NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Smith, E.E. Doc - "Patrol Galaktyczny"


 Marillier, Juliet - "Córka lasu"

 Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)

 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

Linki

Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita" (Artefakty)
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Fahrenheit 451
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Kwiecień 2018
ISBN: 978-83-7480-922-1
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Cena: 29,00 zł
Rok wydania oryginału: 1953



Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

Słyszeliście? To przeczytajcie


Szybciej, szybciej, więcej, po nowe doświadczenia, zmieniające się jak w kalejdoskopie, coraz dynamiczniejsze, coraz efektowniejsze, coraz krótsze. Książki są już zbyt długie, zbyt powolne, zastępują je streszczenia, błyskotliwe bon moty, celne riposty, pozbawione głębszych sensów, za to łatwe w odbiorze, przyjemne, nie urażające niczyich uczuć. Bezpośrednie rozmowy zastępuje rozrywka wirtualnych światów, dająca złudzenie uczestnictwa w zwykłym życiu innych ludzi, a przez to pozwalająca zapomnieć o tym, co dzieje się tu i teraz. Pamięć o przeszłości stająca się z jednej strony niepotrzebna, wręcz szkodliwa, a z drugiej strony zaskakująco plastyczna i wrażliwa na manipulacje.
Brzmi znajomo? Wbrew pozorom powyższe zdania nie są ponurą diagnozą zdominowanej przez internet rzeczywistości pierwszej połowy XXI wieku, a tłem wznowionej właśnie przez Maga w serii Artefakty jednej z klasycznych fantastycznych antyutopii, „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, napisanej już w 1953 roku. Tytułowa liczba, która zdążyła się już stać symbolem rozpoznawalnym i przez tych, którzy powieści nie czytali, odpowiada temperaturze, w której płonie papier. Guy Montag, pierwszoplanowy bohater książki, jest strażakiem. I jak to strażak, zajmuje się tropieniem i paleniem książek. Co prawda niektórzy wciąż sądzą, że niegdyś zadaniem straży pożarnej było raczej gaszenie pożarów, większość uważa jednak takie sugestie za śmieszne. Żona Montaga, Mildred, spędza całe dnie w świecie ścianowizji, chłonąc kolejne epizody mydlanych oper i licząc na zagranie w nich choćby najdrobniejszej roli. Pozorna izolacja od realnych bodźców nie chroni jej od próby samobójczej – płukanie mózgu powoduje jednak, że błyskawicznie o niej zapomina, wracając do bezrefleksyjnej medialnej pustki. W samym Montagu tęsknotę za innym światem budzi przypadkowe spotkanie z nastoletnią Clarisse McClellan, otwartą, ciekawą odmienności dziewczyną, spędzającą czas na rozmyślaniach, chodzeniu pieszo i rozmowach z rodziną. Wywołana konwersacją z Clarisse, a potem jej nieoczekiwanym zniknięciem potrzeba przyjrzenia się materiałom, na których niszczeniu polega praca strażaków musi pociągnąć za sobą dla głównego bohatera poważne konsekwencje. A miastu, w którym toczy się akcja, grozi dodatkowo wybuch wojny…
Oprócz błyskotliwości futurologicznych prognoz, uderzających symboli i bogactwa przekonujących ostrzeżeń przed rzeczywistością totalitarnej cenzury inspirowanej po części przez samych obywateli, podstawową cechą powieści Bradbury’ego jest jej literackość, a wręcz poetyckość. Amerykański autor skupia się na bohaterze, nie starając się przedstawić systematycznie genezy przedstawianej sytuacji, a o książkowym świecie opowiada raczej obrazami, a nie samą fabułą czy towarzyszącymi jej ekspozycjami. Niektóre opisy zdają się zapowiadać twórczość Jeffa Noona, choć w „451° Fahrenheita” nowoczesne technologie są wciąż bardziej groźne niż czysto fascynujące. Na stu kilkudziesięciu stronach bardzo elegancko wydanej powieści znajdziemy wspomnianą ścianowizję, douszne komunikatory czy mechaniczne Ogary, ale i tak na pierwszym planie pozostaje to, co podobne wynalazki robią z człowiekiem. I na co człowiek im pozwala.
Uroku całości wydania dodaje bardzo dobre tłumaczenie Wojciecha Szypuły i hipnotyzująca okładkowa ilustracja autorstwa Dark Crayona. Czytajcie, póki nie wszystko spłonęło.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2018-05-18 10:32:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS