NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hamilton, Peter F. - "Pustka: Czas" (wyd. 2)

Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi" (2018)

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Biały piasek", tom 2


 VanderMeer, Jeff - "Zrodzony"

 Lawrence, Mark - "Szara siostra"

 Lee, Edward - "Świnia"

 Chattam, Maxime - "Genesis"

 Reystone, A.R.- "Wietrzne katedry", tom 2

 Rice, Anne - "Wywiad z wampirem"

 Biedrzycki, Bartosz - "Kołysanka stop"

Linki


Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita" (Artefakty)
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Fahrenheit 451
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Kwiecień 2018
ISBN: 978-83-7480-922-1
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Cena: 29,00 zł
Rok wydania oryginału: 1953



Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

Słyszeliście? To przeczytajcie


Szybciej, szybciej, więcej, po nowe doświadczenia, zmieniające się jak w kalejdoskopie, coraz dynamiczniejsze, coraz efektowniejsze, coraz krótsze. Książki są już zbyt długie, zbyt powolne, zastępują je streszczenia, błyskotliwe bon moty, celne riposty, pozbawione głębszych sensów, za to łatwe w odbiorze, przyjemne, nie urażające niczyich uczuć. Bezpośrednie rozmowy zastępuje rozrywka wirtualnych światów, dająca złudzenie uczestnictwa w zwykłym życiu innych ludzi, a przez to pozwalająca zapomnieć o tym, co dzieje się tu i teraz. Pamięć o przeszłości stająca się z jednej strony niepotrzebna, wręcz szkodliwa, a z drugiej strony zaskakująco plastyczna i wrażliwa na manipulacje.
Brzmi znajomo? Wbrew pozorom powyższe zdania nie są ponurą diagnozą zdominowanej przez internet rzeczywistości pierwszej połowy XXI wieku, a tłem wznowionej właśnie przez Maga w serii Artefakty jednej z klasycznych fantastycznych antyutopii, „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, napisanej już w 1953 roku. Tytułowa liczba, która zdążyła się już stać symbolem rozpoznawalnym i przez tych, którzy powieści nie czytali, odpowiada temperaturze, w której płonie papier. Guy Montag, pierwszoplanowy bohater książki, jest strażakiem. I jak to strażak, zajmuje się tropieniem i paleniem książek. Co prawda niektórzy wciąż sądzą, że niegdyś zadaniem straży pożarnej było raczej gaszenie pożarów, większość uważa jednak takie sugestie za śmieszne. Żona Montaga, Mildred, spędza całe dnie w świecie ścianowizji, chłonąc kolejne epizody mydlanych oper i licząc na zagranie w nich choćby najdrobniejszej roli. Pozorna izolacja od realnych bodźców nie chroni jej od próby samobójczej – płukanie mózgu powoduje jednak, że błyskawicznie o niej zapomina, wracając do bezrefleksyjnej medialnej pustki. W samym Montagu tęsknotę za innym światem budzi przypadkowe spotkanie z nastoletnią Clarisse McClellan, otwartą, ciekawą odmienności dziewczyną, spędzającą czas na rozmyślaniach, chodzeniu pieszo i rozmowach z rodziną. Wywołana konwersacją z Clarisse, a potem jej nieoczekiwanym zniknięciem potrzeba przyjrzenia się materiałom, na których niszczeniu polega praca strażaków musi pociągnąć za sobą dla głównego bohatera poważne konsekwencje. A miastu, w którym toczy się akcja, grozi dodatkowo wybuch wojny…
Oprócz błyskotliwości futurologicznych prognoz, uderzających symboli i bogactwa przekonujących ostrzeżeń przed rzeczywistością totalitarnej cenzury inspirowanej po części przez samych obywateli, podstawową cechą powieści Bradbury’ego jest jej literackość, a wręcz poetyckość. Amerykański autor skupia się na bohaterze, nie starając się przedstawić systematycznie genezy przedstawianej sytuacji, a o książkowym świecie opowiada raczej obrazami, a nie samą fabułą czy towarzyszącymi jej ekspozycjami. Niektóre opisy zdają się zapowiadać twórczość Jeffa Noona, choć w „451° Fahrenheita” nowoczesne technologie są wciąż bardziej groźne niż czysto fascynujące. Na stu kilkudziesięciu stronach bardzo elegancko wydanej powieści znajdziemy wspomnianą ścianowizję, douszne komunikatory czy mechaniczne Ogary, ale i tak na pierwszym planie pozostaje to, co podobne wynalazki robią z człowiekiem. I na co człowiek im pozwala.
Uroku całości wydania dodaje bardzo dobre tłumaczenie Wojciecha Szypuły i hipnotyzująca okładkowa ilustracja autorstwa Dark Crayona. Czytajcie, póki nie wszystko spłonęło.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2018-05-18 10:32:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj dwa tomy "Viriona"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

Recenzje

Simmons, Dan - "Triumf Endymiona"


 Raduchowska, Martyna - "Spektrum"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i tajemnica Niebożątka"

 El Akkad, Omar - "Ameryka w ogniu"

 Podlewski, Marcin - "Bezkres"

 Gromyko, Olga - "Wierni wrogowie"

 Dick, Philip K. - "Cudowna broń"

 King, Stephen - "Outsider"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

 Lewandowska, Magdalena i Małgorzata - "Drzewo wspomnień"

 Dworakowski, Witold - "Pani Czterdziestu Żywiołów"

 Kiszela, Marcin - "Ostatni prorok"

 Sudomir, Agnieszka - "Szablon"

 Brzezińska, Anna - "Woda na sicie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS