NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Aaronovitch, Ben - "Rzeki Londynu"

Kosik, Rafał - "Różaniec"

Ukazały się

Day, David - "Atlas Tolkienowski"


 Martin, George R.R. - "Rycerz Siedmiu Królestw" (wyd. ilustrowane)

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Douglas, Ian - "Star Carrier. Mroczny Umysł"

 Mull, Brandon - "Smocza straż"

 Lovecraft, H.P. - "Nienazwane"

 Darda, Stefan - "Czarny Wygon. Bisy" (2017)

 Darda, Stefan - "Czarny wygon. Bisy II" (2017)

Linki



Artykuł jest częścią serii Kroniki Gwiezdnej Klingi .
Zobacz całą serię

Delaney, Joseph - "Kroniki Gwiezdnej Klingi"

Powrót stracharzy


Ponieważ Joseph Delaney jest autorem znanym (także u nas) przede wszystkim z wielotomowego cyklu „Kroniki Wardstone”, recenzję „Kronik Gwiezdnej Klingi” musimy zacząć od kwestii bazowej: jak cykl ten ma się do poprzednika i czy można - oraz czy warto - sięgnąć po niego nie znając poprzedniej serii. To ważna sprawa nie tylko dlatego, że mało kto lubi rzucać się w wir wydarzeń, których okoliczności nie rozumie, ale także dlatego, że ciekawi „Gwiezdnej Klingi” niekoniecznie musicie mieć ochotę na nadrabianie kilkunastu (!) tomów „Wardstone”.

Jeśli jednak znacie i lubicie rzeczony cykl, wtedy sytuacja jest jasna: „Gwiezdna Klinga” będzie dla was odpowiednim wyborem. Może wam się spodobać bardziej, może mniej - to kwestia indywidualnych preferencji - ale powrót do tego świata z pewnością was ucieszy. W przeciwnym razie, to znaczy jeśli jeszcze nie spotkaliście się ze światem wiedźm i ich łowców spod pióra Delaneya... cóż, myślę, że możecie zacząć właśnie tutaj, od otwierającego „Kroniki Gwiezdnej Klingi” – „Nowego mroku”. Trylogia ta jest kontynuacją „Kronik Wardstone” i momentami nawiązuje do minionych wydarzeń, wprowadza postaci, które mogliśmy spotkać na jej łamach i tak dalej. Jednak praktycznie wszystkie elementy - od świata przedstawionego, zasad społecznych i magicznych w nim panujących, po wygląd i charakter postaci - są podawane i rozbudowane. Nie będziecie błądzić po omacku. Poznacie też (szczególnie w drugim tomie) przeszłość głównego bohatera. Owszem, niektóre elementy mogą nie zostać w pełni zrozumiane, czy raczej: w pełni dostrzeżone, ale nie rzutuje to na zrozumienie całości.

Mając to ustalone, możemy przejść do oceny samych „Kronik Gwiezdnej Klingi”, postrzegając je jako integralną i samodzielną całostkę. Delaney zabiera nas znów do świata Kronik Wardstone, w którym zwykli ludzie nie mają lekkiego życia. Spokojną i pokojową egzystencję zwyczajnych obywateli wciąż zakłócają czarownice oraz stwory z Mroku - swego rodzaju równoległego planu czy wymiaru, będącego siedliskiem wszelkich potwornych niegodziwości okazyjnie przemykających do ludzkiego świata. By utrzymać świat w ryzach i choć trochę ograniczyć śmiertelność, powołana zostaje instytucja stracharzy - posiadających wyjątkowe uzdolnienia wojowników, których zadaniem jest walka w obronie mieszkańców przydzielonego im rewiru. Czasem zdarza się, że w wyniku poważniejszych ruchów po stronie Mroku i zawirowań w skali kraju stracharze wypuszczają się poza swoją jurysdykcję, ale ogólnie pełnią funkcje niemal administracyjne, trzymając się powierzonych im terenów i dbając, o ciągłość "zatrudnienia".


Ten ostatni aspekt stracharstwa stanowi ważny punkt wyjścia dla „Kronik Gwiezdnej Klingi”. Jej głównym bohaterem jest młody, osiemnastoletni stracharz Tom Ward. W wyniku starcia ze Złym (o czym opowiadały „Kroniki Wardstone”), Tom stracił swojego nauczyciela. Stał się pełnowymiarowym stracharzem, choć boryka się z poczuciem niegotowości, jakby jego szkolenie zostało z konieczności przerwane przedwcześnie. Mimo to pewnego dnia spotyka pod swoim domem młodą dziewczynę, która bardzo chce, by Tom przyjął ją na uczennicę. Tu czytelnikowi należą się drobne wyjaśnienia. W świecie Josepha Delaneya i Toma Warda są pewne reguły, może nie tyle zasadne, co tradycyjne. Jedna z nich dotyczy męskiej płci stracharzy. Ale Tom, który niejedną zasadę już nagiął, ostatecznie postanawia zrobić ten krok w kierunku równouprawnienia i rozpocząć szkolenie Jenny. Początkowo nie jest pewien, jak się za to zabrać, i próbuje naśladować własnego mistrza, z czasem jednak przekona się, że dydaktyzm to talent jak każdy inny i nie wystarczy naśladować innych.

Prawdziwy galimatias zaczyna się, kiedy ludzie, łapiący większy niż zazwyczaj oddech pomiędzy kolejnymi odwiedzinami z Mroku, muszą zmierzyć się z nowym zagrożeniem. Jest nim rasa pół-zwierzęcych i agresywnych Kobalosów, którzy w swojej krótkowzroczności pozbyli się wszystkich swoich kobiet. Teraz, prowadzeni przez nowego boga, zamierzają zniewolić ludzkie kobiety i wymordować mężczyzn.

Joseph Delaney dobrze wie, jak utrzymać zainteresowanie czytelnika. Jego trylogia jest bardzo różnorodna. Choć większość narracji prowadzona jest z perspektywy Toma, niektóre fragmenty przeskakują do Jenny. Mamy tu sceny związane z jej szkoleniem, trudne i groźne potyczki z czarownicami, zjawami i wysłannikami Mroku. Mamy też sceny batalistyczne, oblężenia i odwroty. Mamy nowych i starych przyjaciół i wątpliwych sojuszników. Zdrady i miłości. Mamy też nieustające i realne zagrożenie, ponieważ Delaney należy do tej grupy pisarzy, którzy akcentują kruchość ludzkiego życia pozbywając się co rusz któregoś ze swoich bohaterów. Czasem na dobre, czasem nie do końca, ale nigdy nie możemy być pewni.

Kroniki „Gwiezdnej Klingi” mają wiele zalet. Wspomniana już różnorodność scen, szeroki i interesujący wachlarz przeciwników, nieprzewidywalność rozwoju intrygi, oryginalny świat przedstawiony to tylko niektóre z nich. Po stronie wad wybija się wyraźnie tylko pewna trudność z motywowaniem decyzji bohaterów. Niektóre posunięcia wydają się nieracjonalne. Świat stoi w perspektywie realnej zagłady, a bohaterowie postanawiają wycofać się do domu i zająć pomniejszymi problemami (w drugim tomie „Mroczna armia”). To chyba najbardziej jaskrawy przykład tej fabularnej niemocy, ale czytelnik znajdzie jeszcze kilka pomniejszych.

Mimo wszystko zalety „Kronik Gwiezdnej Klingi” przeważają nad jej wadami. Jeśli szukacie fantasy kierowanego do raczej młodszych (nastoletnich) czytelników i nie przeszkadza wam dość mroczny klimat oraz fakt, że nie wszystko kończy się tu dobrze, „Kroniki Gwiezdnej Klingi” będą dobrym wyborem.



Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2017-10-09 10:23:22
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Cameron, Miles - "Straszny smok"


 Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"

 Weitz, Chris - "Młody świat"

 Avoledo, Tullio - "Krucjata dzieci"

 Weir, Andy - "Artemis"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

Fragmenty

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #3

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #2

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Aaronovitch, Ben - "Szepty pod ziemią"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS