NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Zembaty, Wojciech - "Głodne Słońce. Dymiące zwierciadło"
Wydawnictwo: Powergraph
Cykl: Głodne Słońce
Data wydania: Wrzesień 2016
ISBN: 978-83-64384-55-4
Oprawa: twarda
Format: 135×205mm
Liczba stron: 544
Cena: 45,00 zł
Tom cyklu: 1
Seria: Fantastyka z plusem



Zembaty, Wojciech - "Głodne Słońce. Dymiące zwierciadło"

Fantasy z Ameryki Środkowej


Fantasy zwykle kojarzy się z czerpaniem z dziedzictwa europejskich mitologii. A co by się stało, gdyby zamiast tego osadzić historię w odmienionym świecie Indian, gdzie przybyszom z Europy nie udało się na stałe zawojować Nowego Świata?

Fantastyka, a przede wszystkim fantasy, szuka inspiracji w różnorodnych mitologiach. Przeważnie jednak autorzy ograniczają się do indoeuropejskich podań, rzadziej sięgając po wierzenia i kulturę z innych zakątków świata. Ile to już razy czytaliśmy książki oparte na nordyckich podaniach, celtyckich legendach czy – szczególnie w naszym kraju – słowiańskim dziedzictwie? Czasem autorzy sięgają po mitologie antyczne lub bliskowschodnie, ale im dalej od Starego Kontynentu, tym rzadziej dawne wierzenia są wykorzystywane.
Między innym dlatego właśnie warto zwrócić uwagę na powieść – pierwszy tom dylogii – Wojciecha Zembatego pod tytułem „Głodne Słońce. Dymiące zwierciadło” w której mocno wykorzystywane są elementy cywilizacji Indian z Ameryki Środkowej. Kultura i wierzenia z Nowego Świata rzadko pojawiają się w literaturze fantasy, a w wydawanej w Polsce jeszcze rzadziej. Co prawda można przywołać m.in. „Oko kota” Rogera Zalaznego, inspirowane „Miasto Pożogi” Larry’ego Nivena i Jerry’ego Pournelle’a czy nawet „Gromowładnego” Feliksa Gilmana, ale to nieliczne przykłady w nawale fantastycznych premier.
Od razu należy zaznaczyć: książka Zembatego nie jest pozbawiona wad, ale jednocześnie stanowi powiew świeżości w skostniałej stylistyce fantasy. Nowe realia intrygują, a odkrywanie kolejnych warstw świata przedstawionego stanowi jeden z najbardziej interesujących elementów lektury. „Głodne Słońce” to przede wszystkim z rozmachem odmalowany, pełen szczegółów świat, w którym wiele zaskakuje, a jeszcze więcej dziwi.
Akcja powieści dzieje się kilkaset lat po inwazji Europejczyków... która, za sprawą straszliwej Klątwy (o jej naturze niewiele wiemy, ale jej skutki cały czas są obecne), zakończyła się niepowodzeniem. Na gruzach imperium Azteków rozwinęła się krwawa cywilizacja Kruzów: ludu wojowników toczących nieustanne wojny, których wierzenia opierają się na dostarczaniu bogom krwi, by na świat ponownie nie nadciągnęła zagłada. Obcość kultury (a w zasadzie kultur, bo pojawia się więcej niż jedna), jej bezpretensjonalna brutalność i egzotyczność scenerii jest ukazywana w trakcie lektury krok po kroku. Nie dotyczy to wyłącznie alternatywnej wersji historii tych ziem, ale i wątku stricte fantastycznego.
Na tym tle przedstawione są losy kilku postaci, zawiązują się spiski, toczy się walka o władzę, a także pojawiają się potężne i wrogie istoty. Jest też miejsce dla opisów bitew i krwawych starć, a także dla wydarzeń mających miejsce po drugiej stronie konfliktu. Różnych punktów widzenia i pojawiających się wątków jest tyle, ile przewijających się postaci: wiele. Są wspaniali wojownicy dźwigający ciężar własnych czynów i młodzi tchórze, którzy próbują wytyczyć nietypową w tym świecie drogę. Niestety, czy to za sprawą w większości antypatycznych charakterów i paskudnych realiów, czy też po prostu w rezultacie nadmiaru bohaterów, ich losy niespecjalnie czytelnika obchodzą, co bezpośrednio przekłada się na ocenę powieści.
To jeden z elementów, który sprawia, że po pierwszym tomie ocena zamysłu autora jest utrudniona. Mnogość postaci i wątków, a także skomplikowane układy zależności między nimi sprawiają, że Zembatemu ledwo starczyło miejsca na rozstawienie pionków i nadanie całości ram. W efekcie, szczególnie początkowo, w narrację wkrada się chaos. Później jest już lepiej, ale nadal zainteresowanie losami postaci pojawia się w ograniczonym stopniu, a realia świata przedstawionego nie są w stanie tego w pełni zrekompensować.
Inną dość irytującą manierą jest gryzące się zestawienie obcej kultury z całkowicie współczesnym językiem. Słowa i sformułowania teraźniejsze sąsiadują z próbami nadania tekstowi egzotycznego charakteru. W połączeniu z pozostałymi cechami powieści sprawia to, że pierwszy tom „Głodnego Słońca” jest pozycją interesującą, ale jednak budzącą ambiwalentne odczucia.



Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2016-09-25 12:00:28
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 12:24 25-09-2016
Jednej rzeczy nie zrozumiałem. Cortez doprowadził Azteków do upadku pomiędzy 1519-1524 i to ma być punkt zwrotny alternatywnej historii. Czyli kilkaset lat później wypada w 21 wieku??? Trochę to dziwnie wygląda, zwłaszcza w zestawieniu z zarzutem o współczesności używanego języka. Ogólnie recenzja przekonuje mnie, żeby odpuścić sobie tę książkę.
I jeszcze coś jest nie tak z ostatnim zdaniem trzeciego akapitu.

Shadowmage - 13:08 25-09-2016
Doprowadził, ale jednocześnie Klątwa spowodowała, że Europejczycy (w uproszczeniu) wyginęli i nie ma żadnych kontaktów ze Starym Światem od tamtego czasu, a cywilizacja ani trochę nie poszła do przodu od tamtego czasu.

mutant - 11:24 26-09-2016
Jeszcze "Saga o Rubieżach" Liliany Bodoc sięga po dziedzictwo prekolumbijskie :) Wtrącam przy okazji, bo warto, żeby ten dwuksiąg (w oryginale trójksiąg) nie poszedł w zapomnienie.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS