NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Cameron, Miles - "Straszny smok"

Kosik, Rafał - "Różaniec"

Ukazały się

Meyer, Marissa - "Cinder"


 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Orbitowski, Łukasz - "Exodus"

 Kossakowska, Maja Lidia - "Zakon Krańca Świata", tom 2 (wyd.3)

 King, Stephen & Chizmar, Richard - "Pudełko z guzikami Gwendy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Norweski dziennik 3: Północne wiatry" (twarda)

 Duncan, Alexandra - "Głęboka próżnia"

Linki



Hobb, Robin - "Złocisty Błazen" (wyd. 2)
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Trylogia Złotoskórego
Tytuł oryginału: The Golden Fool
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Data wydania: Kwiecień 2016
ISBN: 978-83-7480-642-8
Oprawa: twarda
Liczba stron: 784
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2002
Tom cyklu: 2



Hobb, Robin - "Złocisty Błazen"

Trudno jest pisać bezspoilerową recenzję powieści, w której dużo się dzieje, choć nie akcja jest w niej najważniejsza. W drugim tomie j Robin Hobb, autorka wciąż zaskakuje czytelnika bogactwem przedstawianego świata, który – patrząc na jego mapę – nie sprawia takiego wrażenia. Wydawać by się także mogło, że po wydarzeniach z pierwszej trylogii, nie można głównego bohatera uczynić jeszcze bardziej tragiczną postacią. A jednak Bastard (zwany w tej trylogii Tomem) staje się niemal Hiobem. W pierwszej trylogii stracił wszystko, ale zyskał spokój. W „Misji Błazna” musiał ponownie włączyć się w wir wydarzeń, aby chronić rodzinę, a raczej rodziny. I tym razem autorka była wobec niego bezlitosna. Utrata najbliższej mu istoty wydawała się dopełnieniem tragicznego losu – ale nie oznaczała końca jego problemów, a także niebezpieczeństw czyhających na niego i jego najbliższych, dla których i tak pozostaje martwym. Przy tym ochrona jednych oznaczać może narażenie innych na niebezpieczeństwo (jak było z Pokrzywą).

„Złocisty Błazen” jest powieścią w pewien sposób okrutną, bo takie ciężkie doświadczanie bohatera jest tragiczne także dlatego, że pozostaje bez „nagrody”, bez zadośćuczynienia za krzywdy i cierpienia, które go spotykają. Bastard pełni służbę, chroniąc cały ród Przezornych z oddaniem i poświęceniem, o którym wiedzą tylko wtajemniczeni. A i oni (w szczególności Błazen) skrywają własne sekrety i przecież okazać się może, że bohater w milczeniu i tajemnicy będzie musiał zapłacić cenę najwyższą. Bez nagrody, bez oddania mu sprawiedliwości. Jest to bardzo smutne i wydaje się boleśnie realistyczne.

Kto wie, czy to właśnie nie tragizm głównego bohatera czyni drugą trylogię równie wyjątkową, jak pierwsza. Nie sposób jednak pominąć bogactwa wykreowanego świata, który wydawał się już nie mieć tajemnic. Autorka udowadnia, że pozostało jeszcze wiele do odkrycia. Tajemnica pochodzenia rodu Przezornych, problemy z następcą tronu, który musi opanować i zrozumieć swoje umiejętności. Te zaś wciąż przysparzać mogą mu problemów, zważywszy, jaką mocą książę jest obdarzony. Srokaci nadal stanowią zagrożenie. Do tego, na okrasę, dochodzą problemy następcy tronu z narzeczoną. Ta wywodzi się bowiem z inaczej ukształtowanego społeczeństwa, któremu bliżej do matriarchatu, a do tego ewidentnie skrywa jakieś sekrety. Jest także tytułowy Błazen. Umieszczanie go w tytule każdej z powieści tej trylogii wydaje się początkowo niezrozumiałe. Ale kiedy okazuje się, jakie Błazen ma plany i tajemnice, a cały wykreowany świat jest areną innych, znacznie poważniejszych zmagań – czytelnik w końcu zaczyna doceniać jego rolę. I zdawać sobie sprawę, że nie musi to być przyjaciel Bastarda. Że nie troszczy się on o niego i ród Przezornych z dobroci serca. Kto wie, może dojdzie do tego, że te inne, poważniejsze zmagania, wymagać będą potraktowania i głównego bohatera, i całego rodu w bardziej bezceremonialny sposób. Zwłaszcza że okazać się mogą dla niego tylko narzędziami, a ich los może wiązać się z koniecznym poświęceniem. To wszystko jeszcze przed nami: może trzecia część doprowadzi do rozstrzygnięć.

Nie czytałem trylogii „Kupcy i ich żywostatki”, która poprzedza (przynajmniej jeśli chodzi o chronologię powstawania) trylogię „Złotoskóry”. Wydaje mi się tylko (na podstawie skąpych odniesień do przeszłości Błazna), że lepiej byłoby ją przeczytać wcześniej. A fakt, że powstała między trylogią „Skrytobójca” i „Złotoskóry”, dla tej ostatniej ma chyba istotne znaczenie. Trudno jednak się domyślać na podstawie szczątkowej wiedzy i nawiązań dotyczących historii Błazna. Może MAG zdecyduje się wydać także „Żywostatki” i wtedy się przekonamy, na ile istotne dla tej historii mogą być wydarzenia z tamtych powieści. Przezornie (nomen omen) dodam, że historia nie charakteryzowała się brakiem ciągłości wobec trylogii „Skrytobójca”. Nie ma zatem chyba dużego strachu, że czytelnik nieznający trylogii „Kupcy i ich żywostatki” coś istotnego traci w trakcie lektury.

Bogactwu kreowanego świata towarzyszy także znakomity styl autorki. To już żadna nowość. W skrócie tylko powtórzę, że mało jest współczesnych pisarzy fantasy, którzy nie tylko opowiadają ciekawe historie, ale opowiadają je w tak pasjonujący sposób. Wprowadzanie na scenę nowych bohaterów i to różnych ras (koty – stworzenia, za którymi nie przepadam, a w tej powieści ich egoizm i indywidualizm są interesująco oddane), różnicowanie obyczajów i kultur w zależności od pochodzenia (począwszy od różnicy między poszczególnymi księstwami królestwa a kontrastem między Królestwem i Zawyspiarzami): wszystko to składa się na różnorodność i sprawia, że ten świat żyje, jest wiarygodny. Zwłaszcza że uzupełniają to kreacje bohaterów – z tragizmem losów Bastarda i ciekawymi rozterkami innych postaci. Nawet o mocy autorka pisze w sposób niebanalny i pozwalający niemal zupełnie zanurzyć się w narrację: „Wyobraź sobie duże zgromadzenie, gdzie jednocześnie toczy się wiele rozmów. Zaczynasz słuchać jednej z nich, ale twoje zainteresowanie wzbudza jakaś uwaga wypowiedziana za twoimi plecami. Potem zwrot padający z czyichś innych ust. Nagle gubisz się i wirujesz wśród słów wypowiadanych przez wszystkich. Nie potrafisz sobie przypomnieć, kogo najpierw zacząłeś słuchać, ani znaleźć własnej myśli. Twoją uwagę przykuwa każde zasłyszane wyrażenie i nie potrafisz powiedzieć, które są ważniejsze od innych. Wszystkie istnieją jednocześnie, są równie atrakcyjne i każde z nich odrywa od ciebie jakiś kawałek i unosi go ze sobą” (str. 201). Takie fragmenty, nie dość, że pięknie napisane, pozwalają nieco zniwelować abstrakcję mocy (w tym przypadku tej najważniejszej z punktu widzenia fabuły) i uzmysłowić sobie, czym jest i jakie z jej posiadania wynikają niebezpieczeństwa.

Czytanie powieści Robin Hobb to czysta przyjemność. Jak pisałem i się powtórzę – zapewne także przy okazji recenzowania ostatniej części trylogii – nie znajdziecie wśród współczesnych pisarzy fantastycznych, z pewnością pośród tych wydawanych współcześnie w Polsce, autorki czy autora, który swoim stylem i umiejętnościami potrafi jej dorównać.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-06-11 09:13:21
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 19:11 12-06-2016
Być może za mało czytałem dobrej fantasy w ostatnim czasie. Abercrombie stylistą nie jest, a tylko jego jednego mogę na szybko przywołać z pamięci, jako autora dobrej fantasy. Cykl Ursuli LeGuin, który recenzowałem kilka miesięcy wstecz - został napisany dawno temu. Kate Elliott fajnie pisze, ale co z tego, skoro polski wydawca traktuje ją po macoszemu (zapewne jest to konsekwencja słabej sprzedaży?). I kiedy wpada w ręce powieść Robin Hobb, to, nawet przyjmując, że to nie arcydzieło, od razu urasta do rangi takiego.

Shadowmage - 09:16 11-06-2016
Nadal nie mogę pojąć źródła aż tak wielkiego zachwytu u ciebie. Hobb pisze ok, ale żeby takie mocne tezy stawiać? :)

I odpowiadając na pytanie z tekstu - IMO trylogia Żywostatków jest najlepsza.

Komentuj


Konkurs

Wykraj "Tekst" Glukhovsky'ego


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"


 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Gaiman, Neil - "Księga cmentarna"

 Carroll, Sean - "Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata"

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

 Golden, Christie - "Arthas. Przebudzenie króla Lisza"

Fragmenty

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Kisiel, Marta - "Dożywocie"

 Kańtoch, Anna - "Niepełnia"

 Hudner, Kennedy - "Cel uświęca środki"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS