NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zamiatin, Jewgienij - "My"

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Riddle, A.G. - "Gen atlantydzki"
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Zagadka pochodzenia
Tytuł oryginału: The Atlantis Gene
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Data wydania: Kwiecień 2016
ISBN: 978-83-7686-323-8
Oprawa: miękka
Liczba stron: 560
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2013
Tom cyklu: 1



Riddle, A.G. - "Gen atlantydzki"

Spisek ewolucji


Według stosunkowo nowych sondaży, połowa Amerykanów i jedna trzecia Polaków wierzy w kreacjonizm – pogląd mówiący o tym, że człowiek został stworzony przez Boga jakieś 6-10 tysięcy lat temu. Przykład ten pokazuje, jak duża część współczesnego społeczeństwa skłonna jest przyjąć za prawdziwą teorię wysnutą na bazie interpretacji książki. Podobny mechanizm działa w przypadku powieści opartych o teorie spiskowe. „Gen atlantydzki” jest właśnie jedną z nich, która zarazem dotyczy właśnie rozwoju gatunku ludzkiego.

A.G. Riddle (serio? autor piszący powieści o spiskowych teoriach ma na nazwisko „Zagadka”; to jakby autor horrorów nazywał się Mort Castle albo... oh, wait!) zadebiutował tą powieścią w 2013 roku, kiedy własnym nakładem rozpoczął jej sprzedaż przez serwis Amazon. Jego sukces, potwierdzony przez kolejne tomy trylogii „Zagadka pochodzenia”, przypomina amerykański sen w wydaniu literackim. Ponad milionowa sprzedaż i olbrzymie zainteresowanie czytelników, mediów i producentów filmowych mogłoby świadczyć o geniuszu pisarza, ale czy tak jest rzeczywiście?

„Gen atlantydzki” to historia roztrząsająca dramatyczne wydarzenia sprzed... 70000 lat, kiedy to ludzkość, a przynajmniej coś, co później zaczniemy nazywać ludzkością, niemal wyginęła. Przeżyć udało się tylko niewielkiej części, z której narodziły się późniejsze cywilizacje. Jak to się stało? Nie do końca wiadomo, a niewiedza ta jest o tyle paląca, że stajemy właśnie przed możliwością powtórki. Zagrożeniu całkowitej bądź większościowej zagłady czoło stawi David Vale, agent rządowy, który nagle odkrywa, że walczy po niewłaściwej stronie, oraz Katherine Warner, wybitna lekarka zaangażowana w badania nad dziećmi chorymi na autyzm. W powieści nie brak też innych bohaterów, w zasadzie Riddle zaludnia karty niczym Martin „Grę o tron”, ale podziela też upodobanie autora „Pieśni Lodu i Ognia” do uśmiercania postaci co kilka stron, więc nie przywiązujcie się zbytnio do bohaterów dalszego planu.

Powieść naładowana jest dosłownie wszystkim. Mamy więc wspomniany legion postaci, którym towarzyszy szybka zmiana perspektywy narracji, to znaczy przeskakiwanie od jednego do drugiego na dystansie kilku zaledwie stron, przez co rozdziałów mamy 144 i istotnie zwiększoną dynamikę utworu. Zwłaszcza, że sama akcja również jest dynamiczna: dużo tu strzelanin, pościgów i sytuacji budzących poczucie ciągłego zagrożenia, niepewności co do tego, kto czyha za rogiem i komu właściwie możemy zaufać. Ale bogactwo Genu to również różnorodność krajobrazów, od skutej mrozem Antarktydy po egzotyczne wyspy Oceanii, oraz rozpiętość historyczna i sięganie w mroczną przeszłość ludzkości, w momenty drastyczne i niewyjaśnione.

„Gen atlantydzki” nasycony jest wszelkiego rodzaju sensacjami, przeplatanymi olbrzymią ilością akcji, dzięki czemu pochłania czytelników i podbija ich serca. Traci przy tym na wiarygodności, ale dla mniej wymagających czytelników to literatura idealna i stąd wyniki sprzedaży Riddle’a. Jego twórczość nie jest genialna, tak jak nigdy genialna nie była twórczość Dana Browna, skądinąd nieco w podobnym klimacie. Riddle nie osiąga poziomu H.G. Wellsa, ale też do takiego poziomu nie pretenduje. Tworzy dla mas i robi to dobrze, to znaczy: sprzedajnie. Jest tu wszystko, co znaleźć można w podręcznikach dla aspirujących pisarzy i niewiele więcej. To sukces zaplanowany i wypracowany, nie mający jednak nic wspólnego z geniuszem.



Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2016-07-20 20:38:56
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Fidel-F2 - 09:42 21-07-2016
Pojęcie recenzja użyte odrobinę na wyrost.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS