NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szabałow, Denis - "Prawo do zemsty"

de Castell, Sebastien - "Ostrze zdrajcy"

Ukazały się

Larson, B.V. - "Podbój"


 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

 Hardinge, Frances - "Drzewo Kłamstw"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

Linki

Martin, George R.R. - "Taniec ze smokami", część 1 (okładka filmowa)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Dance with Dragons
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Kwiecień 2016
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7785-884-4
Oprawa: twarda
Format: 140×205mm
Liczba stron: 684
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 2011
Tom cyklu: 1, część 1



Gra o tron subiektywnym okiem (s06e01)

Zakończenie piątego sezonu „Gry o tron” pozostawiło kilka otwartych pytań, z których najważniejsze brzmiało: czy Jon Snow żyje. Otwarcie szóstego sezonu, jak się wydaje, udziela jednoznacznej odpowiedzi. Przede wszystkim jednak odcinek służy przypomnieniu najważniejszych wątków.

Po raz pierwszy serial „Gra o tron” ma opowiadać nieznaną czytelnikom historię, bo fabuła wykracza poza książki napisane przez George’a R.R. Martina. Oczywiście już wcześniej niektóre wątki zaszły dalej, niż w „Tańcu ze smokami”; inne natomiast zostały tak poprzekręcane, że i tak nie przypominały losów bohaterów „Pieśni Lodu i Ognia”. Niemniej zapowiada się, że po raz pierwszy zarówno widzowie, jak i czytelnicy wyruszą w nieznane.

Jednakże z tą wyprawą będą musieli jeszcze nieco poczekać, bo pierwszy odcinek szóstego sezonu jest tradycyjną rozbiegówką: przypominane są główne wątki z poprzedniej serii i zaczynają się nieśmiałe próby zawiązywania wątków, które będą istotne w tym sezonie. Na razie jest dość spokojnie i jeśli nawet gdzieniegdzie pojawia się nieco bardziej żywiołowej akcji, to nie wywołuje ona większych emocji.

Pora na kilka słów podsumowujących wątki z pierwszego odcinka – oczywiście będą liczne spojlery, więc osoby nieznające tego epizodu uprasza się o zamknięcie tej karty w przeglądarce. Piąty sezon zakończył się wieloma zgonami bohaterów: część wydawała się pewna, co do innych można było mieć wątpliwości. Wygląda jednak na to, że jednak większość nastąpiła nieodwracalnie. Myrcella wyzionęła ducha, co pozwala na przełknięcie wzajemnych pretensji między bliźniaczym rodzeństwem Lannisterów i prawdopodobnie wspólne planowanie zemsty. Brienne skróciła Stannisa o głowę, a teraz cudownym sposobem znalazła się w odpowiednim miejscu i czasie, by uratować Sansę i Theona przed pościgiem Boltonów. Trochę się na ekranie potłukli, Greyjoy zanotował kolejny etap odzyskiwania metaforycznych jaj, a Starkówna jest płaczliwa jak zawsze. Cała akcja z pewnością zasmuciła Ramsaya, który najpewniej będzie musiał zacząć spiskować przeciwko ojcu, bo ten już wyraził swoje niezadowolenie.

Oczywiście największy znak zapytania był przy Jonie – spora część kampanii promocyjnej HBO obracała się wokół pytania czy żyje, czy jednak zginał? Nawet tytuł odcinka („The Red Woman”) zapowiadał, że Melisandre odegra tutaj znaczącą rolę. I co? Psikus. Na razie jest tam nudno i spokojnie: Jon leży sztywny, Davos się przejmuje, spiskowcy knują, a wierni towarzysze Snowa planują rewanż. A Czerwona Kapłanka? Cóż, pokazała swoje drugie, znacznie starsze oblicze… I owszem, było to swego rodzaju zaskoczenie i nowy wymiar epatowania golizną w „Grze o tron”, ale nie tego się widzowie spodziewali.

Nie ma chyba ratunku dla Dorne. Miałem nadzieję, że pociągnięty zostanie wątek księcia Dorana znany z książek, a tu zonk: szast-prast i męska linia Martellów się zakończyła, a Areo Hotah – jeden z najlepszych wojowników w Westeros – zakończył cały swój udział w produkcji na kilku machnięciach halabardą w kierunku kaleki (w poprzednim sezonie). W zamian wygląda na to, że irytujące Żmijki wraz z mamuśką rozkręcą jakąś rozróbę. Może one postanowią sprzymierzyć się z Dany? Już się boję…

fot. HBO
fot. HBO

A skoro o Daenerys mowa, to wątek Meereen nadal pozostawia wiele do życzenia. Tyrion z Varysem spacerują sobie po opustoszałym mieście, w tle płoną okręty, a wśród ludu rodzi się nowy kult Królowej. Wygląda na to, że nowi zarządcy miasta niespecjalnie sobie radzą, ale może przynajmniej połączenie wizji Matki Smoków z religią Czerwonych Kapłanów zrodzi coś interesującego? Nie należy się tego spodziewać po wyprawie dwóch zakochanych wojowników, którzy okazują się wybitnymi tropicielami, bo bezproblemowo odnajdują ślady lecącego smoka w górach, a także od razu widzą mały pierścień w głębokiej trawie. Podobnie nudnawo jest u samej Daenerys, która z wypowiedzeniem kluczowych słów czeka dość długo. Zbudowała tym dramatyzm? Nie.

Na koniec jeszcze o Aryi, która oślepiona przemienia się w żebraczkę. Nic nadzwyczajnego, ale scena zaskakuje niezłą charakteryzacją. Fabularnie to po prostu kolejny etap jej szkolenia, ale i tak ta krótka przebitka na Braavos daje więcej przyjemności niż połowa pozostałych wątków.

Jak więc prezentuje się otwarcie szóstego sezonu „Gry o tron”? Mocno przeciętnie. Pojawiają się dwa zaskoczenia, ale niekoniecznie takie, na jakie liczą widzowie – nie są też szczególnie udanie przeprowadzone, więc rozczarowanie widza okazuje się tym większe. Jest kilka niezłych momentów, ale na prawdziwe emocje przyjdzie nam jeszcze poczekać do czasu, gdy wątki nabiorą tempa.


Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2016-04-26 10:06:33
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana - 17:06 26-04-2016
Mam bardzo podobne wrażenie. Typowy odcinek na przypomnienie wszystkich istotnych wątków. Dorn pełne zaskoczeni, ale przy okazji wygaszenie wątków z książki. Ciekawe co scenarzyści jeszcze wymyślą.

Achmed - 19:08 26-04-2016
Dla mnie ten odcinek składa się w zbyt dużym stopniu z uproszczeń i niekonsekwencji; zdarzeń i ciągów przyczynowo-skutkowych o bardzo niskim poziomie prawdopodobieństwa. Jasne, że to ma być rozrywka, ale nawet najbardziej zaangażowany emocjonalnie odbiorca w końcu zorientuje się, że poszczególne sceny i wątki się nie kleją.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)


 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

Recenzje

Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"


 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Todd, G.X. - "Obrońca"

 Shannon, Samantha - "Pieśń jutra"

 Hearn, Lian - "Pan Ciemnego Lasu"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS