NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hamilton, Peter F. - "Pustka: Ewolucja"

Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

Ukazały się

Antologia - "Za tamą"


 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Radecki, Łukasz - "Bóg Horror Ojczyzna"

 Larson, B.V. & VanDyke, David - "Wygnaniec"

 antologia - "Mroczne dziedzictwo. Antologia w hołdzie Jamesowi Herbertowi"

 Weber, David; Zahn, Timothy; Pope, Thomas - "Wezwanie do zemsty"

 Wolski, Marcin - "Pies w studni. Kot w windzie czyli rekonkwista"

 McDonald, Ed - "Zew kruka"

Linki


Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita" (Artefakty)
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Fahrenheit 451
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Kwiecień 2018
ISBN: 978-83-7480-922-1
Oprawa: twarda
Liczba stron: 176
Cena: 29,00 zł
Rok wydania oryginału: 1953



Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

Słyszeliście? To przeczytajcie


Szybciej, szybciej, więcej, po nowe doświadczenia, zmieniające się jak w kalejdoskopie, coraz dynamiczniejsze, coraz efektowniejsze, coraz krótsze. Książki są już zbyt długie, zbyt powolne, zastępują je streszczenia, błyskotliwe bon moty, celne riposty, pozbawione głębszych sensów, za to łatwe w odbiorze, przyjemne, nie urażające niczyich uczuć. Bezpośrednie rozmowy zastępuje rozrywka wirtualnych światów, dająca złudzenie uczestnictwa w zwykłym życiu innych ludzi, a przez to pozwalająca zapomnieć o tym, co dzieje się tu i teraz. Pamięć o przeszłości stająca się z jednej strony niepotrzebna, wręcz szkodliwa, a z drugiej strony zaskakująco plastyczna i wrażliwa na manipulacje.
Brzmi znajomo? Wbrew pozorom powyższe zdania nie są ponurą diagnozą zdominowanej przez internet rzeczywistości pierwszej połowy XXI wieku, a tłem wznowionej właśnie przez Maga w serii Artefakty jednej z klasycznych fantastycznych antyutopii, „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego, napisanej już w 1953 roku. Tytułowa liczba, która zdążyła się już stać symbolem rozpoznawalnym i przez tych, którzy powieści nie czytali, odpowiada temperaturze, w której płonie papier. Guy Montag, pierwszoplanowy bohater książki, jest strażakiem. I jak to strażak, zajmuje się tropieniem i paleniem książek. Co prawda niektórzy wciąż sądzą, że niegdyś zadaniem straży pożarnej było raczej gaszenie pożarów, większość uważa jednak takie sugestie za śmieszne. Żona Montaga, Mildred, spędza całe dnie w świecie ścianowizji, chłonąc kolejne epizody mydlanych oper i licząc na zagranie w nich choćby najdrobniejszej roli. Pozorna izolacja od realnych bodźców nie chroni jej od próby samobójczej – płukanie mózgu powoduje jednak, że błyskawicznie o niej zapomina, wracając do bezrefleksyjnej medialnej pustki. W samym Montagu tęsknotę za innym światem budzi przypadkowe spotkanie z nastoletnią Clarisse McClellan, otwartą, ciekawą odmienności dziewczyną, spędzającą czas na rozmyślaniach, chodzeniu pieszo i rozmowach z rodziną. Wywołana konwersacją z Clarisse, a potem jej nieoczekiwanym zniknięciem potrzeba przyjrzenia się materiałom, na których niszczeniu polega praca strażaków musi pociągnąć za sobą dla głównego bohatera poważne konsekwencje. A miastu, w którym toczy się akcja, grozi dodatkowo wybuch wojny…
Oprócz błyskotliwości futurologicznych prognoz, uderzających symboli i bogactwa przekonujących ostrzeżeń przed rzeczywistością totalitarnej cenzury inspirowanej po części przez samych obywateli, podstawową cechą powieści Bradbury’ego jest jej literackość, a wręcz poetyckość. Amerykański autor skupia się na bohaterze, nie starając się przedstawić systematycznie genezy przedstawianej sytuacji, a o książkowym świecie opowiada raczej obrazami, a nie samą fabułą czy towarzyszącymi jej ekspozycjami. Niektóre opisy zdają się zapowiadać twórczość Jeffa Noona, choć w „451° Fahrenheita” nowoczesne technologie są wciąż bardziej groźne niż czysto fascynujące. Na stu kilkudziesięciu stronach bardzo elegancko wydanej powieści znajdziemy wspomnianą ścianowizję, douszne komunikatory czy mechaniczne Ogary, ale i tak na pierwszym planie pozostaje to, co podobne wynalazki robią z człowiekiem. I na co człowiek im pozwala.
Uroku całości wydania dodaje bardzo dobre tłumaczenie Wojciecha Szypuły i hipnotyzująca okładkowa ilustracja autorstwa Dark Crayona. Czytajcie, póki nie wszystko spłonęło.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2018-05-18 10:32:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Świąteczny konkurs z Tolkienem


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Fantastyka 2017 - plebiscyt

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

Recenzje

Lovecraft, H.P. - "Wyzwanie z Innego Świata"


 Stephenson, Neal & Galland, Nicole - "Wzlot i upadek D.O.D.O."

 Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi"

 Le Guin, Ursula K. - "Wracać wciąż do domu"

 Lawrence, Mark - "Szara siostra"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Małecki, Jakub - "Nikt nie idzie"

Fragmenty

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Cadigan, Pat - "Alita: Battle Angel. Miasto złomu"

 Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS