NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gaiman, Neil - "Koralina"

Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)


 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

 Lem, Stanisław - "Człowiek z Marsa"

 Werber, Bernard - "Mikroludzie"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Parowski, Maciej - "Kukułka na koniu trojańskim. Małpy pana Boga 3. Retrospekcje"

 Wells, Herbert George - "W czwartym wymiarze"

Linki

Paull, Laline - "Rój"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: The Bees
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Data wydania: Wrzesień 2016
ISBN: 978-83-8069-452-1
Oprawa: miękka
Format: 130×200 mm
Liczba stron: 384
Cena: 36,00 zł
Rok wydania oryginału: 2014



Paull, Laline - "Rój"

Brzydkie pszczelątko


W swym gatunkowym narcyzmie, ludzie wyobrażają sobie, że bardzo różnią się od zwierząt. Że ewolucja wywiodła nas na pozycję, z której dzięki pewnym przywarom czy to anatomicznym, czy (chętniej nawet) intelektualnym, czy wreszcie (najlepiej) duchowym jesteśmy daleko ponad światem fauny. Tymczasem doniesienia naukowe częstokroć wytrącają nas z tej mitomanii. Okazuje się, że niewiele różni nas od zwierząt (a ci, który mają tego większą świadomość, nazywają ich nawet braćmi mniejszymi). Że są gatunki, które potrafią się komunikować, które mają zmysł estetyczny lub których kod DNA różni się od naszego minimalnie. Nic to, możemy pozostać głusi na te doniesienia lub w mało wyszukany sposób uszczuplać ich znaczenie, tkwiąc wygodnie w narcystycznej iluzji.

Ta iluzoryczność właśnie sprawia, że w historii literatury zwierzęce metafory i alegorie cieszyły się dużą popularnością, od Ezopa po Orwella i dalej. Coś, co miało być tak różne, tak inne, okazywało się czymś zaskakująco podobnym. Podobnie jest z powieścią Laline Paull „Rój”.

Stawianie jej w szeregu z Orwellem, jako "Folwark zwierzęcy XXI wieku", co na okładce książki robi Katarzyna Puzyńska, jest niezbyt fortunne. „Rój” jest powieścią wielowymiarową, którą odczytywać można na wiele sposobów, ale to nie jest ani ranga literacka Georga Orwella, ani powieść zbliżona do „Folwarku zwierzęcego”. Początkowo rzeczywiście znajdziemy pewne paralele, ponieważ Paull ukazuje nam świat pszczół zbudowany na sposób, który wydaje się totalitarny. Jednak element fantastyczny, jaki się tu pojawia, osiąga zaledwie skalę konieczną do poprowadzenia fabuły. Innymi słowy: Paull bardziej chce pokazać nam świat pszczół w taki sposób, w jaki rzeczywiście jest on zorganizowany, niż stworzyć alegoryczną antyutopię.

Z jednej strony jest więc „Rój” powieścią o pszczołach. Ich jakość i długość życia, ich sposób "myślenia" (funkcjonowania układu nerwowego), organizacji pszczelich społeczeństw, panujących weń hierarchii, ról i tak dalej - odpowiadają temu, co opowiedzieć nam by mogła Krystyna Czubówna. W tym aspekcie powieść jest nie tylko fascynująca, ale i edukująca. Obok tego, lub na tak zarysowanym tle, jest też historia głównej bohaterki, Flory 717, która rodzi się jako brzydka, przerośnięta pszczoła należąca do najniższej kasty społecznej zajmującej się sprzątaniem ula. Szybko staje się jasne, że przeznaczeniem Flory 717 jest coś więcej i bohaterka pnie się po pszczelej hierarchii, przeżywając kolejne przygody i przełamując kolejne granice. „Rój” zatem to także powieść o inicjacji i transgresji głównej bohaterki. O przełamywaniu społecznych ograniczeń, o wierze we własne możliwości, o walce z przeznaczeniem i tym podobnych. Można ją czytać także jako powieść feministyczną, a przynajmniej nieco feminizującą, bo płeć bohaterki nie jest tu bez znaczenia, tak samo jak pewne właściwości z ową płcią związane. Wreszcie można „Rój” czytać jako książkę o inności, o odmienności czy wyjątkowości. Wówczas nabiera ona charakteru baśniowego, w której brzydkie kaczątko okazuje się być pięknym łabędziem. Jednak kiedy dochodzimy do tego odczytania, wracamy do punktu wyjścia, ponieważ bez względu na indywidualny wygląd czy rolę jednostki, liczy się przede wszystkim tytułowy rój, i dla dobra ogółu trzeba zawiesić swoją wyjątkowość.

Bo przecież „Rój”, jako książka o pszczołach, jest jednocześnie książką o kolektywie. O organizacji, która różni się od ludzkiej, która wcale nie stanowi metafory współczesnego społeczeństwa, ponieważ pszczoły i ludzie posiadają zupełnie inne wartości, zupełnie inne tęsknoty. Ocena bohaterów „Roju” z naszej, człowieczej perspektywy byłaby czymś śmiesznym. Sukcesem Paull nie jest zbudowanie orwellowskiej alegorii, ale właśnie stworzenie świata radykalnie innego. Fantazja i polot, z jakim to zrobiła, nadają wartość tej powieści.


Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2017-02-25 09:38:37
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kurp - 19:35 25-02-2017
Żeby pchać się z feminizmem w taki setting - bezczelność. A gdzie krytyka totalitarnego matriarchatu, gdzie obrona uciśnionych i niedocenianych trutniów?

nosiwoda - 09:01 27-02-2017
A recenzję czytał, a?
Ocena bohaterów „Roju” z naszej, człowieczej perspektywy byłaby czymś śmiesznym.


kurp - 09:29 27-02-2017
Owszem. Piłem do tego:

Można ją czytać także jako powieść feministyczną, a przynajmniej nieco feminizującą, bo płeć bohaterki nie jest tu bez znaczenia, tak samo jak pewne właściwości z ową płcią związane.


...ale przyznaję, że komentarz miał być raczej żartem luźno związanym z tematyką książki.

Skoro zaś o recenzji mowa - zaintrygowała mnie powtarzana kilkukrotnie teza, której nie dowierzam, jakoby setting nie stanowił tu czegoś, co się chyba nazywało ładnie "kostiumem". Nie przychodzą mi na myśl żadne książki, w których fabuły oparte na postaciach zwierząt nie byłyby tylko pretekstem do pokazania ludzkich spraw z innej perspektywy.

Coacoochee - 12:06 27-02-2017
Człowiek uczy się każdego dnia - np. że rój to po angielsku the bees.
Ciekawe co myślą autorzy o radosnej twórczości tłumaczy i ciziów od marketingu.

nosiwoda - 09:18 28-02-2017
Przypomnę, że Screamers to Tajemnica Syriusza. Ka-dum pshhhh!

Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"


 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS