NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

McDonald, Ian - "Luna: Nów"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Luna
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału: New Moon
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Data wydania: Kwiecień 2016
ISBN: 978-83-7480-644-2
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 368
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2015
Tom cyklu: 1



McDonald, Ian - "Luna: Nów"

Księżycowy Dziki Zachód


Po podróżach w przyszłość różnych zakątków naszego globu, w jaką Ian McDonald zabierał czytelników w „Rzece Bogów, „Domu Derwiszy” czy „Brasyl”, tym razem brytyjski autor prowadzi nas w przyszłość nieodległego kosmosu. Scenerią akcji wydanej w Uczcie Wyobraźni „Luny: Nowiu” jest Księżyc, jako obszar eksploracji i kolonizacji, mającej charakter głównie ekonomiczny, choć także i do pewnego stopnia polityczny.
Luna z powieści McDonalda to bardzo ciekawy, postglobalistyczny świat, w którym słabość organizacji nominalnie zarządzającej satelitą, Lunar Development Corporation, oraz systemu prawnego (na Księżycu nie obowiązuje żaden kodeks karny, a odgrywający istotną rolę w książce Sąd Claviusa zajmuje się wyłącznie rozstrzyganiem w sprawach umów cywilnych) wykorzystują potężne rody, lunarni arystokraci czy też raczej oligarchowie. Każdą z pięciu głównych rodzin: Woroncowów, Sunów, Asamoah, Mackenziech i Cortów, charakteryzuje domena działalności biznesowej oraz sposób dojścia do obecnej pozycji. I tak na przykład Woroncowowie to giganci transportu, obsługujący łączący Księżyc z Ziemią cykler, a także statki oferujące najszybszy sposób przemieszczania się po powierzchni samego satelity. Narracja koncentruje się na stosunkowo „najmłodszym” rodzie, pochodzących z Brazylii Cortach, którzy zawdzięczają błyskawiczny sukces determinacji i pomysłowości nestorki rodu, Adrianie.
Wczesne losy Adriany Corty mogą być już czytelnikom znane z zapowiadającego „Lunę: Nów” świetnego opowiadania „Piąty Smok”, opublikowanego po polsku w Nowej Fantastyce 1/2015, które zresztą w skróconej wersji znajdziemy w szóstym rozdziale recenzowanej tu powieści. Już w tamtym tekście można docenić bogactwo przedstawianego świata i staranność w jego konstruowaniu. W mechanizmach funkcjonowania Luny podstawową rolę odgrywają uwarunkowania fizyczne, biologiczne, ekonomiczne i kulturowe. Czas spędzony poza Ziemią nieodwracalnie deformuje mięśnie, a nawet szkielety, podróż cyklerem jest długa i niezbyt przyjemna, a o tym, że wszystko kosztuje świetnie przypomina konieczność opłacania przez szukających szczęścia na Księżycu każdego oddechu (a także wody, węgla i przesyłanych danych). Pewne elementy powieściowej rzeczywistości przywodzą na myśl Dziki Zachód – o tym, do kogo będzie należało dane złoże surowców decyduje po prostu to, kto pierwszy wbije nad nim metaforyczną chorągiewkę, a wspomniany już brak prawa karnego prowadzi do tego, że konflikt między rodami może rozstrzygać... pojedynek. Ten ostatni fakt przypomina również średniowiecze (a raczej jego ahistoryczne wersje obecne w tak wielu powieściach fantasy), z którego zdaje się też pochodzić skomplikowana polityka dynastyczna prowadzona przez każdy z rodów: szczerze nienawidzący się oponenci nie stronią od małżeństw politycznych, co oczywiście niesie za sobą poważne konsekwencje w razie zaistnienia otwartego konfliktu.
Czytelników poprzednich powieści McDonalda nie zaskoczy bogactwo przedstawianych wątków i postaci. Brytyjski autor zdążył już swoich fanów do nich przyzwyczaić. Choć akcja powieści zaczyna się od udaremnionego zamachu na jednego z Cortów, a identyfikacja stojących za nim zleceniodawców stanowi centralną oś fabularną, przez dłuższy czas narracja rozpada się w pajęczynę opowieści o licznych członkach rywalizujących ze sobą rodów i osobach, które ich otaczają. Mozaika bohaterów na pewnym etapie zaczyna się wydawać nieco chaotyczna, widać też, że McDonald zwykle stawia na dynamikę akcji i fantastycznoegzotyczny rys świata kosztem skupienia się na charakteryzacji psychologicznej kolejnych postaci. Lektura jednak nie staje się nużąca – przemyślany świat Luny wciąż odkrywa przed nami nowe smaki (choćby rolę piłki ręcznej jako sportu najlepiej odpowiadającego księżycowej grawitacji), co więcej druga połowa książki zmierza już w mniej rozproszony sposób do efektownego finału.
Postglobalistyczny aspekt powieściowej rzeczywistości kojarzący się z wcześniejszymi książkami McDonalda wyraża się nie tylko w pochodzeniu potężnych rodów z wszystkich zakątków Starej Ziemi, ale i w języku Luny, składającym się między innymi z elementów portugalskiego (gdy chodzi o rodzinę), koreańskiego (stanowiska biznesowe). Pełna swoboda seksualna osłabia nieco intensywność emocji, gdy w grę wchodzą uczucia – tak ciekawie opisywane przecież w „Piątym Smoku” – i sprawia, że główną motywacją bohaterów stają się pieniądze i związana z nimi władza. Cóż, w końcu to Dziki Zachód. Burzliwy finał jest jednocześnie zapowiedzią tego, że ostateczna rozgrywka dopiero przed nami: jesienią w Wielkiej Brytanii ukaże się kontynuacja „Luny:Nowiu”, „Luna: Wolf Moon”. Będziemy czekać.


Autor: Adam Skalski
Dodano: 2016-05-14 10:10:09
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 22:53 14-05-2016
Dobra książka i dobra recenzja.

nosiwoda - 11:27 16-05-2016
Ej, jeszcze nie czytałem, ale z recenzji wynika, że McDonald mocno nawiązuje do "Luna to surowa pani" Heinleina. Zgadza się, recenzencie?

adskal - 15:53 16-05-2016
W pewnym sensie tak, ale jednak podobieństwa do wcześniejszych powieści McDonalda są bardziej uderzające. Z `Luna is a harsh mistress' pamiętam raczej ogólne zmagania o formę społeczeństwa, tu zaś jest `jasne', że będzie, jak jest, a zmieniać się mogą co najwyżej personalia.

Shadowmage - 16:16 16-05-2016
Też tak uważam.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS