NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Ukazały się

Larson, B.V. - "Podbój"


 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

 Hardinge, Frances - "Drzewo Kłamstw"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

Linki

Weeks, Brent - "Czarny Pryzmat" (wyd. 2)
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Saga Powiernika Światła
Tytuł oryginału: The Black Prism
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Data wydania: Kwiecień 2017
Wydanie: 2
ISBN: 978-83-7480-735-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 784
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2010
Tom cyklu: 1



Weeks, Brent - "Czarny Pryzmat"

Braki w nadmiarze


Wychodzę z założenia, że powieść, która liczy przeszło 700 stron i jest zaledwie pierwszym tomem, nie jest dobra. Co prawda Brandon Sanderson kilka razy udowodnił już, że się mylę, jednak moje założenie sprawdziło się dostatecznie wiele razy, bym przy nim trwał pomimo nielicznych wyjątków; które tylko cieszą. Niestety, „Czarny Pryzmat” Brenta Weeksa do nich nie należy.

Jeśli spojrzymy na poszczególne elementy, powieść ta nie wypada tak źle. Mamy historię władcy, Gavina, który nie tylko wykazał się odwagą i walecznością sięgając po tron, ale ma ku temu magiczne predyspozycje: jest Pryzmatem, czyli wyjątkowym magiem dysponującym największą mocą spośród wszystkich jej użytkowników, unikatem w skali pokolenia. Jednak nawet on nie może uniknąć ponurych kosztów igrania z magią. Jego czas wydaje się policzony, pokój, jaki zaprowadził, zagrożony, a na domiar złego dowiaduje się właśnie o pewnej niewygodnej prawdzie z przeszłości... a może to właśnie szansa na rozwiązanie przynajmniej części problemów? Cóż, wierzę, że się przekonamy, obawiam się tylko, że może to zająć kilka tysięcy stron.

Weeks stworzył rozległy i skomplikowany świat, w jaki zabiera czytelnika. Składa się on z Siedmiu Satrapii, w których magowie zwani krzesicielami przekształcają światło w substancję o nazwie luksyn. W zależności od koloru światła, uzyskany z niego luksyn ma nieco inne właściwości. Bardziej zdolni magowie potrafią krzesać luksyn ze świateł o różnych barwach, ale tylko jeden Gavin posiada moc zdolną krzesać z całego spektrum barw. Jest zatem władcą, gwarantem kruchego pokoju i religijnym przywódcą, ponieważ magia krzesicieli związana jest też z wierzeniami o charakterze religijnym.

Do tej pory jest całkiem nieźle. Weeks raczy nas opisami wymyślonego przez siebie świata, jego historią i mechaniką uprawianej nań magii. To ostatnie ma zaskakująco techniczny charakter i przypomina bardziej science fiction niż fantasy. W ogóle magia w „Czarnym Pryzmacie” jest pozbawiona, no... magii. Jest prozaiczna i oparta na nieco zmienionej, ale jednak – fizyce. Ocena tego jest pewnie kwestią czytelniczych preferencji. Natomiast bardziej obiektywnym zjawiskiem jest nierówna dynamika powieści. Czasem fabuła posuwa się do przodu, akcja nabiera tempa, innym razem wyraźnie spowalnia, praktycznie staje w miejscu, ponieważ autor skupia się na opisie tego czy innego elementu świata przedstawionego lub mechanizmu działania magii. Z czasem staje się to zwyczajnie uciążliwe, jak fatalnie skonstruowana kolejka górska, która dostarcza akurat tyle emocji, by wzbudzić apetyt na więcej; ale wtedy wyprowadza czytelników na długie proste.

Podobnie dzieje się z fabułą. Trudno streścić opisane przez Weeksa wydarzenia, bo jest ich dużo, jednak związki przyczynowo-skutkowe nieco szwankują a większy obraz całości nie wygląda tak dobrze. Słabo wypadają też dialogi, nie raz pisane usilnie, sztucznie, mało wiarygodnie. Podobnie jest z postaciami drugo- czy trzecioplanowymi, o których najzwyczajniej łatwo zapomnieć, tak słabo odbijają się w czytelniczej pamięci.

Z całą pewnością są czytelnicy lubujący się w tego typu fantastyce: literacko nie najlepszej, będącej bardziej popisem bujnej fantazji niż pisarskiej finezji. Czytelnicy, którym gadulstwo autora nie przeszkadza lub nawet poczytają mu je za atut. Dla nich „Czarny Pryzmat” może być pozycją interesującą. Dla mnie, niestety, zbyt wiele mu brakuje, choć wydaje się tak obszerny.



Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2017-07-08 11:45:17
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Pyrokar - 14:37 08-07-2017
Tragiczne literacko, już dawno nie zawiodłem się tak mocno na żadnej książce, a z reguły dopieram je dobrze.

Fidel-F2 - 16:19 08-07-2017
Przezabawny komentarz

historyk - 21:25 08-07-2017
Fidel-F2 pisze:Przezabawny komentarz

Pisz bardziej łopatologicznie bo ten - pożal się Boże - recenzent jeszcze dojdzie do wniosku, że chwalisz jego poczucie humoru. Łopatologicznie: dostaliśmy kolejne żenujące i bełkotliwe przemyślenia pana AK. I nie ma to związku z moją oceną książki (bo tej nie ma, nie czytałem).
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

nosiwoda - 10:06 10-07-2017
Pyrokar pisze:Tragiczne literacko, już dawno nie zawiodłem się tak mocno na żadnej książce, a z reguły dopieram je dobrze.

Używasz proszku czy płynu? No i czy bielinka poprawia jakość tekstu?

Fidel-F2 - 10:09 10-07-2017
komentowałem kolegę pyrokara (i nie chodziło mi o błąd dostrzeżony przez nosiwodę), na recenzję szkoda mi było czasu ale po Twoim, historyku, wybuchu, przeczytałem i faktycznie, marna robota

Shedao Shai - 13:54 12-07-2017
Już po pierwszym zdaniu recki wiedziałem że trafiłem na Premium Kontent. Jak można tak rozpoczynać swój tekst i liczyć na poważne traktowanie? - nie wiem, ludzie nie przestają mnie zadziwiać.

Tak się składa, że jakieś dwa tygodnie temu sam przeczytałem tę książkę, i wrażenia mam z niej pozytywne. Najciężej mi było z początku, pewne wydarzenie dość mocno trąciło naiwnością, na szczęście to był jedyny taki wybryk, potem otrzymałem ciekawą opowieść z kilkoma intrygującymi zwrotami fabularnymi. Solidne, dobrze napisane fantasy, zwinnie wymykające się kliszom gatunku.

Polemizować z każdym bzdurnym stwierdzeniem rzuconym tu przez recenzenta mi się nie chce, za dużo tego, no i nie widzę sensu.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)


 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

Recenzje

Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"


 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Todd, G.X. - "Obrońca"

 Shannon, Samantha - "Pieśń jutra"

 Hearn, Lian - "Pan Ciemnego Lasu"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS