NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Aaronovitch, Ben - "Księżyc nad Soho"

Kloos, Marko - "Natarcie"

Ukazały się

Dukaj, Jacek - "Katedra" (2017)


 Day, David - "Atlas Tolkienowski"

 Smith, Guy N. - "Przeklęci"

 Martin, George R.R. - "Rycerz Siedmiu Królestw" (wyd. ilustrowane)

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Douglas, Ian - "Star Carrier. Mroczny Umysł"

 Mull, Brandon - "Smocza straż"

 Lovecraft, H.P. - "Nienazwane"

Linki



Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"
Wydawnictwo: Akurat
Cykl: Troje
Tytuł oryginału: Day Four
Tłumaczenie: Maciej Wacław
Data wydania: Sierpień 2017
Oprawa: miękka
Format: 151×228mm
Liczba stron: 416
Rok wydania oryginału: 2015
Tom cyklu: 2



Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"

„Dzień Czwarty” nie jest prostą kontynuacją poprzedniej powieści tej autorki, pt. „Troje”. Fabularnie łączy je niewiele, zaledwie jeden mało znaczący wątek. Choć kto wie, jeśli autorka będzie rozwijać fabuły osadzone w wykreowanej rzeczywistości, może okazać się, że powieści te łączyć się będą. Ale nawet wówczas będzie to dotyczyło nie fabularnych wątków, a raczej ogólnego przekazu. Po lekturze „Dnia Czwartego” nie wiem jednak, czy warto czekać na taki ewentualny ciąg dalszy. Bez wątpienia jest to bowiem powieść słabsza od „Trojga”.

W poprzedniej powieści autorka zastosowała ciekawy zabieg stylistyczny (z zastrzeżeniami, które wyraziłem w recenzji). Jak pisałem, fabuła „Troje” złożona jest z szeregu usystematyzowanych wiadomości, maili, fragmentów wywiadów, zapisów z internetowych forów, czatów, fragmentów programów telewizyjnych, listów, pamiętników itp. subiektywnych, niepełnych, często niejasnych i mylących relacji. W książce nie było jednego bohatera, w zasadzie nie było żadnego głównego bohatera. I czytelnik musiał składać sobie obraz fabuły sam, nie wiedząc, w co może wierzyć. Nawet jeśli „Troje” nie było arcydziełem, to jednak taka forma była ciekawa dla czytelnika.

Tymczasem w „Dniu Czwartym” Sarah Lotz postawiła na tradycyjną (zasadniczo) fabułę i powieści nie wyszło to na dobre. Jest w niej kilku równorzędnych bohaterów, są zatem różne punkty widzenia, ale jednak akcja została „ściśnięta”. Rozgrywa się na wycieczkowym statku, który w trakcie rejsu zostaje dotknięty tajemniczą awarią. Nic nie działa, nie można wezwać pomocy, atmosfera powoli się zagęszcza, pasażerowie dzielą się na grupki itd. Wszystko to doprowadzić ma do nieoczekiwanego finału, który okazuje się, niestety, rozczarowaniem.

Wracając do bohaterów, autorka zadbała, aby prezentowali różne punkty widzenia (medium, przestępca atakujący kobiety, bloger itd.). Niemniej, w powieści nie dzieje się nic na tyle ciekawego, aby taki „wielogłos” był uzasadniony. Atmosfera dziwności powoli się potęguje, ale jednak nie na tyle, aby do odkrycia wszystkich fabularnych puzzli były potrzebne różne punkty widzenia. Przy tym kreacja bohaterów niezbyt autorce wyszła. Ich losy nie angażują, choć przyznam, że ciekawy dla mnie był bloger, który na rozładowującym się sprzęcie opisywał wydarzenia, aby potem wrzucić je do Sieci i uprzedzić wszystkich. Postać ta wydała mi się najbardziej realistyczna, „na czasie”. Pozostałe były obojętne.

Jeśli chodzi o akcję to była ona typowa: nieoczekiwana awaria, dryf statku, brak wiedzy, brak przywódcy wokół którego można się skupić, niepewność, podziały, różniące się od siebie plany, jak reagować itd. Najciekawiej robi się dopiero pod koniec, kiedy nadchodzi czas rozstrzygających działań a fabuła, po czterech dniach książkowego czasu, dociera do finału. W tym miejscu autorka wraca do narracji znanej z „Trojga”, o której wspominałem wcześniej. Znowu mamy porwaną narrację, wielogłos i brak jednoznacznej odpowiedzi. Choć może się mylę, bo jednak pada w finale pewna konkluzja, którą za taką odpowiedź można uznać. Jednak jest rozczarowująca – jak każda Wielka Tajemnica, która została ujawniona.

Jeśli się nie mylę, autorka napisze trzecią powieść osnutą wokół Tajemniczego Wydarzenia. Wtedy przyjdzie się przekonać, kto miał rację. Przyznam jednak, że nie będę czekał na te odpowiedzi. Powieść bowiem nie jest aż tak interesująca, aby chcieć więcej. To już „Troje” wciąż okazuje się powieścią aktualną – w dobie tzw. postprawdy, fali szerzących się fałszywych wiadomości i relacji jej struktura oddawała zapis rzeczywistości przetrawionej na powieść. Nawet tak nietypową. W „Dniu Czwartym” autorka od tego zabiegu odeszła i chyba przez to obnażyła słabość nie tyle warsztatową, co imaginacyjną. Pomysł nie jest nowy, wykonanie jest poprawne, fabularnie nie zaskakuje. Ostatecznie jest to rzecz błaha i niepotrzebna. Ale czy tego nie można napisać o większości tzw. literatury popularnej?



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2017-12-04 09:40:50
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Cameron, Miles - "Straszny smok"


 Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"

 Weitz, Chris - "Młody świat"

 Avoledo, Tullio - "Krucjata dzieci"

 Weir, Andy - "Artemis"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

Fragmenty

 Gromyko, Olga; Ułanow, Andriej - "Plus/minus"

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #3

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #2

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Aaronovitch, Ben - "Szepty pod ziemią"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS