NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

Nowak, Jakub - "Amnezjak"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Galeony wojny" (2017)


 Kornew, Paweł - "Śliski"

 Campbell, Jack - "Przestrzeń zewnętrzna: Strażnik"

 Ziemiański, Andrzej - "Toy Wars" (2017)

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Dayton, Arwen Elys - "Podrózniczka"

 Sutherland, Tui T. - "Mroczny sekret"

 Żwikiewicz, Wiktor - "Delirium w Tharsys"

Linki

Mortka, Marcin - "Królewska Talia"
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: Maj 2017
ISBN: 978-83-8073-356-5
Oprawa: miękka
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 512
Cena: 39,90 zł



Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

Jak jeden bohater potrafi zabić całą książkę


„Królewska Talia” zapowiadała się jako powieść pełna magii, przygód i rycerskich pojedynków. Okazało się jednak, że jest czymś zupełnie innym. Czym? Ciężko powiedzieć, ale na pewno nie nowatorską i porywającą historią. To raczej jedna z tych książek, do których nie mam ochoty powracać.

Mandylion stanął u progu największej tragedii w swojej historii – na jego ziemie wkroczyła tajemnicza Czerń. Niegdyś dumny naród nie był w stanie przeciwstawić się wrogiej sile i wiedziony przez swego władcę wyruszył za Wściekłe Morze w poszukiwaniu nowej ojczyzny. Został nią Taliad lub, jak mawiają niektórzy, Nowy Mandylion…
Głównym bohaterem powieści jest Tankred z rodu Hanstarów. Odbywając służbę wojskową, młodzieniec natrafił na spisek, który został uknuty przeciwko jego rodowi. Jakby tego było mało, problemy zapukały również do wrót odbudowującego się królestwa – na pograniczu Nowego Mandylionu pojawiły się bowiem wrogie wojska, o których nikt poza Tankredem nie ma bladego pojęcia. Co gorsza, zaginęła Królewska Talia – artefakt umożliwiający monarsze, Duncunowi III, sprawowanie zwierzchnictwa nad skłóconymi rodami.
Cała masa problemów mogłaby sugerować, że w książce będzie się sporo działo. Akcja faktycznie rozgrywa się w miarę dynamicznie, ale czy jest aż tak wciągająca, jak można by się spodziewać z opisu znajdującego się na okładce? Szczerze powiedziawszy ja się tą książką po prostu rozczarowałam. Czytałam ją bez przyjemności, a końcówkę męczyłam dobrych kilka dni. Nic mnie nie motywowało do dalszej lektury. Nie interesowały mnie losy Tankreda ani jego nowej ojczyny. Mam być szczera? Byłabym szczęśliwa, gdyby wszystkich Mandylionczyków szlag jasny trafił. Przywodzili mi na myśl znanych z lekcji historii żołnierzy walczących o obiecane im lebensraum.
Jeżeli chodzi o pojawiających się na kartach powieści bohaterów sytuacja jest dla mnie nieciekawa. Z opisów rodów, które autor zamieścił na końcu książki, wynika, że wszyscy wzajemnie darzą się antypatią i posiadają cały szereg mniej lub bardziej prawdziwych przywar. Większość charakterystyk można by zamknąć w zdaniu „Są nielubiani przez pozostałe rody z powodu…”. Już samo to niezbyt zachęciło mnie do lektury. Gwoździem do trumny stał się jednak fakt, że protagonista nie wzbudził mojej sympatii. Jego imperialistyczne poglądy, hipokryzja i przeświadczenie, że tylko on ma słuszność są wręcz niewiarygodne. Nie lubię ludzi, którzy traktują innych z góry, więc wyniosłość głównego bohatera była mi solą w oku przez całą lekturę.
Tankred Hanstar, bo oczywiście o nim tu mowa, z jednej strony jest honorowy i odważny, ale z drugiej pozostaje najeźdźcą i ciemiężycielem, który z pogardą traktuje miejscową ludność. Trudno było mi pojąć jak to się stało, że żadna z napotkanych postaci nie zagroziła realnie życiu rycerza (jedyne osoby, jakie wyrządziły mu namacalną krzywdę należały do jego własnego narodu). Bohater nieustannie dzielił świat na swoich i obcych, a wszystko było dla niego czarne albo białe. Pomimo wykształcenia i przynależności do rodu odpowiedzialnego za przechowywanie i poszerzanie wiedzy wykazywał się dużą dozą ignorancji. Zakończenie sugeruje, że „Królewska Talia” jest zaledwie pierwszym tomem przygód młodego Tankreda. Być może główny bohater dojrzeje jeszcze i zmieni nieco swoje dotychczasowe poglądy oraz zachowanie. Na chwilę obecną znacznie bardziej przypadła mi do gustu jego siostra – rozważniejsza, otwarta i charyzmatyczna (niestety nie pojawiała się w historii zbyt często).
Dużo ciekawsi od Mandylionczyków okazali się mieszkańcy Taliadu. Motywy ich działań łatwiej było mi zrozumieć i zaakceptować. Poza tym postaci gnomów, które przez sporą część książki towarzyszyły Tankredowi, były naprawdę nietuzinkowe. Nie przypominały mi żadnej innej formy przedstawienia tej rasy w fantastyce. Za równie interesujący można uznać wątek tajemniczych elfów, których organizacja przywodziła na myśl knujących intrygi członków sekretnego stowarzyszenia. Na tle tych dwóch ras raczej średnio wypada epizod druidów walczących o zachowanie równowagi świata. Nie dość, że jest to motyw strasznie oklepany, to na dodatek Mortka nie wniósł do niego absolutnie nic nowego. Mimo wszystko Taliad jako kraina budzi zainteresowanie – jej mieszkańcy są zróżnicowani i stanowią przyjemny kontrast w porównaniu ze skostniałymi rodami Mandylionu.
Być może miałam zbyt wysokie wymagania lub po prostu podeszłam do lektury ze złym nastawieniem. Przede wszystkim nie tak wyobrażałam sobie rycerza walczącego o sprawiedliwość. To właśnie z powodu tej jednej postaci do powieści Mortki raczej już nie powrócę i nikomu nie mogę polecić jej z czystym sumieniem. Przyznam się bez bicia - tak bardzo drażniła mnie postać Hanstara i to całe patrzenie z góry na mieszkańców Taliadu, że nie potrafię obiektywnie ocenić pozostałych aspektów tego utworu. Mortka mógłby być mistrzem pióra, a jego talent i tak przyćmiłyby wady Tankreda.



Autor: Sandra Uryzaj
Dodano: 2017-07-19 19:45:36
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść z World of Warcraft


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

Recenzje

Bourne, J.L. - "Armagedon dzień po dniu"


 Szrejter, Artur - "Legenda wikingów. Opowieść o Ragnarze Lodbroku, jego żonach i synach"

 Lem, Stanisław - "Dzienniki gwiazdowe II"

 Cherezińska, Elżbieta - "Płomienna Korona"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

Fragmenty

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS