NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ryman, Geoff - "Tlen"

McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki

Hamilton, Peter F. - "Otchłań bez snów"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Wspólnota: Kroniki Upadłych
Tytuł oryginału: The Abyss Beyond Dreams
Tłumaczenie: Zbigniew Królicki
Data wydania: Luty 2017
ISBN: 978-83-65521-92-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 762
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2014
Tom cyklu: 1



Hamilton, Peter F. - "Otchłań bez snów"

Peter F. Hamilton to pisarz, który – mam wrażenie – jest w Polsce niedoceniany przez czytelników. To jego twórczość (obok innego niedocenianego Brytyjczyka, Alastaira Reynoldsa) zmienia oblicze jednego z gatunków fantastyki, którym jest space opera. Przepaść między twórczością Hamiltona a jakiegokolwiek pisarza tworzącego w tym gatunku i obecnego na polskim rynku, jest ogromna i dostrzeże ją każdy, kto porówna dowolną powieść Hamiltona z powieścią Douglasa, Webba, Curriego itp. Książki wymienionych autorów napisane są według sztancy: inwazja kosmitów na ludzki kosmos, opisy walk przytłoczone taktycznymi pojedynkami (jak u Douglasa), schematyczne postaci i wątki, przewidywalne zakończenia. Peter F. Hamilton tworzy dzieła epickie, momentami przerażające ogromem fabuły i wątków, mieszając do tego gatunki. Jego monumentalna trylogia „Świt Nocy” (w Polsce rozbita na siedem książek – łącznie 4030 stron) to mieszanka gatunków, od „czystej” space opery, po western, horror, powieść przygodową, fantasy, kryminał. Nawet uwzględniając zastrzeżenia do tej trylogii (szczególnie wobec finału), nie można nie podziwiać tej maestrii i nie sposób wskazać innego pisarza nadającego się pod tym względem do porównań.

Powieść „Otchłań bez snów” fabularnie osadzona jest w już wcześniej wykreowanym przez Hamiltona uniwersum Wspólnoty. Uczynił to w powieściach: „Gwiazda Pandory” (część pierwsza „Ekspedycja”, część druga „Inwazja”) i „Judasz Wyzwolony” (część pierwsza „Śledztwo” i druga „Pościg”). Następnie jest trylogia Pustki („Pustka: Sny”, „Pustka: Czas” i od kilku lat niemogąca się doczekać polskiego wydania „Pustka: Ewolucja”). „Otchłań bez snów” to pierwsza część dylogii „Kroniki Upadłych” (wydanie polskie drugiej części jest w zapowiedziach – oby realnych). Jednak pierwszą z powieści z tego uniwersum jest niewydana w Polsce powieść „Misspenth Youth”. Ale jej znajomość nie jest niezbędna do cieszenia się lekturą wyżej wymienionych tytułów, których fabuła rozgrywa się w tym uniwersum znacznie później. „Problem” z „Otchłanią Bez Snów” jest taki, że akcja powieści rozpoczyna się (zapewne zakończy się w drugiej części tej dylogii) po zakończeniu „Judasza Wyzwolonego” i przed rozpoczęciem trylogii Pustki. Przy tym ściślej związana jest z tą ostatnią.

Początkowo jej głównym bohaterem jest Nigel Sheldon, znany z dylogii, jeden z „twórców” Wspólnoty, bajecznie bogaty i wpływowy. Akcja rozpoczyna się we Wspólnocie, prawie tysiąc lat po wydarzeniach z „Judasza Wyzwolonego”. Dla bohatera to nie problem, bo – jak wiedzą czytelnicy wspomnianej dylogii – starzenie się nie jest już przeszkodą, ani nawet etapem życia. Nie tylko dla bogatych, ale i dla większości społeczeństw. Toteż w ogóle nie może dziwić, że po tysiącu lat Nigel (jak i inni bohaterowie, np. Paula Myo) są wciąż w sile wieku. Z Nigelem kontaktują się przedstawiciele obcej rasy, która współegzystuje z ludźmi w wykreowanym wszechświecie. Proszą go o pomoc w infiltracji Pustki, którą Hamilton uczynił „bohaterem” trylogii, której wydarzenia rozgrywają się później niż w dylogii. Pustka to „obszar”, przestrzeń w zbadanym uniwersum, coś w rodzaju wszechświata we wszechświecie. Rządzi się własnymi prawami fizycznymi, niekoniecznie takimi samymi, jak w „normalnej” przestrzeni. Odgrodzona jest od reszty nieprzenikalną (jak mogłoby się wydawać) barierą. „Przenikają” przez nią Sny – łudząco podobne do rzeczywistości (rodem z fantasy) sekwencje wydarzeń, które stają się w ludzkim wszechświecie czymś w rodzaju atrakcji, po pewnym czasie nawet i kultu. Mowa o tym szerzej w trylogii i nie ma powodu, aby opisywać je tu z detalami. Krótko rzecz ujmując: Nigel przyjmuje propozycję Raielów i udaje się do Pustki. I w zasadzie po tym akcja przenosi się na jedną z tamtejszych planet, która jest zamieszkana przez ludzi. To jedna z zagadek: skąd się tam wzięli. Czytelnik to wie od samego początku, bo wyjaśnia to prolog. Ale konsekwencje z tym związane są zaskakujące i nieprzewidywalne. Na „miejscu” na scenę wkraczają jednak inni bohaterowie, a Nigel pozostaje postacią drugoplanową przez większość powieściowego czasu. Jednak nie mniej istotną, kreującą wydarzenia zza kulis.

Przed lekturą powieści najniżej podpisany trochę się obawiał, że dla czytelnika nie znającego zakończenia trylogii Pustki, nowa powieść, której fabuła ją poprzedza, może przynieść wyjaśnienie tajemnic z trylogii i – ostatecznie – zepsuć przyjemność z czytania. Nic z tych rzeczy. Głównie dlatego, że akcja osadzona jest na planecie Bienvienido, nie związanej z wydarzeniami z trylogii. Jedynie wydarzenia przed misją Nigela do trylogii nawiązują, ale bez strachu – co najwyżej czytelnicy jej nieznający nabiorą apetytu na poznanie. Kolejna obawa to świadomość tego, że misja Nigela skazana jest na niepowodzenie. Bo gdyby się powiodła, to wówczas cała trylogia straciłaby fabularny sens (nie byłoby uzasadnienia dla jej napisania). I w tym przypadku również: bez obaw. Autor od początku absorbuje czytelnika nową fabułą, bohaterami i zaskakującymi pomysłami. W zasadzie do samego finału pierwszej części nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Pod koniec powieści autor zaskakuje ponownie i wówczas już wiadomo, że można zapomnieć o trylogii, bo nowe pomysły i zwroty akcji zaostrzają apetyt na drugą, finałową część, w której akcja potoczy się w innym kierunku. Być może nawet z innymi bohaterami lub nastąpi na tym polu przetasowanie i ci, którzy byli na pierwszym miejscu w części pierwszej, zostaną zastąpieni przez drugoplanowych.

Zatem lekturę „Otchłani bez snów” można spokojnie polecić zarówno tym, którzy przeczytali trylogię (nawet z niewydaną dotychczas w Polsce jej trzecią częścią), jak i tym, którzy wcześniej ze Wspólnotą nie mieli do czynienia. Aczkolwiek warto najpierw przeczytać „Gwiazdę Pandory” i „Judasza Wyzwolonego”. Autor na początku sporo czytelnikowi wyjaśnia, ale nie wszystko i można poczuć się lekko rozczarowanym, uznając skrótowość w objaśnieniu świata i rządzących nim praw za wadę. Dopiero kiedy akcja przenosi się do Pustki, mamy w pełni samodzielną powieść. I w tym przypadku autor ponownie powraca do pomysłu sterowania wydarzeniami przez nieznanego (bohaterom, bo nie czytelnikowi) władcę marionetek. Tym razem jednak wiadomo, że cel tych manipulacji jest szczytny. Niemniej jednak „zabawa” pomysłem rewolucji, jej bezwzględnych i krwawych mechanizmów jest przez autora ciekawie wykorzystywana. Może cynicznie (z punktu widzenia bohaterów), a może realistycznie (w zależności od punktu widzenia czytelnika). Wydarzenia dzieją się dosyć szybko, ale nie na tyle, aby oderwać od budowy świata i kreacji samych bohaterów. Autor potrafi to robić znakomicie i lektura powieści jest wciągająca. Choć miejsce akcji powieści ograniczone jest zasadniczo do jednej planety, więc nie ma już interesującej różnorodności światów, która sama w sobie dodawała zawsze atrakcyjności wydarzeniom w poprzednich powieściach Hamiltona.

Trudno „Otchłań bez snów” uznać za space operę. Peter F. Hamilton gatunkowym purystą nigdy nie był (przynajmniej w wydanych w Polsce książkach). W tym przypadku kosmos i „kosmiczna” akcja mają znaczenie istotne, choć drugorzędne. Większy nacisk położony jest na akcję na planecie, a tu dominuje przede wszystkim wątek rewolucji przeciwko quasi oligarchicznemu ustrojowi (opowieść o jej korzeniach, wybuchu, przebiegu i zaskakującym zakończeniu). W porównaniu do dylogii „Gwiazda Pandory” i „Judasz Wyzwolony (ale i trylogii Pustki) mniejsza jest także obszerność. Książka liczy 780 stron, co nie jest imponującym osiągnięciem u tego autora. Nie jest to zarzut, ale – jak może się wydawać – konsekwencja przyjętego planu fabularnego.

Teraz pozostaje tylko trzymać kciuki za wydawnictwo Zysk i S-ka, aby tom drugi trafił na rynek bez zbędnej zwłoki. Jest na co czekać. A apetyt na rozrywkową fantastykę na najwyższym poziomie, zaskakującą pomysłami i doskonałym wykonaniem zostanie zaspokojony. Przy tym wydawca trylogii o Pustce planuje wznowienie tomu 1 i 2 i - wreszcie – wydanie trzeciego. Jest zatem szansa, że Peter F. Hamilton zajmie na polskim rynku należną mu pozycję, odsuwając space operowych chałturników w cień.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2017-04-14 18:54:46
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Pyrokar - 16:07 15-04-2017
Świetne recenzja. Szkoda, że nie ma wznowień Gwiazdy Pandory i Judasza Wyzwolonego. Chętnie zapoznałbym się z tym autorem, ale wolałbym to zrobić od podstaw niż zaczynać zupełnie od środka.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Piskorski, Krzysztof - "Czterdzieści i cztery"


 Alexander, Stephon - "Jazz i fizyka"

 Nagata, Linda - "Ciężkie próby"

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS