczny i niepokojący, jak powieść, choć inaczej rozkłada fabularne klocki. Warto samemu się przekonać, czy ta powieść to fenomen, czy też zgrabna, plastyczna, trochę niepokojąca opowieść, której przydarzyło się znaleźć się na rynku we właściwym czasie. Z drugiej strony przypadek i fenomen nie muszą się przecież wykluczać.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2018-07-15 20:25:06
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Domenic Jordan do wygrania


Artykuły

Modyfikowany Węgiel - powieść a serial


 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

Recenzje

antologia - "Inne światy"


 O'Malley, Daniel - "Wieża"

 Corey, James S.A. - "Wojna Kalibana"

 Wójtowicz, Milena - "Post Scriptum"

 Kristoff, Jay - "Głosząca kres"

 Lindsay, Joan - "Piknik pod Wiszącą Skałą"

 Liu, Cixin - "Koniec śmierci"

 Corey, James S. A. - "Przebudzenie Lewiatana"

Fragmenty

 Hearne, Kevin - "Plaga olbrzymów"

 Arnopp, Jason - "Ostatnie dni Jacka Sparksa"

 Gromyko, Olga - "Wierni wrogowie"

 Chodorowska, Krystyna - "Triskel. Gwardia"

 Finney, Jack - "Inwazja porywaczy ciał"

 Wroczek, Szymun - "Piter. Wojna"

 Ruda, Aleksandra - "Sztylet ślubny"

 Kańtoch, Anna - "Tajemnica godziny trzynastej"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS