NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi" (2018)

Lawrence, Mark - "Szara siostra"

Ukazały się

Radecki, Łukasz - "Bóg Horror Ojczyzna"


 Larson, B.V. & VanDyke, David - "Wygnaniec"

 antologia - "Mroczne dziedzictwo. Antologia w hołdzie Jamesowi Herbertowi"

 Weber, David; Zahn, Timothy; Pope, Thomas - "Wezwanie do zemsty"

 Wolski, Marcin - "Pies w studni. Kot w windzie czyli rekonkwista"

 McDonald, Ed - "Zew kruka"

 Cichowlas, Robert - "Dwugłowy aligator"

 Abnett, Dan - "Prospero w płomieniach"

Linki


Nagata, Linda - "W stronę mroku"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Czerwień
Tytuł oryginału: Going Dark
Tłumaczenie: Mirosław P. Jabłoński
Data wydania: Lipiec 2017
ISBN: 978-83-8062-218-0
Oprawa: miękka
Format: 132x202 mm
Liczba stron: 480
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2015
Tom cyklu: 3



Nagata, Linda - "W stronę mroku"

Finałowa odsłona trylogii „Czerwieni” przynosi rozstrzygnięcie dotychczasowego konfliktu. Jednak zakończenie powieści może pozostawić w niedosycie kogoś, kto – jak najniżej podpisany – liczył na wyciągnięcie z wykreowanej fabuły czegoś więcej. Jakiegoś soczystego konfliktu, czy wątków wybiegających trochę dalej niż kolejne misje, które główny bohater, James Shelley, i „jego” drużyna muszą wykonać, aby zapobiec groźnemu konfliktowi.

Linda Nagata jest jednak konsekwentna i „W stronę mroku” nie wychodzi poza schemat zaproponowany w poprzednich powieściach. Zatem mamy misję, która prowadzi do kolejnej, ta do następnej i tak do finału. Patrząc z perspektywy całej trylogii to jest to ciąg kolejnych efektownych, nieźle opisanych starć przypominających misje z komputerowych „strzelanek”. Reszta fabuły, czyli takie wątki, jak rodzinny Shelleya (jego ojciec) czy uczuciowy, zostały dodane po to, aby bohatera uczłowieczyć. Bo bez nich Shelley prezentuje się jednak jako trochę bezrefleksyjna maszyna bojowa, wspomagana technologicznie i z ekstra „dodatkiem”, czyli Czerwienią (choć nieprzewidywalnym i nieodgadnionym, jeśli chodzi o cele). Również kolejne misje mają uzasadnienie w fabule – chodzi o powstrzymanie międzynarodowego i groźnego konfliktu.

Zamiarem autorki od początku była taka konstrukcja fabuły. Shelley miał być trybikiem w maszynie, którą sterował ktoś inny (wojskowi lub polityczni zwierzchnicy, może Czerwień). Miał wypełnić rozkaz, potem kolejny. Był żołnierzem i nie do niego należało ich kwestionowanie, czy też „filozofowanie” na temat ich znaczenia. Choć, jak pamiętają czytelnicy części poprzednich, zdarzały się wyjątki. I to one zwiodły autora tej recenzji w kwestii tego, że trylogia może wyjść z „poziomu taktycznego” fabuły (opisywania kolejnych misji i związanych z nimi perturbacji) na „poziom strategiczny”, na którym bohater mógłby się stać kreatorem wydarzeń innych niż te rozgrywające się na polu walki. Ale Shelley mógł być decyzyjny tylko w ramach swojej roli – scyborgizowanego komandosa z „zadaną” misją do wykonania. Reszta nie należała do niego. Trzeba przyznać, że ta konsekwencja autorki ma swój realistyczny urok. Shelley wszak był „tylko” żołnierzem i do końca nim pozostał. Z nadzieją i niepewnością, że służył dobrej sprawie. Bo, ostatecznie, tylko ona mu została, aby mógł spokojnie zasypiać, czy raczej nie czuć frustracji, że służył „złej” sprawie. Autorka tego nie rozstrzyga ostatecznie, bo niby dlaczego miałaby to robić? Ku pokrzepieniu serc? Nawet ta refleksja dotycząca sensu i celu nie została w tej powieści uwydatniona. Ale wynika z fabuły w sposób naturalny, wieńcząc losy głównego bohatera. I dodając nieco inteligentnego uroku finałowi.

Dlatego przystępując do lektury tej trylogii, pamiętać należy, iż czytelnik cały czas będzie śledzić intrygę oczyma głównego bohatera, który nawet biorąc sprawy w swoje ręce, nie będzie miał możliwości przejąć sterów. Bo mimo wszystkich „bajerów” i wspomagań bio-tech pozostaje zwykłym żołnierzem. Zatem nie zastąpi w rolach polityków czy generałów. Oni nie mają powodu, aby wtajemniczać go w swoje plany czy pozwalać mu kierować wydarzeniami. Dlatego ostatecznie czytelnik pozostaje w takiej samej niepewności, jak główny bohater: nie wie do końca, czy te misje służyły czemuś dobremu, czy konflikt wygrała dobra strona (i czy jest „dobra” tylko dlatego, że bohater walczył po jej stronie i wygrał?). W zamian za to autorka funduje czytelnikom świetnie napisaną, dynamiczną fabułę, pełną zmagań i opisanych taktycznych sytuacji. To niezła rozrywka, którą można byłoby przerobić na równie emocjonującą grę. Choć akurat na tym polu, na ile najniżej podpisany może się wypowiadać, nie byłaby to coś fabularnie odkrywczego. Ale na polu tzw. militarystycznej fantastyki dostępnej w Polsce, trylogia Lindy Nagaty wybija się zdecydowanie wysoką jakością wykonania.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2017-10-31 08:33:58
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Każde martwe marzenie"


Wygraj "Miasto Złomu"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Fantastyka 2017 - plebiscyt

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

Recenzje

Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi"


 Le Guin, Ursula K. - "Wracać wciąż do domu"

 Lawrence, Mark - "Szara siostra"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Małecki, Jakub - "Nikt nie idzie"

 King, Stephen - "Uniesienie"

 Howard, A.G. - "Alyssa i czary"

Fragmenty

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Cadigan, Pat - "Alita: Battle Angel. Miasto złomu"

 Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS