NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Liu, Cixin - "Wędrująca Ziemia"

Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Ukazały się

Currie, Evan - "Wzlot aniołów"


 Szmidt, Robert J. - "Mrok nad Tokyoramą"

 Gołkowski, Michał - "SybirPunk", tom 3

 Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Bezlitosny" (2020)

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Zaginiona Księga Bieli"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne niebo"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Ja, ocalona" (2020)

 Liu, Cixin - "Wędrująca Ziemia"

Linki

Cameron, Miles - "Czerwony Rycerz"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Syn zdrajcy
Tytuł oryginału: The Red Knight
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Data wydania: Styczeń 2016
ISBN: 978-83-7480-630-5
Oprawa: twarda
Liczba stron: 832
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2012
Tom cyklu: 1



Cameron, Miles - "Czerwony Rycerz"

Pierwszy tom cyklu Milesa Camerona, pt. „Czerwony Rycerz”, niżej podpisanego recenzenta nie rzucił na kolana w zachwycie. Ale jak na fantasy, jest to powieść dosyć ciekawa i sprawnie napisana. Dobrze się ją czyta i nie ma co drzeć szat, że nie jest to wiekopomne dzieło.

Fabuła charakteryzuje się przede wszystkim dużą liczbą postaci. Najważniejszą z nich jest tytułowy Czerwony Rycerz – w skrócie nazywany kapitanem, bo i dowodzi on kompanią najemników. Jego prawdziwe imię jest nieznane, pochodzenie również, choć kiedy jest ujawniane od czasu do czasu – i to nie czytelnikowi, tylko innym postaciom – wtedy budzi w nich zdumienie, może zgrozę, a na pewno szacunek (weźmy rozmowę z królem i de Vriallym pod koniec powieści). Lubię takie małe zabiegi, kiedy czytelnik wie mniej od innych bohaterów i nikt nie spieszy mu z wyjaśnieniem. Początkowo wielość postaci przeszkadzała mi w lekturze, ale z czasem, kiedy poszczególne losy i wątki zaczynają się zazębiać, nie jest to już problematyczne. Zwłaszcza że widać wówczas, że autor panuje nad opowieścią i wszystko zmierza w jakimś zrozumiałym kierunku.

Drugą cechą fabuły jest osadzenie jej w specyficznym świecie, będącym mieszanką „realnego” średniowiecza (chrześcijaństwo, prawdziwe krainy historyczne, jak Galia) z fantasy (Dzicz, magia, różne nienaturalne stworzenia). Akcja toczy się w wyspiarskim królestwie (wzorowanym na Anglii, jak można wnosić z odniesień), które ma problem ze swoją „dziką” częścią, wrogą i magiczną. A przynajmniej tak się wydaje. Główny bohater najmuje się do obrony pewnego klasztoru, który też skrywa tajemnice.

Mimo że narracja jest raczej niespieszna, to jednak powieść czyta się przyjemnie, bez bólu. Autor nie zanudza czytelnika szczegółami, choć wnosząc z podziękowań, miał on możliwość, aby od razu w pierwszym tomie pochwalić się efektami trzydziestu lat studiowania rycerskich sztuk walki, w szczególności wiedzą z dziedziny rekonstrukcji militarnej, która jest jego hobby. Na szczęście Miles Cameron nie popadł w manierę przechwalania się, jaki to z niego kozak w tym zakresie. Dzięki temu, choć autor stosuje swoją wiedzę, nie przytłacza to fabuły. Ani nie sprawia wrażenia przekonywania na siłę czytelnika do realizmu powieści, bądź „odkłamywania” mitów wykreowanych przez innych, mniej doświadczonych na tym polu autorów. Kompetencji, aby oceniać wiedzę i przygotowanie autora w tym obszarze, nie mam. Jednak doceniam to, że autor wprowadził czytelnika w ten świat w mało inwazyjny oraz ciekawy, sprawny sposób.

Nie nazwałbym „Czerwonego Rycerza” powieścią humorystyczną. Jeśli jednak taką jest, to niemal na pewno humor autora do mnie nie trafił, a sama powieść jest, moim zdaniem, pisana całkiem na serio, choć bez patosu. Posiada wspomnianą lekkość, trochę ironii, dystansu, ale nie na tyle, aby uznać ją za humorystyczną. Zwykła, może odrobinę większa, dawka tego typu „przypraw” nadaje powieści nieco smaku i kolorytu.

Jak wspomniałem, nie zostałem przez autora porwany w trakcie lektury, ale miała ona miły, odprężający charakter. Jeśli chodzi o słabości, być może wspomniana duża liczba postaci jednak sprawia wrażenie, że powieść jest zbyt rwana. Autor poświęca trochę miejsca na ekspozycję każdej z nich i – generalnie – całość sprawia wrażenie nieco patchworkowej konstrukcji. Wymaga nieco cierpliwości, aby ogarnąć fabułę (czego nie piszę jako zarzutu). A w ostateczności nie wiem, czemu to wszystko miało służyć, skoro losami większości tych postaci nie sposób się przejąć. W każdym razie mnie najbardziej przypadła do gustu drugoplanowa postać captala de Vrailly. Bardzo wyrazista i budząca sprzeczne uczucia.

Cała historia ma zamknięte zakończenie. Nie zmusza zatem do czytania kolejnych części. Główny, fabularny quest znajdzie swój finał pod koniec powieści. A nowe wątki nie zostaną otwarte ze zbyt dużym rozmachem. Choć widać, że autor planuje coś większego niż zwykłą heroiczną przygodę rozpisaną na wiele postaci. Epicki rozmach (czy rozbieg) widać już w tej powieści i ja na pewno chciałbym poznać ciąg dalszy przygód Czerwonego Rycerza.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-02-04 11:56:06
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

historyk - 13:30 04-02-2016
Cała historia posiada zamknięte zakończenie.


Autorowi recki polecam świetną lekturę - słownik języka polskiego. Nie raz będzie zaskoczony. Np. dowie się, że słowo "posiadać" ma określone znaczenie i nie do końca jest synonimem słowa "mieć". Dokładniej mówiąc "posiadać" można rzecz o wymiernej wartości materialnej, a trudno za takową uznać zakończenie książki...

I jeszcze jedno pytanie, cała historia "posiada" owo zakończenie, a pół historii, albo ćwierć?

Strasznie kulawy ten Twój język...

EDYCJA. Znalazłem coś ciekawego dla Ciebie autorze:
Słowa posiadać używamy, gdy spełnione są łącznie cztery poniższe warunki:
1. posiadaczem jest człowiek,
2. posiadana rzecz jest cenna, wartościowa,
3. można powiedzieć zamiennie, że ktoś jest właścicielem czegoś,
4. w pozycji dopełnienia występuje rzeczownik oznaczający konkretny przedmiot materialny (nie może to być np. nazwa cechy, zjawiska, uczucia, odczucia itp., wykluczone są oczywiście wszystkie rzeczowniki abstrakcyjne).

http://lukaszrokicki.pl/2011/09/27/miec-czy-posiadac/
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Janusz S. - 15:32 04-02-2016
Pola znaczeniowe się zmieniają. Nigdy nie słyszałeś o ewolucji języków, czy też bydło dalej oznacza dla ciebie majątek lub stan posiadania?

niuklik - 17:06 04-02-2016
Cały historyk...nic nowego :) Pytanie - czy wyraźnie ulżyło po wyrzeźbieniu tego pouczającego posta? :)

Adon - 17:15 04-02-2016
Historyk historykiem, coś jest na rzeczy. Bo co to znaczy na przykład "jest to powieść (...) wartko napisana". Mam rozumieć, że Cameron machnął ją w jeden wieczór? Inny sens nie przychodzi mi do głowy.

historyk - 21:46 04-02-2016
Janusz S. pisze:Pola znaczeniowe się zmieniają. Nigdy nie słyszałeś o ewolucji języków, czy też bydło dalej oznacza dla ciebie majątek lub stan posiadania?

Proszę mi wykazać posługując się słownikami, że w tym przypadku owo "pole znaczeniowe" się zmieniło, albo przestać piep... jak potłuczony. Obrońca analfabetyzmu się znalazł...

niuklik pisze:Cały historyk...nic nowego :) Pytanie - czy wyraźnie ulżyło po wyrzeźbieniu tego pouczającego posta? :)

Cóż, są ludzie, którym wszystko jedno co czytają i jak mówią. Ty się do nich zaliczasz, ja nie.

Adon pisze:Historyk historykiem, coś jest na rzeczy. Bo co to znaczy na przykład "jest to powieść (...) wartko napisana". Mam rozumieć, że Cameron machnął ją w jeden wieczór? Inny sens nie przychodzi mi do głowy.

Można się jeszcze zadumać nad wieloma innymi fragmentami tej pożal się Boże recenzji. Można się też zadumać nad poziomem redakcji, która w stopce ma trzech redaktorów, a takie babole puszcza. Tu praktycznie każde zdanie jest kulawe. No np.:

Jego prawdziwe imię jest nieznane, pochodzenie również, choć kiedy jest ujawniane od czasu do czasu i to nie czytelnikowi, tylko innym postaciom, to budzi w nich zdumienie, może zgrozę, na pewno szacunek (weźmy rozmowę z królem i de Vriallym pod koniec powieści). Mimo że może to być pochodzenie z nieprawego łoża.

Co, mimo że może to? Ten tekst jest tak de facto nieredagowalny. Jak dostaję takie coś do zredagowania, to odsyłam, bo szkoda mi czasu na pisanie od nowa.
Do tego mamy od groma wodolejstwa, z którego nic nie wynika. Na przykład:

widać, że autor planuje coś większego niż zwykłą heroiczną przygodę rozpisaną na wiele postaci

Co to jest "zwykła heroiczna przygoda" - z czym mam to porównać? Nic dla mnie z tego zdania nie wynika.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Janusz S. - 23:02 04-02-2016
Po co tracić czas na wykazywanie oczywistości? Język ewoluuje i tyle. Czepiasz się aktualnego schematu jakby był świętością. Jak lubisz to robić, to podniecaj się słownikami. To twój problem, nie mój. Dobranoc.

historyk - 23:39 04-02-2016
Janusz S. pisze:Po co tracić czas na wykazywanie oczywistości?

Bo to nie "oczywistość", lecz "analfabetyzm". Prawdopodobnie zresztą bronisz kolegi, bo sam używasz słów, których znaczenia nie znasz, że zacytuję:
Czepiasz się aktualnego schematu

Jakiego "aktualnego schematu" się czepiam? Co to jest w ogóle "aktualny schemat" w tym przypadku?

Polonista się znalazł, po korkach u posłanki Pawłowicz...
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shadowmage - 09:19 05-02-2016
Faktycznie, tekst puściliśmy w zbytnim pośpiechu, krytyka zasłużona.
A teraz proszę o spokój i zaprzestanie wycieczek osobistych :)

romulus - 23:31 13-02-2016
historyk pisze:
Cała historia posiada zamknięte zakończenie.


Autorowi recki polecam świetną lekturę - słownik języka polskiego. Nie raz będzie zaskoczony. Np. dowie się, że słowo "posiadać" ma określone znaczenie i nie do końca jest synonimem słowa "mieć". Dokładniej mówiąc "posiadać" można rzecz o wymiernej wartości materialnej, a trudno za takową uznać zakończenie książki...

I jeszcze jedno pytanie, cała historia "posiada" owo zakończenie, a pół historii, albo ćwierć?

Strasznie kulawy ten Twój język...

EDYCJA. Znalazłem coś ciekawego dla Ciebie autorze:
Słowa posiadać używamy, gdy spełnione są łącznie cztery poniższe warunki:
1. posiadaczem jest człowiek,
2. posiadana rzecz jest cenna, wartościowa,
3. można powiedzieć zamiennie, że ktoś jest właścicielem czegoś,
4. w pozycji dopełnienia występuje rzeczownik oznaczający konkretny przedmiot materialny (nie może to być np. nazwa cechy, zjawiska, uczucia, odczucia itp., wykluczone są oczywiście wszystkie rzeczowniki abstrakcyjne).

http://lukaszrokicki.pl/2011/09/27/miec-czy-posiadac/
_______________________
http://seczytam.blogspot.com


Przyjmuję z pokorą.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Day, Kate Hope - "Co, jeśli…"


 Le Guin, Ursula K. - "Kotolotki"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Vonnegut, Kurt - "Galapagos"

 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

Fragmenty

 Bester, Alfred - "Człowiek do przeróbki

 Scalzi, John - "Ostatnia imperoks"

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS