NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"

Žamboch, Miroslav - "Bakly. W objęciach śmierci", tom 2

Ukazały się

Wlazło, Alicja - "Iskra"


 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (miękka)

Linki

Szolc, Izabela - "Jehannette"
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: Wrzesień 2004
ISBN: 83-89595-09-5
Oprawa: miękka
Format: 125x185 mm
Liczba stron: 304
Cena: 27,50 zł



Szolc, Izabela - "Jehannette"

Sporo się namęczyłem czytając tą książkę. Sporo się namęczyłem, napsułem sobie trochę nerwów, wylałem łezkę nad straconym czasem i złotówkami. Może przesadzam, może po prostu nabrałem złego nastawienia już na samym początku, że cokolwiek dalej przeczytam i tak będzie złe. Ale po pierwszym opowiadaniu takiego nastawienia nabrałby chyba każdy. ‘Polowanie na zęby’, tekst, który zbiorek otwiera jest tekstem śmiesznym i tyle. Podzielony na chyba dwieście podrozdziałów, każdy po parę zdań, a całość nie mówi o niczym. Dziwiłem się, czemu taką szmirkę dano na sam początek, ale okazało się, że, o zgrozo, dalej jest niewiele lepiej…

Tematyką książki, jak dowiadujemy się z okładki, mają być ‘kobiety, które nie wahały się walczyć o swoją wolność i miłość’. Slogan, który całkowicie mija się z prawdą. Fakt tylko, że ‘Jehannette’ jest o kobietach. Mamy tu kilkanaście napisanych specjalnie na tą okazję opowiadań o historycznych postaciach kobiecych. Prócz płci teksty niewiele łączy. W każdym mowa jest o jakiś wielkich namiętnościach, coś o mrocznych mocach, troche seksu i ogólna mała ilość fabuły.

Wcześniej z twórczością pani Szolc nie miałem wiele wspólnego. Jakieś opowiadanie z ‘Click! Fantasy’, z którego zrozumiałem na tyle mało, że zapomniałem o fakcie. Dopiero teraz, zadziwiony poziomem zbiorku zasięgnąłem kilku opinii – wszystkie zgodnie są z moimi po przeczytaniu najnowszego jej dzieła – pani Szolc ma ambicje tworzyć fantastykę feministyczną. Taką o kobietach, ich pragnieniach i potrzebach. Takie zjawiska mnie denerwują. Jak chcę poczytać ciekawą prozę to nie patrzę czy autorem jest kobieta czy mężczyzna – to obojętne. Izabela Szolc najwyraźniej obrała inny tok rozumowania i chce całemu światu udowodnić niewiadomo co. Naprawdę, nie wiem, co autorka chce tym zamanifestować, ale to póki co jeszcze tylko pół biedy.
Drugie pół to styl pani Izabeli. ‘Natchniony’? Nie wiem czy moje wrażenie jest trafne, ale po prostu wygląda to, jakby autorka była na etapie największego młodzieżowego buntu. Tekst napisany jest tak, jakby każde zdanie było głębokim morałem, w którym tylko nieliczni dostrzegą sens. Aha, może jeszcze ktoś mi powie po co raz wszystko jest pisane w czasie teraźniejszym, raz w przeszłym? I to często w jednym opowiadaniu. Za dużego sensu to nie ma, a i czytanie prozy pisanej w czasie teraźniejszym niezbyt mi się spodobało.

Przez ‘Jehannette’ brnąłem. Nie mogłem powrócić do przerwanego czytania, a jak już czytałem to w wolniutkim tempie. Są tu opowiadania lepsze, trzy teksty, które można ocenić na ‘da się znieść’. Ale one toną w beznadziejnej reszcie. I tu jak nigdy zastrzegam: może faktycznie uprzedziłem się głupio i to nastawienie sprawiło, że ta książka wydaje mi się akurat taka. Tak książka w moich oczach wygląda, po kilku dniach od przeczytania.
Teraz szkoda mi czasu i pieniędzy, ale to moja wina. Koniec z kupowaniem książek na wyczucie – to ono mnie zawiodło i to solidnie. Tak jak i wydawnictwo Runa, które zawsze prezentowało nam prozę na poziomie co najmniej dobrym, w dodatku świetnie wydaną. I tym razem korekta, opracowanie graficzne i druk stanęły na świetnym poziomie. Tyle, że redakcja nie sprawi, że gniot przestanie być gniotem, a ładna okładka nie uprzyjemni czytania czegoś takiego. Dla mnie ‘Jehannette’ jest kompletnym gniotem.


Ocena: 3/10
Autor: Vampdey


Dodano: 2006-03-26 18:56:53
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"


 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

 Flint, Eric - "1632"

Fragmenty

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

 Lebbon, Tim - "Milczenie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS