NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Morgan, Richard - "Upadłe anioły" (Mag)

Shepard, Lucius - "Piękna krew"

Ukazały się

Jamiołkowski, Marcin - "Szczęściarz"


 Grabowska, Katarzyna - "Las Potępionych"

 Andrews, Ilona - "Magia zabija" (wyd. 2)

 Piekara, Jacek - "Rycerz Kielichów" (Fabryka Słów)

 Masterton, Graham - "Infekcja" (Albatros)

 Simmons, Dan - "Triumf Endymiona" (Artefakty)

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Pol, Erick - "Immersja"

Linki


Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita" (Artefakty)
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Fahrenheit 451
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Kwiecień 2018
ISBN: 978-83-7480-922-1
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Cena: 29,00 zł
Rok wydania oryginału: 1953



Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

Słyszeliście? To przeczytajcie


Szybciej, szybciej, więcej, po nowe doświadczenia, zmieniające się jak w kalejdoskopie, coraz dynamiczniejsze, coraz efektowniejsze, coraz krótsze. Książki są już zbyt długie, zbyt powolne, zastępują je streszczenia, błyskotliwe bon moty, celne riposty, pozbawione głębszych sensów, za to łatwe w odbiorze, przyjemne, nie urażające niczyich uczuć. Bezpośrednie rozmowy zastępuje rozrywka wirtualnych światów, dająca złudzenie uczestnictwa w zwykłym życiu innych ludzi, a przez to pozwalająca zapomnieć o tym, co dzieje się tu i teraz. Pamięć o przeszłości stająca się z jednej strony niepotrzebna, wręcz szkodliwa, a z drugiej strony zaskakująco plastyczna i wrażliwa na manipulacje.
Brzmi znajomo? Wbrew pozorom powyższe zdania nie są ponurą diagnozą zdominowanej przez internet rzeczywistości pierwszej połowy XXI wieku, a tłem wznowionej właśnie przez Maga w serii Artefakty jednej z klasycznych fantastycznych antyutopii, „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, napisanej już w 1953 roku. Tytułowa liczba, która zdążyła się już stać symbolem rozpoznawalnym i przez tych, którzy powieści nie czytali, odpowiada temperaturze, w której płonie papier. Guy Montag, pierwszoplanowy bohater książki, jest strażakiem. I jak to strażak, zajmuje się tropieniem i paleniem książek. Co prawda niektórzy wciąż sądzą, że niegdyś zadaniem straży pożarnej było raczej gaszenie pożarów, większość uważa jednak takie sugestie za śmieszne. Żona Montaga, Mildred, spędza całe dnie w świecie ścianowizji, chłonąc kolejne epizody mydlanych oper i licząc na zagranie w nich choćby najdrobniejszej roli. Pozorna izolacja od realnych bodźców nie chroni jej od próby samobójczej – płukanie mózgu powoduje jednak, że błyskawicznie o niej zapomina, wracając do bezrefleksyjnej medialnej pustki. W samym Montagu tęsknotę za innym światem budzi przypadkowe spotkanie z nastoletnią Clarisse McClellan, otwartą, ciekawą odmienności dziewczyną, spędzającą czas na rozmyślaniach, chodzeniu pieszo i rozmowach z rodziną. Wywołana konwersacją z Clarisse, a potem jej nieoczekiwanym zniknięciem potrzeba przyjrzenia się materiałom, na których niszczeniu polega praca strażaków musi pociągnąć za sobą dla głównego bohatera poważne konsekwencje. A miastu, w którym toczy się akcja, grozi dodatkowo wybuch wojny…
Oprócz błyskotliwości futurologicznych prognoz, uderzających symboli i bogactwa przekonujących ostrzeżeń przed rzeczywistością totalitarnej cenzury inspirowanej po części przez samych obywateli, podstawową cechą powieści Bradbury’ego jest jej literackość, a wręcz poetyckość. Amerykański autor skupia się na bohaterze, nie starając się przedstawić systematycznie genezy przedstawianej sytuacji, a o książkowym świecie opowiada raczej obrazami, a nie samą fabułą czy towarzyszącymi jej ekspozycjami. Niektóre opisy zdają się zapowiadać twórczość Jeffa Noona, choć w „451° Fahrenheita” nowoczesne technologie są wciąż bardziej groźne niż czysto fascynujące. Na stu kilkudziesięciu stronach bardzo elegancko wydanej powieści znajdziemy wspomnianą ścianowizję, douszne komunikatory czy mechaniczne Ogary, ale i tak na pierwszym planie pozostaje to, co podobne wynalazki robią z człowiekiem. I na co człowiek im pozwala.
Uroku całości wydania dodaje bardzo dobre tłumaczenie Wojciecha Szypuły i hipnotyzująca okładkowa ilustracja autorstwa Dark Crayona. Czytajcie, póki nie wszystko spłonęło.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2018-05-18 10:32:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Modyfikowany Węgiel - powieść a serial


 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

Recenzje

Wells, Herbert George - "Wojna światów" (wydanie ilustrowane)


 antologia - "Inne światy"

 O'Malley, Daniel - "Wieża"

 Corey, James S.A. - "Wojna Kalibana"

 Wójtowicz, Milena - "Post Scriptum"

 Kristoff, Jay - "Głosząca kres"

 Lindsay, Joan - "Piknik pod Wiszącą Skałą"

 Liu, Cixin - "Koniec śmierci"

Fragmenty

 Hearne, Kevin - "Plaga olbrzymów"

 Arnopp, Jason - "Ostatnie dni Jacka Sparksa"

 Gromyko, Olga - "Wierni wrogowie"

 Chodorowska, Krystyna - "Triskel. Gwardia"

 Finney, Jack - "Inwazja porywaczy ciał"

 Wroczek, Szymun - "Piter. Wojna"

 Ruda, Aleksandra - "Sztylet ślubny"

 Kańtoch, Anna - "Tajemnica godziny trzynastej"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS