NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Tidhar, Lavie - "Stacja centralna"

Maberry, Jonathan - "Pacjent Zero"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Galeony wojny" (2017)


 Kornew, Paweł - "Śliski"

 Campbell, Jack - "Przestrzeń zewnętrzna: Strażnik"

 Ziemiański, Andrzej - "Toy Wars" (2017)

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Dayton, Arwen Elys - "Podrózniczka"

 Sutherland, Tui T. - "Mroczny sekret"

 Żwikiewicz, Wiktor - "Delirium w Tharsys"

Linki

Maas, Sarah J. - "Dwór cierni i róż"
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż
Tytuł oryginału: A Court of Thorns and Roses
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Data wydania: Kwiecień 2016
ISBN: 978-83-280-2141-9
Oprawa: miękka
Format: 135×202mm
Liczba stron: 524
Cena: 39,99 zł
Rok wydania oryginału: 2015
Tom cyklu: 1



Maas, Sarah J. - "Dwór cierni i róż"

Pierwsza część cyklu Sarah J. Maas nie pozostawia żadnych złudzeń, z jakiego typu fantastyką będziemy mieć do czynienia: skierowaną do grupy nazywanej young adults, schematyczną, silnie romantyczną i bardzo poważną. Połączenie tych elementów oraz zaledwie poprawny warsztat pisarski autorki skutkują – co oczywiste – brakiem pozytywnego efektu. Ale niżej podpisany jest lub będzie w mniejszości wobec czytelników, którzy nie zważają na takie „szczegóły” uwagi. Listy bestsellerów mówią same za siebie.

Bohaterką powieści jest młoda dziewczyna, Feyra. Zamieszkuje ona wraz z rodziną i resztą ludzi, najmniejszy skrawek wyspy do złudzenia przypominającej Wielką Brytanię. Na sąsiedniej wyspie Hybernii (co za oryginalność – to starożytna nazwa Irlandii) mieszka i rządzi okrutny król. Ale zapewne dopiero w następnych częściach przyjdzie się z nim zmierzyć. Na razie wraz z główną bohaterką poznamy tę znacznie większą część wyspy, oddzieloną od nędznej ludzkiej części Murem. Za nim rozciągają się księstwa – dwory, zamieszkane i rządzone przez fae – czarodziejskie i pełne mocy istoty. Jak się okaże – Feyra zabije jedną z nich. Jest łowczynią, musi troszczyć się o swoją wiecznie nadąsaną rodzinę, która nie docenia jej wysiłków, co główną bohaterkę od razu stawia w roli Kopciuszka. O tyle oryginalnego, że bez jej wysiłków reszta leniwej rodziny straciłaby (i tak już marne) szanse na egzystencję.

Po zabiciu czarodziejskiej (jak się okaże) zwierzyny, do Feyry przybywa potwór, aby zabrać ją ze sobą. Pogwałciła bowiem zapisy jakiegoś Traktatu i za śmierć jednego z fae musi zapłacić: swoim życiem lub żyć na ziemiach fae. Feyra udaje się na wygnanie. A za Murem Bestia okazuje się całkiem przystojnym księciem w masce. Zresztą w masce chodzą także inni jego poddani. Wiąże się to z pewną klątwą i plagą, która spadła na ziemie fae i zagraża także całej ludzkości. Niedługo okaże się, że zaciągnięcie krnąbrnej Feyry na Dwór Wiosny, którym rządzi Bestia – Tamlin, wcale nie musiało być przypadkiem. Taki jest niemal dosłownie początek tej powieści. I w zasadzie, mimo mankamentów związanych z językiem autorki, ten początek jest w miarę ciekawy. Sporo obiecuje, szybko się czyta. Problemy jednak pojawiają się szybko.

Największy z nich to bohaterowie. Feyra – to typowa stara maleńka z fantasy dla młodzieży. Młoda dziewczyna, która zachowuje się, jakby zjadła wszystkie rozumy, przeżyła więcej niż wskazuje jej wiek i ma nie wiadomo jakie doświadczenie życiowe. Tymczasem tak naprawdę jest niepiśmienna, a jej największym doświadczeniem – poza wyuczeniem się łowiectwa – było to, że zwyobracał ją jakiś miejscowy chłopiec na metaforycznym „sianie”. Tamlin – Bestia, a tak naprawdę pochmurny, nieszczęśliwy książę, to oczywisty kandydat do Wielkiej Miłości Na Śmierć i Życie. Szablonowy i wycięty z innych tego typu powieści. Lucien – jego przyjaciel, robi w powieści za łącznika między Feyrą i Tamlinem, może i też trochę smali do niej cholewki (ale nie łudźmy się – to szablonowy typ przyjaciela-geja). Z tą miłością jest w ogóle tak, że ci wszyscy fae z jednej strony pogardzają Feyrą („człeczyna”, tak ją nazywają). Z drugiej zaś – lgną do niej jak ćmy do światła. Tak samo jest ze Złymi (z których niektórzy okażą się co najwyżej Udawanymi Złymi): i gardzą nią, i się zachwycają – choć z samej powieści nie wywnioskowałem, co takiego ma w sobie główna bohaterka. Bo napisanie, że jest piękna, to za mało. Jest piękną ludzką kobietą w krainie pięknych i potężnych istot. Nie jest przesadnie inteligentna i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Trzeba po prostu w to uwierzyć na słowo. Reasumując, ci chmurni bohaterowie to w gruncie rzeczy naburmuszone dzieci, które ktoś kiedyś za mało przytulał i się obraziły na cały świat. Jednak wystarczy, że się okaże im trochę uwagi i czułości – i zamieniają się w potulne baranki.

Najbardziej kuriozalną postacią jest Największy Zły, a raczej Zła. Zanim pozna ją bohaterka, usłyszy o niej mnóstwo strasznych opowieści. W zasadzie są tak straszne, że poznawanie jej jest najgłupszym, co może zrobić istota pozbawiona magicznych właściwości. Feyra jednak jest wyposażona w uczucie, zwane miłością i w misję, więc rozsądek nie ma tu za wiele do powiedzenia. Kiedy już wraz z Feyrą poznajemy Złą, ta wprawdzie daje dowód tego, że opowieści nie były przesadzone, ale z drugiej strony rozpoczyna z Feyrą grę, w trakcie której z irracjonalnych powodów, powierza bohaterce swoje życie. Oczywiście, można to tłumaczyć znudzeniem niemal nieśmiertelnej istoty. Ale mimo wszystko przypominało to nieco pastisz, czy wręcz parodię filmów o Bondzie (tych starszych), w których Zły „droczy się” jakimiś wymyślnymi torturami ze znajdującym się na jego łasce 007, zamiast go zabić i w konsekwencji sam ginie.

Do słabości fabuły należy dorzucić jej jednowątkowość. Wszystko tu przebiega z punktu A do Z, bez niepotrzebnych wątków drugoplanowych i fabularnych „zawijasów”. Do tego czytelnik ma zapewniony „komfort” uzyskania wyjaśnienia wszystkiego. Nawet jeśli Zła coś mówi Feyrze, to ta – swoim wewnętrznym głosem (narracja jest pierwszoosobowa) jeszcze wszystko dopowie i wyjaśni. Nie ma szans, aby ktoś się zgubił, bo nie ma jak i nie ma gdzie. Zakończenie powieści jest dosyć kuriozalne i niewiarygodne, ale tego – wtedy – należy się już spodziewać. Zatem końcowa scena, wycięta niemal żywcem z jakiegoś harlequina lub podobnej literatury (lub kiczowatych filmów) jest niemal logicznym zwieńczeniem całości.

Lekturę cyklu można zakończyć na części pierwszej – wszystkie wątki zostaną zamknięte, zaś miłość (spoiler) zatriumfuje. Jednak istnieją przynajmniej dwie furtki do ciągu dalszego (wspomniany na początku straszny król Hyberni i pakt, który zawarła bohaterka z Udawanym Złym). Niżej podpisany zobowiązał się do przeczytania (i zrecenzowania) części drugiej. Wy jednak macie wybór.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2017-02-27 10:27:01
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 12:10 27-02-2017
Mam nadzieję, że dobrze Ci płacą za czytanei takich g... niotów. :wink:

romulus - 18:44 27-02-2017
Sam się zgłosiłem. :mrgreen:
Ale druga część jest fabularnie lepsza, a raczej bogatsza.

Coacoochee - 18:58 27-02-2017
Obydwaj się nie znacie - na lubimyczytac.pl bardzo wysokie oceny! :D

nosiwoda - 09:19 28-02-2017
Zastanawia mnie wytłuszczenie zwrotu "wyobracał" :drinking:

romulus - 10:48 28-02-2017
Coacoochee pisze:Obydwaj się nie znacie - na lubimyczytac.pl bardzo wysokie oceny! :D

Na Goodreads również. :) Ale głos ludu tak własnie "wygląda". :)

Coacoochee - 12:20 28-02-2017
Heh, ja nawet pomyliłem cykle, patrzyłem na Szklany tron średnia ponad 8, a 2. tom Dworu cierni i róż 9,08 na 734 głosy - to jakieś arcydzieło jest! Niecierpliwie czekam aż wyobracasz Romulusie drugi tom. ;-)

romulus - 17:58 28-02-2017
Już to zrobiłem.
Szczerze pisząc, to moje życie stało się nieco puste, bo kolejnego tomu nie widać na horyzoncie. Ale chętnie przeczytam. Serio. Nie dlatego, że to arcydzieło. Ale to taka miła odmóżdżająca przyjemność. Przewracasz kartki bez wysiłku, słowa wpływają i wypływają. Już przy "Evnie" Siri Pettersen tak mi dobrze nie było. :)

Janusz S. - 22:58 28-02-2017
Co jest miłego w odmóżdżaniu?? Przeczytałem jakiś fragment, zatrzęsło mną i przestałem bo by mnie szlag trafił o tego natężenia głupot. Ocena na LC pokazuje jedynie, że opinie na LC są nic nie warte.

Shadowmage - 23:05 28-02-2017
Raczej powiedziałbym, że póki nie masz rozeznania, to musisz sceptycznie podchodzić do ocen. Takie książki są pisane dla konkretnego odbiorcy i - jak się wydaje - on docenia je nawet na tle gatunku. A że to nie dla nas? No cóż, ja już wyrosłem z walczenia o słuszność sprawy :twisted:

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść z World of Warcraft


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

Recenzje

Bourne, J.L. - "Armagedon dzień po dniu"


 Szrejter, Artur - "Legenda wikingów. Opowieść o Ragnarze Lodbroku, jego żonach i synach"

 Lem, Stanisław - "Dzienniki gwiazdowe II"

 Cherezińska, Elżbieta - "Płomienna Korona"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

Fragmenty

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS