NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Sapkowski, Andrzej - "Boży bojownicy"
Wydawnictwo: SuperNOWA
Cykl: Sapkowski, Andrzej - "Cykl husycki"
Data wydania: Październik 2004
ISBN: 83-7054-167-4
Liczba stron: 600
Tom cyklu: 2



Sapkowski, Andrzej - "Boży bojownicy"

„Narrenturm” mi się nie podobało. Przyczyn było wiele. Przede wszystkim brak koncepcji fabularnej, nieciekawi, a wręcz nijacy bohaterowie, elementy fantastyczne doczepione na siłę. Możliwe, że na moją ocenę wpłynęły oczekiwania – po pierwsze miałem nadzieję na powieść historyczną, a po drugie łudziłem się, że będzie to coś na poziomie pierwszych opowiadań o Wiedźminie. W obu przypadkach doznałem zawodu. „Narrenturm” powieścią historyczną nie było, a przynajmniej nie w stopniu, jaki mi odpowiada. Rzecz to zupełnie inna niż cykle Druona czy Kossak. Spotkałem się z opinią, że to „powieść sowizdrzalska” cokolwiek ten termin miał oznaczać. W każdym razie była to forma nie trafiająca w moje gusta. W kwestii poziomu – fabularnie i konstrukcyjnie nie dorasta wcześniejszym utworom nawet do pięt. Na plus mogłem zaliczyć jedynie inteligentny humor, z którego Sapkowski słynie, a w realiach historycznych nabierał dodatkowych smaczków. Oczywiście nie należy zapominać także o wspaniałym języku, choć to zapewne bardziej powinno zachwycać polonistów niż zwykłego czytelnika. W połączeniu z pieczołowicie przygotowanym tłem historycznym, miałem wrażenie, że autor aspiruje do bycia naszym rodzimym Eco. Co prawda, u Włocha erudycja wydaje się czymś naturalnym, a w przypadku Sapkowskiego raczej nachalnym...
Zdaję sobie sprawę, że, za opinie prezentowane powyżej, połowa wielbicieli Sapkowskiego najchętniej spaliłaby mnie na stosie, a pozostali nadziali na pal, tudzież wymyślili jakieś bardziej wyrafinowane męki. Niemniej takie mam zdanie i liczne dyskusje i argumenty nie doprowadziły do jego zmiany. To wszystko sprawiło, że do lektury „Bożych bojowników” podchodziłem bez większego entuzjazmu, można powiedzieć, że z obowiązku...

Trzeba przyznać, że rozpisałem się nie na temat, ale siłą rzeczy będę porównywał „Bożych bojowników” do poprzedniego tomu. Od razu powiem, że porównanie wypada na korzyść najnowszej powieści Sapkowskiego. Przyczyn jest kilka, postaram się je zanalizować po kolei:

W powieściach jedną z najważniejszych ról odgrywa fabuła. Jak pisałem, w „Narrenturm” jej praktycznie nie było, bo nie można tym terminem nazwać ciągłych ucieczek i wpadek Reynevana. W tym tomie pod tym względem jest znacznie lepiej, choć nadal daleko do ideału. Opisywane wydarzenie składają się jakby z dwóch części. Na początku śledzimy codzienne życie bohaterów w Pradze oraz wydarzenia, które doprowadzają do wyprawy, mającej na celu odkrycie prawdziwej natury Samsona Miodka i uwolnienie go z uwięzienia w ludzkim ciele. Trwa to mniej więcej do połowy powieści, ale niestety potem wracają wątki z pierwszego tomu. Reynevan spotyka starych wrogów i następuje seria nieprawdopodobnych ucieczek, pogoni, wpadania z deszczu pod rynnę i dziwnych zbiegów okoliczności. Kiedy już miałem odłożyć książkę na długi czas, znów zrobiło się ciekawie. Akcja zaczęła się koncentrować na działalności szpiegowskiej i wywrotowej na Śląsku. I tak już zostało do końca. Przewija się też nędzny aż do bólu wątek miłosny, niekonsekwentny, a w dodatku przewidywalny. Niemal od początku wiedziałem, jak się skończy.

Kolejny istotny element to bohaterowie. Tutaj niestety znaczącej poprawy nie zanotowałem. Postacie są płaskie, kompletnie nie przekonują do siebie. Szarleja praktycznie nie ma, a jak już jest, to utemperowany, znacznie mniej cyniczny. Samson Miodek to tajemnica, ale niezbyt wciągająca. Ponieważ niewiele wiemy o jego prawdziwej naturze, to nie możemy racjonalnie analizować jego czynów. Jego motywy są dla nas równie niejasne, jak dla bohaterów. Na koniec zostawiłem Reynevana. Wydaje się, że zaszła w nim zmiana. Wydoroślał, stał się poważny, nawrócił się na religię Husytów (choć o jego głębokiej wierze może świadczyć tylko to, co mówi, bo w czynach tego nie widać). Takie wrażenie utrzymuje się, do momentu, kiedy to odzywają się echa „Narrenturmu”. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znów mamy starego Reynevana – zapaleńca w gorącej wodzie kąpanego. Nie budzi ani odrobiny mojej sympatii i jest raczej żałosny niż śmieszny. Reszta postaci nie zasługuje nawet na wzmiankę. Z resztą mam wrażenie, że wszyscy bohaterowie to popłuczyny i blade odbicia po archetypach z cyklu wiedźmiskiego.

Niewątpliwą zaletą jest klimat. Sapkowski dobrze oddał realia historyczne, pieczołowicie dopracował szczegóły, a elementy fantastyczne tylko go wzbogacają. Nie są nachalne, a stanowią jedynie przyjemne urozmaicenie. Można powiedzieć, że jest ich zarazem mniej i więcej niż w „Narrenturmie”, a to za sprawą umiejętnego i subtelnego wkomponowania ich w wydarzenia.
W budowaniu klimatu także dużą rolę odgrywa język. Stylizacja i zabawy słowem pisanym to bardzo silne strony prozy Andrzeja Sapkowskiego. Udowadniał to już niejednokrotnie. Pod tym względem „Boży bojownicy” nie odbiegają od normy, a nawet ją przewyższają. Do tego dochodzą wstawki po czesku i łacinie, które urozmaicają i wzbogacają lekturę. Jak sam autor przyznaje, nie chce podawać wszystkiego czytelnikowi na tacy, więc by samemu wszystko zrozumieć, trzeba trochę czasu spędzić przy słownikach i encyklopediach. Jednocześnie pokaz erudycji autora jest znacznie subtelniejszy (a może po prostu się przyzwyczaiłem?), więc ta maniera już nie denerwuje. Jest wręcz istotną zaletą.

„Boży bojownicy” są powieścią dosyć poważną, nie ma w niej takiej ilości humoru, jak w poprzedniej części cyklu. Oczywiście jest wiele zabawnych dialogów i scen, ale nie w tak w takim natężeniu, do jakiego Sapkowski nas przyzwyczaił. Nie mogę się zdecydować, czy to zaleta czy wada. Na pewno przez to patrzę na powieść nieco inaczej, zmienił się odbiór. Dzięki temu można zauważyć inne cechy, które w przeciwnym wypadku by nam umknęły.

Podsumowując „Boży bojownicy” są książką poprawną, a przeczytanie jej dostarcza sporej satysfakcji. Na pewno jest lepsza od „Narrenturm”, ale wiem, że Sapkowskiego stać na znacznie więcej. Moim zdaniem autor uczynił krok w dobrym kierunku, gdy zrezygnował z komedii pomyłek na rzecz powieści historycznej. Tom ten stoi jakby pomiędzy tymi dwoma formami. Mam nadzieję, że wyznaczony kierunek się utrzyma i tom trzeci – „Lux perpetua”, będzie już pełnoprawną powieścią historyczną z elementami fantastycznymi. Niemniej uważam, iż tak długi okres oczekiwania na „Bożych bojowników” nie został wynagrodzony. Myślę, że wielbicielom „Narrenturm” ten tom się nie spodobał, natomiast ich adwersarze, w tym i ja, też nie są w pełni usatysfakcjonowani. Mimo to, do lektury następnego tomu nie będę już podchodził z taką niechęcią i obawą.


Ocena: 7/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-03-26 16:16:43
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS