NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

Gaiman, Neil - "Koralina"

Ukazały się

Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"


 Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)

 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

 Lem, Stanisław - "Człowiek z Marsa"

 Werber, Bernard - "Mikroludzie"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Parowski, Maciej - "Kukułka na koniu trojańskim. Małpy pana Boga 3. Retrospekcje"

Linki

Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Opowieść o Shikanoko
Tytuł oryginału: Emperor of the Eight Islands
Tłumaczenie: Anna Reszka
Data wydania: Marzec 2017
ISBN: 978-83-7480-734-0
Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2016
Tom cyklu: 1



Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Gra o lotosowy tron


Ostatnimi czasy kwestie wydawnicze tak się u nas komplikują, że coraz częściej przychodzi mi otwierać recenzję od opisania zawartości książki – i to w sensie formalnym a nie fabularnym. Tym razem wydawnictwo MAG postanowiło wypuścić u nas cykl „Opowieść o Shikanoko” Lian Hearn (właśc. Gillian Rubinstein), w oryginale zatytułowany „Tale of Shikanoko” i składający się w pierwszej anglojęzycznej edycji z 4 tomów. Ponieważ jednak każda z tych części liczyła około 250 stron, przy reedycji w twardej oprawie postanowiono połączyć ze sobą 1 i 2 oraz 3 i 4 część, otrzymując wydanie dwutomowe. I to właśnie wypuścił MAG na polski rynek, co – warto to podkreślić – jest obecnie rzadziej spotykanym rozwiązaniem. Większość wydawnictw woli rozmieniać się na drobne, wydawać jak najwięcej tomów a ostatni najlepiej podzielić na dwie części, by wyciągnąć od wiernych czytelników, ile się da. Okazuje się, że można inaczej. Brawo, MAG!

Wracając do „Opowieści o Shikanoko”: jest to drugi cykl autorstwa Lian Hearn, i podobnie jak pierwszy – pięciotomowe „Opowieści rodu Otori” – osadzony jest w fantastycznej wersji średniowiecznej Japonii. „Opowieści rodu Otori” były sprzedażowym hitem, który doczekał się przekładu na blisko czterdzieści języków i sprzedał w nakładzie przekraczającym łącznie cztery miliony egzemplarzy. W Polsce saga ta nie wywarła większego wrażenia i dziś niewielu czytelników o niej pamięta. Jednak ciesząca się sukcesem debiutanckiej serii autorka wydała przed rokiem „Opowieści o Shikanoko” (wszystkie cztery tomy w jednym roku!), a niezrażone słabym odbiorem Hearn w Polsce wydawnictwo postanowiło dać jej kolejną szansę.

„Cesarz ośmiu wysp” przypomina nieco „Grę o tron” osadzoną w japońskiej scenerii. Mamy tu kilka zwaśnionych rodzin, w obrębie których rozgrywa się walka o władzę. Czasem jest ona motywowana ambicją, czasem czymś, co nazwalibyśmy losem lub przeznaczeniem. Hearn kreśli przed nami galerię rozmaitych postaci, różnie motywowanych i różnie usposobionych. Trzeba przyznać, że są one wielowymiarowe i niejednoznaczne. Choć czytelnik nie powinien mieć problemu z tradycyjnym podziałem na dobrych i złych, to równocześnie nie są to charaktery czarno-białe.

Autorka uzyskuje ciekawy efekt zawieszenia realizmu przy stosunkowo niewielkiej dawce elementów zupełnie nierealnych. Owszem, w „Cesarzu Ośmiu Wysp” pojawia się magia, znajdziecie tu dziwne stwory i demony, ale jest ich stosunkowo mało. Wrażenie inności, obcości czy baśniowości uzyskane zostaje głównie przez umiejscowienie akcji w fikcyjnej wersji średniowiecznej Japonii. Choć literatura fantasy przyzwyczaiła nas do pseudo-średniowiecza, to tu mamy do czynienia z innego rodzaju ustrojem, odmienną kulturą i przede wszystkim – innymi zasadami moralnymi, innymi wzorcami zachowań i tak dalej. „Cesarz...” pełen jest zatem magicznej egzotyki, choć nie magii per se.

„Japońska” wydaje się też narracja Hearn. Posługuje się ona frazą dość zwięzłą, nieco nawet oszczędną, a jednocześnie nieco poetycką. Wypada to nie tylko ciekawie i oryginalnie, lecz także odpowiednio – taki sposób przedstawiania po prostu pasuje do klimatu, jaki stara się stworzyć autorka. Co prawda stylizacja nie jest przesadna i należy się spodziewać narracji ogólnie typowej dla zachodniej fantastyki, ale pewien subtelny powab dalekowschodniej literatury jest tu wyczuwalny.

„Cesarz ośmiu wysp” spodoba się z całą pewnością tym z czytelników literatury fantastycznej, którzy jednocześnie żywią pasję do kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Także ci, którzy maniakami Japonii bynajmniej nie są, ale doceniają piękno różnorodności i szukają oddechu od europejskiej dominacji kulturowej w fantasy – powinni być zadowoleni. Kolejna szansa dla Hearn okazała się dobrą decyzją.



Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2017-05-14 07:59:22
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

historyk - 14:00 14-05-2017
A ty znowu piszesz i nie do końca wiesz o czym... „Tale of Shikanoko” z tego co kojarzę oryginalnie miało dwa wydania - cztero i dwutomowe. "Opowieści rodu Otori" sprzedawały się w Polsce słabo? Pewnie dlatego miały tylko trzy wydania - dwa miękko i jedno twardo okładkowe. >>literatura fantasy przyzwyczaiła nas do pseudo-średniowiecza<< - taaaa, jak widać wciąż żyjesz w latach dziewięćdziesiątych XX wieku...

Podsumowując - znowu trochę ogólników, trochę tego co się błędnie "recenzentowi" wydaje i może ze 3 zdania konkretne. Standard w wykonaniu AK.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

nosiwoda - 11:29 15-05-2017
historyk pisze:"Opowieści rodu Otori" sprzedawały się w Polsce słabo? Pewnie dlatego miały tylko trzy wydania - dwa miękko i jedno twardo okładkowe.

Zapewne wnioskował ze stałej obecności tych tomów na taniej książce.
historyk pisze: >>literatura fantasy przyzwyczaiła nas do pseudo-średniowiecza<< - taaaa, jak widać wciąż żyjesz w latach dziewięćdziesiątych XX wieku...

Ale nowinki w stylu Mieville'a (uznaję new weird za przedefiniowane fantasy), czy nawet Abercrombiego i Lyncha nie zmieniają zasadniczego obrazu fantasy, do którego nas przyzwyczajała ta literatura. Takie nowinki nas powiedzmy odzwyczajają, ale jeszcze trochę do zmiany obrazu zostało, wg mnie.

Tak tylko ad vocem.

Beatrycze - 17:36 15-05-2017
Zaczęłam czytać "Cesarza..." (póki co jakieś 30 stron za mną) i nie podoba mi się. Może to i jest styl zwięzły, ale jak dla mnie on jest po prostu drewniany. Gemmell potrafił pisać lakonicznie i poruszająco. Tu mamy zdania jak z czytanki z podstawówki.

Shadowmage - 19:11 15-05-2017
Beatrycze pisze:Gemmell potrafił pisać lakonicznie i poruszająco.
Śmiechłem :)
Znaczy o Gemmellu można powiedzieć wiele. Ale... poruszająco? :P

Beata - 20:00 15-05-2017
Tak. Bo potrafił sprawić, że czytelnik miał szansę się przejąć losem bohatera. Znaczy, ja się przejęłam przy lekturze Legendy, która - o ile dobrze pamiętam - została u nas wydana jako pierwsza. I dlatego sięgnęłam po kolejne książki.

historyk - 22:00 15-05-2017
nosiwoda pisze:Zapewne wnioskował ze stałej obecności tych tomów na taniej książce.

Tylko dwa tomy - 1 i 3 były w tanich księgarniach. Żaden w wydaniu drugim miękkookładkowym. Tom 1 zresztą w bardzo niewielkich ilościach. Nikt nie robi trzech wydań, jeśli autor się nie sprzedaje.

nosiwoda pisze:Ale nowinki w stylu Mieville'a (uznaję new weird za przedefiniowane fantasy), czy nawet Abercrombiego i Lyncha nie zmieniają zasadniczego obrazu fantasy, do którego nas przyzwyczajała ta literatura. Takie nowinki nas powiedzmy odzwyczajają, ale jeszcze trochę do zmiany obrazu zostało, wg mnie.

Aha, czyli takie terminy jak np. urban fantasy, prochowa fantasy, gaslamp fantasy, science fantasy czy choćby paranormal romance (to też fantasy) są Ci nieznane... A i new weird nie ogranicza się do Mieville (zresztą co to za nowinka, skoro to tylko kontynuacja weird fiction znanego od końca XIX wieku). Obecnie większość fantasy nie ma nic wspólnego z realiami quasi-średniowiecznymi.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Beatrycze - 23:01 15-05-2017
> Znaczy o Gemmellu można powiedzieć wiele. Ale... poruszająco?

No mi się nieraz łza w oku zakręciła. Zwłaszcza przy "Zimowych wojownikach".

Ale dobra - przyjmijmy po prostu, że w mojej skali Gemmell potrafił sprawić, że się wzruszałam, chlipałam nad bohaterskimi poświęceniami i wypisywałam sobie cytaty z niektórych dialogów itp.

a u Hearn nie ma nic z tego - przynajmniej na razie i jak podglądam dalej, to wątpię. To jest tak miałkie...

Zobaczcie na ten fragment, otworzyłam na początku rozdziału ze środka:
"Shikanoko, dręczony bólem, gorączką i bezsennością, szedł dzień i noc przez Ciemny Las. Jego ciało na zmianę marzło i płonęło. (...) Często doznawał halucynacji. Szli obok niego martwi ludzie oskarżając go i czyniąc mu wyrzuty (...) Następnego dnia jego powonienie zaatakował odór śmierci"

I cóż, jeśli kogoś taki sposób pisania cieszy, to śmiało może sięgać po tę powieść. Ja jakoś grozy sytuacji nie odczuwam, tudzież współvczucia dla biednego półsieroty, opuszczonego przez matkę, co to go stryj chciał zabić i co dostał magiczną czaszkę od szamana z lasu.

historyk - 23:05 15-05-2017
Beatrycze
Sięgnij po Siri Pettersen, ciekawe jak Cię "zachwyci" jej język :D
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Beatrycze - 09:42 16-05-2017
Po informacji, że jedna z postaci ma kruczy dziób w d... jakoś mnie nie nęci. Nie żeby wcześniej mnie pociągało - okładki szpetne, jakieś uwagi, że "Hirka jest wyjątkowa bo nie ma ogona" - no niby tak, ale w okładkowej notce to brzmi tak głupio i niezachęcająco.

nosiwoda - 09:53 16-05-2017
historyk pisze:Aha, czyli takie terminy jak np. urban fantasy, prochowa fantasy, gaslamp fantasy, science fantasy czy choćby paranormal romance (to też fantasy) są Ci nieznane...

Znowu nadinterpretujesz. Są mi znane (poza gaslamp fantasy, chociaż domyślam się, o co chodzi), tylko samo rozmnożenie podrodzajów nie powoduje zmiany ogólnego spojrzenia.
I tak, zdanie "literatura fantasy przyzwyczaiła nas do pseudo-średniowiecza" (poza błędem pisowni) jest prawdziwe. Mimo to, że potem część fantasy poszła w inne kierunki.
Co do "większości fantasy" nie podejmuję się statystycznego wyliczania, co ma ile, zwłaszcza że nie ma to nic wspólnego z zacytowanym zdaniem.
Tylko dwa tomy - 1 i 3 były w tanich księgarniach. Żaden w wydaniu drugim miękkookładkowym

Hm. Tylko że nieprawda. Bo mam tomy 1-3, wszystkie kupione na taniej książce, wszystkie miękkookładkowe, jeden w wydaniu kieszonkowym. I ostatnio zastanawiałem się nad kupnem 4 i 5 tomu, 5 był chyba w twardej, a 4 w miękkiej - albo na odwrót.

Tigana - 11:01 16-05-2017
Beatrycze pisze: Ale dobra - przyjmijmy po prostu, że w mojej skali Gemmell potrafił sprawić, że się wzruszałam, chlipałam nad bohaterskimi poświęceniami i wypisywałam sobie cytaty z niektórych dialogów itp.

Też tak miałem

– Tylko jak długo trzydziestu może powstrzymać dwustu?
– Nie wiem, ale tak rodzą się legendy.


historyk - 17:35 16-05-2017
nosiwoda pisze:Hm. Tylko że nieprawda. Bo mam tomy 1-3, wszystkie kupione na taniej książce, wszystkie miękkookładkowe, jeden w wydaniu kieszonkowym. I ostatnio zastanawiałem się nad kupnem 4 i 5 tomu, 5 był chyba w twardej, a 4 w miękkiej - albo na odwrót.

Cóż, sprawdzałem w dedalusie, takczytam i 3telnia - we wszystkich trzech były tylko tomy 1 i 3, na dodatek w różnych wydaniach. Ale to nie zmienia faktu, że nikt nie robi trzech wydań jeśli autor się nie sprzedaje. I nikt nie wydaje sześciu książek autora, jeśli ma do tego dopłacać (Hearn, oprócz Opowieści rodu Otorii W.A.B. wydało też Kwiat śliwy, mroczny cień).

Znowu nadinterpretujesz. Są mi znane (poza gaslamp fantasy, chociaż domyślam się, o co chodzi), tylko samo rozmnożenie podrodzajów nie powoduje zmiany ogólnego spojrzenia.

Aha, czyli przewaga fantasy nie "średniowiecznej" nie zmienia ogólnego spojrzenia, że fantasy jest w klimatach średniowiecznych... Skoro Tobie nie zmienia, to nic na to nie poradzę. Są jednostki totalnie odporne na fakty...


Beatrycze pisze:Po informacji, że jedna z postaci ma kruczy dziób w d... jakoś mnie nie nęci. Nie żeby wcześniej mnie pociągało - okładki szpetne, jakieś uwagi, że "Hirka jest wyjątkowa bo nie ma ogona" - no niby tak, ale w okładkowej notce to brzmi tak głupio i niezachęcająco.

Sprostowanie - 1) dziób nie w d..., tylko w szyi :D, 2) Miały go dwie postaci.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Beatrycze - 19:57 16-05-2017
@Tigana

To ja pozwolę sobie dorzucić kilka cytatów z Gemmella z mojego notatniczka, mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za offtop:

"-Zawiedzie mnie; nic na to nie potrafi poradzić. Wspiął się na sam szczyt, a teraz nie ma już dokąd pójść.
-Co to za szczyt?
-Najgorszy z możliwych, Mael. Jeden z tych, na które najpierw się wspinasz, a później dźwigasz go na grzbiecie."

"-A czego byś chciał? – zapytał łagodnie Chareos.
-Chciałbym, żeby było tak jak kiedyś. – odpowiedział mu olbrzym.
-Nic nie jest takie, jak kiedyś. I powiem ci jeszcze jedno, Beltzer, przyjacielu – nawet wtedy tak nie było."

"Chareos usiadł przy ognisku i zapatrzył się na górujące nad nim szczyty i na sosny, których zieleń przebijała się przez śnieg. Kiedyś taki widok wywoływał myśli o wolności, o nieujarzmionym pięknie, wspaniałym majestacie gór. Zdał sobie sprawę, że teraz przypominają mu jedynie o przemijaniu człowieka. Wojny, plagi, królowie i najeźdźcy byli dla tych szczytów niczym.
-Cóż was obchodzą moje sny? – zapytał Chareos. "

"„w naturze ludzi leży otaczać się murami. Wydaje im się, że w ten sposób uchronią się przed cierpieniem, ale w rzeczywistości skutek jest odwrotny. Cierpienie i tak przedostaje się do środka, ale potem tłucze o mur, nie mogąc wyjść na zewnątrz”."

„Jestem obcy. Nie musisz przede mną udawać ani kłamać. Tylko przed przyjaciółmi potrzebujesz maski. (…) – Przecież tylko wśród przyjaciół można czuć się swobodnie. – Z obcymi jest łatwiej, gdyż dotykają twego życia tylko przez chwilę. Nie rozczarujesz ich, bo niczego im nie zawdzięczasz i niczego od ciebie nie oczekują. Przyjaciół łatwiej zranić, bo oczekują od ciebie wszystkiego”

„Jakie to dziwne stworzenia – kobiety. Zakochują się w mężczyźnie a potem starają się go zmienić. Najczęściej im się to udaje, po czym resztę życia spędzają, zastanawiając się, jak mogły poślubić takiego nudnego konformistę”

Tigana - 22:07 16-05-2017
@Beatrycze

"Każde piękno jest smutne. Ponieważ przemija"

"Lubię zimno. Jest jak ból, przypomina Ci że żyjesz"

"W duszy są takie drzwi, których nie wlno otwerać. A ja znalazłem do nich klucze."

"- Co ci daje do tego prawo?
- Poezja.Mam zamiar zatłuc go na śmierć"

"Czym jest Księga?
-To historia ludzi, którzy umarli dawno temu
i Słowo Boże, które trwa przez wieki.
- Czy przynosi ci pokój?
- Nie, udrękę.
- Czy daję ci moc?
- Nie, osłabia mnie
- Po co więc ją czytasz?
- Ponieważ bez niej nie byłoby niczego, poza zakończonym śmiercią bezsensownym istnieniem, pełnym bólu i smutku. Do czego mielibyśmy wtedy dążyć?"

Fidel-F2 - 23:07 16-05-2017
To są wyimki z Coelho?

Shadowmage - 23:40 16-05-2017
Fidel-F2 pisze:To są wyimki z Coelho?

Niemożliwe, z Fidelem się zgadzam? :twisted:

nosiwoda - 09:07 17-05-2017
przewaga fantasy nie "średniowiecznej" nie zmienia ogólnego spojrzenia, że fantasy jest w klimatach średniowiecznych... Skoro Tobie nie zmienia, to nic na to nie poradzę. Są jednostki totalnie odporne na fakty...
E, widzę, że jednak niewarto wchodzić w jakąkolwiek dyskusję. Mylenie faktów z ocenami, arbitralne założenia, przypisywanie rozmówcy tego, czego nie powiedział. Jednak dołączasz do ignorowanych.

Ojej, te cytaty są koszmarne. Jak gotowe kwestie na memy z kotećkami. Szczególnie mocny ten ze snami Chareosa. Dobrze, że nigdy nie czytałem Gemmella.

W sumie Tigana ma dobry podpis w tym kontekście: Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają.

historyk - 00:41 18-05-2017
nosiwoda pisze:E, widzę, że jednak niewarto wchodzić w jakąkolwiek dyskusję. Mylenie faktów z ocenami, arbirtalne założenia, przypisywanie rozmówcy tego, czego nie powiedział.

Nie mylę faktów z ocenami, tylko zwracam uwagę, że oceny są sprzeczne z faktami.

nosiwoda pisze: Jednak dołączasz do ignorowanych.

Nareszcie.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"


 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

Fragmenty

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS