NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

Ukazały się

Bułyczow, Kir - "Przełęcz" (Klasyka radzieckiej sf)


 antologia - "Czarna kula"

 Kloos, Marko - "Punkt uderzenia"

 Burroughs, Edgar Rice - "Sztuczny człowiek z Marsa"

 Sheckley, Robert - "Status cywilizacji"

 Card, Orson Scott - "Płomień serca" (wyd. 2)

 Gaiman, Neil & Pratchett, Terry - "Dobry omen"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

Imprezy

Dni Fantastyki 2019 r.
Od: 2019-07-05
Do: 2019-07-07

Linki

Hudner, Kennedy - "W głębi strachu"
Wydawnictwo: Drageus
Cykl: Zgiełk wojny
Tytuł oryginału: The Other Side of Fear
Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Data wydania: Lipiec 2016
ISBN: 978-83-64030-91-8
Oprawa: miękka
Format: 135x205mm
Liczba stron: 520
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2014
Tom cyklu: 2



Hudner, Kennedy - "W głębi strachu"

Na stacji kosmicznej Atlas

Pokoju konferencyjnego pilnowało czterech uzbrojonych po zęby marines. Nie ustawiono żadnych urządzeń rejestrujących, nie dopuszczono asystentów. Udział w spotkaniu brali tylko ci, którzy bezwzględnie musieli, czyli bardzo wąskie grono – admirał Douthat, kapitan Eder, królowa Anna, sir Henry, Hiram Brill i Emily Tuttle.
Przewodniczyła opat Cornelia, najwyższa rangą przedstawicielka Światłości.
– Oto mapa tuneli czasoprzestrzennych, którą znają wszyscy. – Cornelia wyświetliła na ścianie dobrze znany schemat.
Każde dziecko w kosmosie zasiedlonym przez ludzi uczyło się go na pierwszym etapie edukacji.
– Victoria znajduje się w centrum dzięki tylu wspaniałym tunelom prowadzącym do innych sektorów – podjęła po chwili opat Światłości. – Jest jak wielka budowla z mnóstwem wejść i wyjść, które stanowią jej siłę, ale, jak już się przekonaliście, również słabość. Wszystkie tunele czasoprzestrzenne są dwukierunkowe, co oznacza, że do każdego sektora można się dostać albo wydostać z niego przez ten sam tunel czasoprzestrzenny.
Jej słowa przyjmowano w milczeniu. Cornelia uśmiechnęła się łagodnie.
– Prawdziwa mapa tuneli wygląda jednak trochę inaczej.
Na ścianie pojawił się kolejny schemat. Mapa ta nie przypominała tradycyjnej, z czarnymi liniami znanych tuneli, lecz stanowiła plątaninę wektorów, strzałek obrazujących kierunek połączeń w całym ludzkim wszechświecie. Tuneli było trzy razy więcej niż na starej mapie.
Rozległy się pomruki zaskoczenia i niedowierzania. Opat pokiwała głową.
– Właśnie. Wszechświat zasiedlony przez ludzkość nie jest taki, jak się wydawało. Istnieje więcej tuneli czasoprzestrzennych. – Opat przyjrzała się nowym szlakom. – W tej chwili interesuje nas dotarcie do sektora Dominium bez przechodzenia przez tunel między Azylem i Victorią. Aby tego dokonać, trzeba opuścić sektor Azylu i przejść do starego Układu Słonecznego, a potem udać się do Sułtanatu. Stamtąd droga wiedzie do Gileadu, a następnie do Dominium. Wyjdziemy w dużym pasie asteroid, o kilka dni lotu od Timora.
– Ile trwa przelot od tunelu do tunelu? – zapytała admirał Douthat.
– Niedługo – zapewniła Cornelia. – Wejścia do tuneli zwykle znajdują się blisko siebie, o ile się wie, jak je znaleźć. Należy założyć, że okręty dotrą do Dominium w ciągu dwóch dni. Brat Jong będzie wam towarzyszył, aby pomóc w nawigacji.
– I tak się skończy monopol Victorii na szlaki przelotowe – mruknął ponuro sir Henry.
Hiram odchrząknął. Był najmłodszym wiekiem i stopniem oficerem na spotkaniu, jednak nikt inny nie zadał oczywistego, jak mu się wydawało, pytania. Opat Cornelia spojrzała na niego.
– Opat Cornelio, powiedziałaś, jak możemy się dostać do sektora Dominium, ale jak się wydostaniemy? Czy istnieje jakiś jednokierunkowy tunel czasoprzestrzenny, którym będziemy mogli się wycofać po ataku?
Wszyscy wbili w kobietę spojrzenia. Pokręciła głową.
– Znamy trzy szlaki wychodzące z sektora Dominium. Można użyć starej drogi na Sybillę, można odlecieć na Victorię albo wykorzystać jednokierunkowe przejście do Gileadu. W sektorze Victorii znajduje się kilka dodatkowych tuneli, wszystkie jednokierunkowe. Można wybrać któryś z nich, zależy, co zamierzacie zrobić potem.
– A gdzie dokładnie znajduje się ten jednokierunkowy tunel do Gileadu? – zapytał Hiram.
– Mniej niż dzień lotu z Timora.
– Czyli możemy łatwo się wkraść do sektora Dominium, ale żeby się stamtąd wydostać, będziemy musieli zbliżyć się do Timora – upewnił się kapitan Eder, a potem spojrzał na admirał Douthat. Oboje wiedzieli, co to oznaczało. Dezeci bardzo dokładnie patrolowali obszar w pobliżu głównej planety. Zapewne patrole zostały wzmocnione, skoro główne siły bojowe zajmowały się pilnowaniem tunelu między Victorią i Azylem. Lepiej nie myśleć, co by było, gdyby Dezeci uznali, że tunel nie wymaga aż tak wielkiej obrony.
Admirał Douthat złożyła ręce na brzuchu i wpatrzyła się w nową mapę. Rozmyślała o impasie, jaki zapanował, gdy Dominium zablokowało tunel między Victorią a Azylem. Rozmyślała też o tajnej stoczni w sektorze Dominium. I o „Sowie Śmieszce”. Potem odwróciła się do Brilla.
– Twój pomysł właśnie wszedł w fazę realizacji, Brill. Ale zamierzam do niego dodać kilka modyfikacji. – Uśmiechnęła się złośliwie. – Myślę, że przypadną ci do gustu. Kapitan Eder przejmie dowództwo, więc będziesz miał do dyspozycji „Lwie Serce”, trzy niszczyciele oraz krążownik, a także każdą cholerną kanonierkę ciężkozbrojną, jaką uda się przygotować.
Spojrzała na Emily.
– Jak szybko może być gotowe skrzydło kanonierek, komandor Tuttle? I jaką siłą uderzeniową będzie dysponowało?
Emily zmarszczyła brwi. Wszystko działo się za szybko, stanowczo za szybko.
– Pani admirał, prowadzimy szkolenie zaledwie od dwóch tygodni, dopiero zaczęliśmy na poważnie treningi załóg na kanonierkach. Ludzie szybko się uczą, szybciej, niż się spodziewałam, ale potrzebują trochę czasu, zanim osiągną sprawność bojową.
Douthat pokręciła głową.
– Mamy wszystko, tylko nie czas, Tuttle. Daję ci cztery tygodnie, potem ruszamy na Dominium. Symulatory załadujemy na frachtowce, żeby można było kontynuować szkolenie pod-czas lotu, ale nic więcej nie da się zrobić. Powiadom swoich ludzi i przyciśnij ich bardziej.
Admirał wstała.
– Wracać do pracy, wszyscy. Kapitanie Eder, mam pewien pomysł, który chciałabym przedyskutować.



Dodano: 2016-07-20 12:59:59
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e02)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e01)

Recenzje

de Castell, Sebastien - "Krew Świętego"


 Moore, Stuart - "Marvel: Wojna domowa"

 Hamilton, Peter F. - "Noc bez gwiazd"

 Clarke, Arthur C. - "Koniec dzieciństwa"

 Howard, A.G. - "Alyssa i obłęd"

 Fletcher, Charlie - "Ostatni"

 Scalzi, John - "Upadające imperium"

 Lovecraft, H.P. - "Nemezis i inne utwory poetyckie"

Fragmenty

 Bond, Gwenda - "Mroczne umysły"

 Patykiewicz, Piotr - "Otchłań"

 Clarke, Arthur C. - "Koniec dzieciństwa"

 Keyes, Daniel - "Kwiaty dla Algernona"

 Schwab, V.E. - "Vicious. Nikczemni"

 Lawrence, Mark - "Koło Osheim"

 Górski, Piotr - "Reguła zakonu"

 Zembaty, Wojciech - "Głodne Słońce. Ołtarz i krew"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS