NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Hudner, Kennedy - "Zgiełk wojny"
Wydawnictwo: Drageus
Cykl: Zgiełk wojny
Tytuł oryginału: Alarm of War
Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Data wydania: Marzec 2016
ISBN: 978-83-64030-79-6
Oprawa: miękka
Format: 135x205mm
Liczba stron: 528
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2012
Tom cyklu: 1



Hudner, Kennedy - "Zgiełk wojny"

Kosmiczna polityka zawsze prowadzi do wojny


Wyjściowa sytuacja „Zgiełku wojny” jest typowym układem prowadzącym do nieuniknionego konfliktu. Mamy tu system planet, w którym jedna federacja zajmuje centralne miejsce, dające przewagę handlową nad pozostałymi. Zarządcy tej federacji nie wykorzystują specjalnie swojego położenia, jednak ich lokacja oraz zasoby, którymi dysponują, czynią zeń oczywisty obiekt zazdrości innych przywódców. Choć układ ten nie jest specjalnie skomplikowany ani szczególnie oryginalny, to cała ta ekonomiczno-polityczna podbudowa staje się wiarygodnym podłożem konfliktu, bez zbędnego komplikowania sytuacji, przynajmniej na początku powieści.

Wyraźną umiejętnością Kennedy’ego Hudnera jest prowadzenie wielorakiej narracji, która splata się w spójną fabułę. Kolejne rozdziały powieści skupiają się na jednym z głównych bohaterów lub którymś z bohaterów pobocznych, prowadząc ku pewnemu scaleniu w punkcie kulminacyjnym. Rozkład akcentów jest przy tym odpowiednio wyważony, dzięki czemu autorowi udało się zarówno zwiększyć dynamikę tekstu, jak i podsycić ciekawość czytelnika, który zainteresowany jest równocześnie kilkoma wątkami. Słabiej za to wypada różnorodność tych narracji, nie różnią się one za bardzo między sobą.

Jak w większości powieści science fiction, przewidywany rozwój nauki i technologii stanowi ważny element tła. W przypadku „Zgiełku wojny” mamy do czynienia bardziej z kategorią hard science niż rozbujałą futurologiczną fantazją. Przyszłościowe rozwiązania wprowadzane przez Hudnera znajdują swoje uzasadnienie w ramach współczesnej, znanej nam nauki. Ich tłumaczenie może wydać się jednak nieco męczące, a prawdopodobieństwo miejscami jawi się jako zerowe, nawet dla laików fizyki teoretycznej, do których bez wątpienia zalicza się piszący niniejsze słowa. Na szczęście rozbudowane opisy skomplikowanych technologii nie są manierą Hudnera, a błędne (z punktu widzenia współczesnej nauki) rozumowanie można autorowi łatwo wybaczyć, jeśli nie należy się do tej grupy czytelników maniakalnie poszukujących science w science fiction.

Duża część „Zgiełku wojny” poświęcona jest oczywiście tematyce wojennej i scenom batalistycznym. Te z kolei zawierają zarówno elementy walk w przestrzeni kosmicznej, jak i zmagań piechoty. Militarny aspekt powieści Hudnera nie jest zbyt wiarygodny: jego bohaterowie kreowani są na sposób bardzo ludzki i charakterologicznie złożony, przez co główne postaci wydają się często lepszymi strategami niż wyżsi od nich rangą dowódcy. Ten niewielki mankament rekompensowany jest jednocześnie złożonością osobowości bohaterów i uwydatnieniem moralnych dylematów, przed którymi stają żołnierze.

Pierwszy tom „Zgiełku wojny”, który jest – zauważmy – debiutem pisarskim Hudnera, wypada dość sympatycznie. Poszczególne elementy powieści są wyważone, akcja wyraźna i wciągająca zapewnia szybką lekturę. Słabość niektórych technikaliów nie zwraca na siebie szczególnej uwagi i nie odbiera przyjemności z lektury. Nie jest to książka pod żadnym względem wybitna czy przełomowa – ot, dobrze napisana historia o kosmicznym konflikcie, pełna futurystycznych zmagań, prostej polityki i odpowiednio skrojonych bohaterów. Jak na debiut – wystarczająco.


Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2016-05-29 15:50:33
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS