NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Lee, Yoon Ha - "Smocza perła"

Stephenson, Neal - "Peanatema" (2019)

Ukazały się

Larson, B.V. - "Rebelia"


 Lee, Edward - "Zgroza w Innswich" (wyd. 2)

 Lee, Edward - "Diabelskie nasienie"

 Klonowski, Jarosław - "Zimna fala"

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

 Saulski, Arkady - "Serce lodu"

 Boruń, Krzysztof - "Algi"

 Donohue, Keith - "O chłopcu, który rysował potwory"

Linki


Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita" (Artefakty)
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Fahrenheit 451
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Kwiecień 2018
ISBN: 978-83-7480-922-1
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Cena: 29,00 zł
Rok wydania oryginału: 1953



Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

Słyszeliście? To przeczytajcie


Szybciej, szybciej, więcej, po nowe doświadczenia, zmieniające się jak w kalejdoskopie, coraz dynamiczniejsze, coraz efektowniejsze, coraz krótsze. Książki są już zbyt długie, zbyt powolne, zastępują je streszczenia, błyskotliwe bon moty, celne riposty, pozbawione głębszych sensów, za to łatwe w odbiorze, przyjemne, nie urażające niczyich uczuć. Bezpośrednie rozmowy zastępuje rozrywka wirtualnych światów, dająca złudzenie uczestnictwa w zwykłym życiu innych ludzi, a przez to pozwalająca zapomnieć o tym, co dzieje się tu i teraz. Pamięć o przeszłości stająca się z jednej strony niepotrzebna, wręcz szkodliwa, a z drugiej strony zaskakująco plastyczna i wrażliwa na manipulacje.
Brzmi znajomo? Wbrew pozorom powyższe zdania nie są ponurą diagnozą zdominowanej przez internet rzeczywistości pierwszej połowy XXI wieku, a tłem wznowionej właśnie przez Maga w serii Artefakty jednej z klasycznych fantastycznych antyutopii, „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, napisanej już w 1953 roku. Tytułowa liczba, która zdążyła się już stać symbolem rozpoznawalnym i przez tych, którzy powieści nie czytali, odpowiada temperaturze, w której płonie papier. Guy Montag, pierwszoplanowy bohater książki, jest strażakiem. I jak to strażak, zajmuje się tropieniem i paleniem książek. Co prawda niektórzy wciąż sądzą, że niegdyś zadaniem straży pożarnej było raczej gaszenie pożarów, większość uważa jednak takie sugestie za śmieszne. Żona Montaga, Mildred, spędza całe dnie w świecie ścianowizji, chłonąc kolejne epizody mydlanych oper i licząc na zagranie w nich choćby najdrobniejszej roli. Pozorna izolacja od realnych bodźców nie chroni jej od próby samobójczej – płukanie mózgu powoduje jednak, że błyskawicznie o niej zapomina, wracając do bezrefleksyjnej medialnej pustki. W samym Montagu tęsknotę za innym światem budzi przypadkowe spotkanie z nastoletnią Clarisse McClellan, otwartą, ciekawą odmienności dziewczyną, spędzającą czas na rozmyślaniach, chodzeniu pieszo i rozmowach z rodziną. Wywołana konwersacją z Clarisse, a potem jej nieoczekiwanym zniknięciem potrzeba przyjrzenia się materiałom, na których niszczeniu polega praca strażaków musi pociągnąć za sobą dla głównego bohatera poważne konsekwencje. A miastu, w którym toczy się akcja, grozi dodatkowo wybuch wojny…
Oprócz błyskotliwości futurologicznych prognoz, uderzających symboli i bogactwa przekonujących ostrzeżeń przed rzeczywistością totalitarnej cenzury inspirowanej po części przez samych obywateli, podstawową cechą powieści Bradbury’ego jest jej literackość, a wręcz poetyckość. Amerykański autor skupia się na bohaterze, nie starając się przedstawić systematycznie genezy przedstawianej sytuacji, a o książkowym świecie opowiada raczej obrazami, a nie samą fabułą czy towarzyszącymi jej ekspozycjami. Niektóre opisy zdają się zapowiadać twórczość Jeffa Noona, choć w „451° Fahrenheita” nowoczesne technologie są wciąż bardziej groźne niż czysto fascynujące. Na stu kilkudziesięciu stronach bardzo elegancko wydanej powieści znajdziemy wspomnianą ścianowizję, douszne komunikatory czy mechaniczne Ogary, ale i tak na pierwszym planie pozostaje to, co podobne wynalazki robią z człowiekiem. I na co człowiek im pozwala.
Uroku całości wydania dodaje bardzo dobre tłumaczenie Wojciecha Szypuły i hipnotyzująca okładkowa ilustracja autorstwa Dark Crayona. Czytajcie, póki nie wszystko spłonęło.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2018-05-18 10:32:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj drugi tom "Drogi Szamana"


Wygraj "Zabawki diabła"


Artykuły

Wywiad z Edem McDonaldem


 Polska fantastyka 2019 r. - co nas czeka?

 Nightflyers - książka i serial

 Naomi Novik o "Mocy srebra"

 Wywiad z Brandonem Sandersonem

Recenzje

Simmons, Dan - "Letnia noc"


 James, Marlon - "Diabeł Urubu"

 Kisiel, Marta - "Oczy uroczne"

 Saramago, José - "Rozterki śmierci"

 Vonnegut, Kurt - "Rzeźnia numer pięć"

 Cameron, Miles - "Plaga mieczy"

 Brennan, Marie - "Podróż Bazyliszka"

 Vonnegut, Kurt - "Kocia kołyska"

Fragmenty

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła"

 Lee, Yoon Ha - "Smocza perła"

 Kisiel, Marta - "Oczy uroczne" #2

 Kisiel, Marta - "Oczy uroczne" #1

 Malinowska, Marta - "Iluzja"

 Urbanowicz, Artur - "Inkub"

 Liu, Cixin - "Piorun kulisty"

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS