NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Ukazały się

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"


 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

 Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

 Porter, Max - "Lanny"

 Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)

 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

Linki

Pettersen, Siri - "Zgnilizna"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Krucze pierścienie
Tytuł oryginału: Rata
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Data wydania: Sierpień 2016
ISBN: 978-83-8062-028-5
Oprawa: miękka
Format: 135×215mm
Liczba stron: 528
Tom cyklu: 2



Pettersen, Siri - "Zgnilizna"

Niestety, druga część „Kruczych Pierścieni” nie okazała się tak dobra, jak można było tego oczekiwać po lekturze „Dziecka Odyna”. Cały ten cykl, po dwóch tomach, ocenić można jako nieźle skrojoną, przyzwoitą fantasy. I nic więcej. Zachwyty nad twórczością Siri Pettersen wydają się mocno przesadzone i czynią jej więcej szkód niż korzyści. Bo to przecież nic złego napisać przyzwoitą fantasy. Wręcz przeciwnie. Ale kreowanie tych powieści na arcydzieła, które czyta się jednym tchem i płacze(!) kilka razy(!) przed sześćdziesiątą stroną itp., to nieporozumienie. Chyba że uznalibyśmy to wszystko za zachwyty czytelników, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać lepszej fantasy.

Fabuła „Zgnilizny” zaczyna się jakieś sześć miesięcy po wydarzeniach z „Dziecka Odyna” i toczy się dwutorowo. Pierwszy wątek, najciekawszy, poświęcony jest głównej bohaterce, Hirce. Dziewczyna znalazła się w innym świecie, który jest „naszą” rzeczywistością. Nie było to zaskoczenie, biorąc pod uwagę, kim była Hirka w „macierzystym” świecie znanym z części pierwszej. W takim osadzeniu fabuły tego wątku tkwił spory potencjał. I, zasadniczo, autorce udało się go wykorzystać. W sposób niemal przewidywalny, ale dobrze napisany. Siri Pettersen oszczędnie budowała mitologię związaną z funkcjonowaniem obydwu światów i ich powiązaniem. Połączyła (bardzo oględnie, co pozwoliło uniknąć bzdur) wątki arturiańskie i wątek wampiryczny. Wplotła do tej mitologii kwestię pochodzenia Hirki, wątki rodzinne i związane z tym dramaty i komplikacje. Główna bohaterka jest jednak nadal młodą dziewczyną. Musiała dojrzeć, aby zrozumieć siebie i własny los. Typowe i przewidywalne prowadzenie postaci w tym zakresie zostało złagodzone akcją i poszukiwaniem odpowiedzi. I co po raz kolejny należy zapisać na plus, autorka oszczędziła czytelnikom łopatologicznego rozwiązania według schematu z objawieniem przeznaczenia. Wydaje się, że bohaterka rzeczywiście zrozumiała (sama) i zaakceptowała to, co ma zrobić w kolejnej części podróży. Nie wątpię jednak, że Siri Pettersen uda się znaleźć dla niej jakieś idealistyczne, szlachetne wyjście, które pozwoli pogodzić przeciwstawne interesy. Nie można mieć wątpliwości, że Hirka musi do końca tego cyklu pozostać pozytywną postacią. Niestety. Chyba że w planie jest zaskoczenie czytelników, ale nic tego na razie nie zapowiada.

Bohaterem drugiego wątku jest Rime. Musi się zmagać ze swoimi decyzjami, wyborami z części pierwszej cyklu. Pozbawiony wiary, obarczony wyrzutami sumienia próbuje odnaleźć się na nowo i zrozumieć, o co chodzi w tym całym zakłamanym bałaganie, którym okazała się jego religia. Jest to najsłabsza część fabuły powieści. Do finału „Zgnilizny” niewiele z tego wątku wynika i nie jest to ciekawe. Obie historie przeplatają się, zatem wątek Rimego głównie spowalniał akcję, którą pchał do przodu wątek Hirki. To, co łączyło obie postaci, to ich wiek (przy czym Hirka jest nieco młodsza od Rimego). Naprawdę trudno uwierzyć w wiarygodność „cierpień” i dylematów tak młodych ludzi, którzy nie mając wielkiego doświadczenia w życiu, cierpią jakby niejedno już widzieli i przeżyli. W pewnym momencie infantylność ich postaw wytknął jeden ze „złych”. Ale, że to „zły”, zatem jego wywód jest tym samym unieważniony i nie powinien mącić spokoju (czy wzbudzać „egzystencjalnego niepokoju”) zarówno bohaterów, jak i czytelników. George R. R. Martin w „Grze o tron” tego typu nieopierzonych bohaterów (np. Sansę) dosyć bezpośrednio i bez sentymentów konfrontował z tzw. prawdziwym życiem. I czasami można pomarzyć o tym, aby znalazł się jego godny w tym naśladowca. Wprowadzenie takiego typu realizmu przydałoby się także w „Kruczych Pierścieniach”.

Powieść można polecić każdemu fanowi fantasy. Jest ciekawie, choć przewidywalnie, mimo to znajdzie się miejsce na umiarkowane zaskoczenie. Generalnie, „Zgniliznę” dobrze się czyta. Ale i szybko zapomina, bo nie wzbudza zbyt wielu emocji. Na polu gatunkowej literatury nie wyróżnia się ani negatywnie, ani pozytywnie spośród wielu innych tytułów obecnych na naszym rynku. Nie jest to wadą, co należy powtórzyć. Ten cykl to czytadło fantasy, krótko pisząc.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-10-31 16:52:29
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 16:54 31-10-2016
Nie zgodzę się z recenzją, która sugeruje, że tom 1. był udany. Jeśli już, to pierwszy uznałbym właśnie za takie czytadło fantasy dla nastolatków. "Zgnilizna" jest IMO znacznie słabsza, plasując się dużo poniżej średniej.

Janusz S. - 20:49 31-10-2016
Recenzent mi zaimponował życiowym optymizmem, skoro po lekturze Odynowego bachora oczekiwał czegoś strawnego. Nie odważyłem się tracić czasu na drugi tom, bo pierwszy był wystarczajaco przykrym doświadczeniem. Jeśli ten jest gorszy to gratuluję odporności przy czytaniu.

romulus - 18:54 02-11-2016
Oj, nie lubię skreślać cyklu od razu po pierwszej części. Chyba że sam się naprasza. :)

Janusz S. - 20:11 02-11-2016
Jak ktoś mieszka w TARDIS to może sobie pozwolić na takie podejście. :P
Ja po prostu nie mam już tyle czasu, a jest jeszcze tyle świetnych książek do przeczytania.

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS