NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Kristoff, Jay - "Bezświt"

Ukazały się

Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Nieustraszony" (wyd. 4)


 Machanienko, Wasilij - "Droga Szamana. Etap 3: Tajemnica Mrocznego Lasu"

 Ziemiański, Andrzej - "Cyberpunk. Odrodzenie"

 Chokshi, Roshani - "Aru Shah i drzewo życzeń"

 Machanienko, Wasilij - "Droga Szamana. Etap 1: Początek" (nowe wydanie)

 Jadowska, Aneta - "Na wojnie nie ma niewinnych" (SQN)

 Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

 Czarny, Tomasz; Bogusz, Patryk - "Nowoczesna niewolnica"

Linki

Lovecraft, Howard Philips - "Przy­szła na Sar­nath zagłada. Opo­wie­ści nie­sa­mo­wite i fan­ta­styczne"
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Maciej Płaza
Data wydania: Lipiec 2016
Oprawa: twarda
Liczba stron: 632
Cena: 59,90 zł
Ilustracje: Krzysztof Wroński
Redakcja: Maciej Płaza



Lovecraft, Howard Philips - "Przy­szła na Sar­nath zagłada"

Bolączki sequeli


Po niespodziewanym acz w pełni zasłużonym sukcesie „Zgrozy w Dunwich”, pierwszego zbioru opowiadań H.P. Lovecrafta, jaki wydało wydawnictwo Vesper w 2012 roku, kolejny tom wydawał się tylko kwestią czasu. Przyszło nam czekać na niego aż cztery lata, ale dostaliśmy do rąk produkt, który pod względem edytorskim i wizualnym spełnia podobnie wysokie standardy co „jedynka”.

Problem tylko w tym, że w „Zgrozie...” zawarto większość najlepszych i najbardziej znanych opowiadań Lovecrafta. Tam był „Zew Cthulhu”, tam był „Dagon”, „Zgroza w Dunwich”, „Widmo nad Innsmouth”, „Szczury w murach” czy najwyżej ceniona przez samego autora „Muzyka Ericha Zanna”. Powstał więc problem nie lada: czym zapełnić drugi tom? Nie był to problem ilościowy, bo Lovecraft był pisarzem płodnym (lub raczej: pracowitym), zostawił po sobie sporo tekstów, jednak ich wartość jest nierówna. I miał tego świadomość sam twórca, wielokrotnie wspominając w listach o niezadowoleniu z własnych opowiadań. Jeśli się im przyjrzymy bez fanowskich okularów, okiem bardziej krytycznym, zauważymy, że miał ku temu powody.

W drugim tomie opowiadań Lovecrafta znajdziemy jeszcze kilka średnio znanych tytułów, jak choćby „Ogar” (rozpromowany niedawno przez mangę na jego motywach), „Model Pickmana” czy „Ku nieznanemu Kadath śniąca się wędrówka”, jednak pozostałe z łącznie 23 opowiadań to zwykle trzecia liga. Pokazują one Lovecrafta od nieco innej strony, co samo w sobie jest dość ciekawym doświadczeniem czytelniczym. Jak wygląda Lovecraft oddzielony od Cthulhu i Azathota?

Słabo pod względem fabularnym. Może z wyjątkiem wspomnianego „Ku nieznanemu Kadath...” utwory zebrane w „Przyszła na Sarnath zagłada” są oparte o pozafabularne efekty. Niektórym czytelnikom może to przypaść do gustu, innym nie, jednak mówienie o „wciągających historiach” w odniesieniu do tego tomu jest błędne. Widać też pewną wtórność tematyczną. Znajdziemy tu wiele tytułów mówiących o zapomnianych królestwach krainy snów. O topografii i historii fantastycznych krain. Być może dopisek „Opowieści niesamowite i fantastyczne” powinien brzmieć raczej: „fantastyczne i niesamowite”. Znajdziemy tu trochę dreszczy poznanych w pierwszym tomie, będą jednak proporcjonalnie mniejsze. Więcej tu snów, mniej koszmarów.

Ale to nie znaczy, że sam zbiór jest słaby. Kiedy bowiem odrzucimy warstwę fabularną, zostaną dwa aspekty składające się na literacką wielkość Lovecrafta: język i atmosfera. I te pozostają na bardzo wysokim poziomie. Nawet, jeśli opowiadania z „Przyszła na Sarnath zagłada” są raczej nudne, to stanowią często językowy majstersztyk. Duża w tym zasługa tłumacza, Macieja Płazy, który tchnął nie raz nowe życie w przekłady utworów znanych u nas już od jakiegoś czasu.

Bo też materiały zawarte w tym tomie nie są unikalne. Nawet esej „Nadprzyrodzona groza w literaturze”, zamieszczony tu w formie dodatku, został już lata temu opublikowany po polsku, jako samodzielna publikacja. Ale w nowym wydaniu (i nowym tłumaczeniu) zauważymy, ile fragmentów zostało wcześniej opuszczonych.

„Przyszła na Sarnath zagłada” to bez wątpienia słabsze utwory Lovecrafta. Jednakże talent tego pisarza i kunszt języka, jakim się posługiwał, sprawiły, że nawet te słabsze utwory lokują się na obiektywnej skali przyzwoicie wysoko. Jeśli dodać do tego staranność publikacji i ilustracje Krzysztofa Wrońskiego, tom jest wart swojej ceny.



Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2016-09-23 11:29:09
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj trójpak LitTPG


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"


 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

 Dick, Philip K. - "Druciarz Galaktyki"

 Flint, Eric & Weber, David - "1633"

 Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"

 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Fragmenty

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS