NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"


 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

 Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

 Porter, Max - "Lanny"

 Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)

 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

Linki

King, Stephen - "Mroczna Wieża" (2015)
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Mroczna Wieża
Tytuł oryginału: The Dark Tower
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Data wydania: Listopad 2015
ISBN: 978-83-7985-589-6
Oprawa: twarda
Liczba stron: 464
Cena: 44,90 zł
Rok wydania oryginału: 2004
Tom cyklu: 7



King, Stephen - "Mroczna Wieża"

Zanim wybrzmi ostatni „akord” tego cyklu, czytelnik przed poznaniem finałowej odpowiedzi, tej najważniejszej, otrzyma od autora wybór, czy rzeczywiście chce ją poznać, czy nie lepiej zatrzymać się w sugerowanym przez Stephena Kinga miejscu. Napiszmy to wprost – wybór będzie oczywisty. Czytelnik czekający tyle czasu na finał przygód Rolanda nie będzie w stanie się zatrzymać i zajrzy na ostatnie karty książki, aby przekonać się, co czekało na Rolanda na najwyższym piętrze Mrocznej Wieży.

To, że bohater do niej dotrze, nie jest żadnym spoilerem co, jak myślę, dla każdego czytelnika powinno być oczywiste. Ale takie finały zazwyczaj są rozczarowujące. Ostatnim, najbardziej wyczekanym, był finał „Koła Czasu” Roberta Jordana, napisany przez Brandona Sandersona. Choć bez wątpienia było to zakończenie udane, zgrabne, to jednak nie obyło się bez czytelniczej goryczy. W przypadku „Mrocznej Wieży” wiedziałem, czym to się wszystko skończy. I, jak w przypadku całego cyklu, także finał zyskuje dopiero przy drugim przeczytaniu. Nie jest to zarzut wobec autora, tylko dla czytającego, który podczas pierwszej lektury skupiał się na „co dalej”, zamiast cieszyć się samą drogą, która prowadziła do finału. O takich czytelnikach wspomina autor – o posępnych „którzy nie wierzą w to, że radość jest w podróżowaniu, choćby dowiedziono im tego nie wiem ile razy”. Zatem, jeśli wystarczy wam odwagi, to zatrzymajcie się w miejscu, które wskaże wam autor. Bo to naprawdę wymaga czytelniczej odwagi. Ale jeśli zwycięży ciekawość, to posłuchajcie rady skromnego recenzenta: za jakiś czas, może krótszy niż prawie dziesięć lat, przeczytajcie „Mroczną Wieżę” ponownie. Wtedy nawet ostatni akt nabierze innego znaczenia. Nadal będzie towarzyszyła mu czytelnicza gorycz, ale dojdzie do niej świadomość konsekwencji i tragizmu postaci Rolanda.

W ramach podsumowania kilka uwag oczywistych. Ostatnia część udzieli wszystkich odpowiedzi. Zamknięte zostaną wszystkie wątki i dopowiedziane wszystkie historie. Nie na darmo ostatni tom jest tak „gruby”. Zwłaszcza że i dzieje się sporo. Na dodatek jest ciekawie, gdyż w tej powieści nie ma żadnej Ostatniej Bitwy. Przynajmniej takiej oczywistej. Dlatego przez większość czasu poświęconego lekturze czytelnik nie ma wrażenia, że zbliża się do finału, poza nieuchronnym przewracaniem kolejnych stron. Trudno jest wskazać jakieś słabe strony. Podczas drugiej lektury tego cyklu cieszyłem się już podróżą, a nie celem, do którego podróż prowadziła. Zatem nawet te średnie pomysły, które się autorowi trafiały, wątki stwarzające pozór zapychania akcji czy „dygresje” traktować należało już jako smaczki, dodatki, które dawały przyjemność w tej podróży, chyba właśnie dlatego, że odwracały uwagę od jej kresu.

Dobrze jest czytać „Mroczną Wieżę” znając już co nieco twórczość Stephena Kinga. Wykazywane było to już w przy okazji recenzji poprzednich tomów. Choć i bez tej znajomości czytelnik nie musi się martwić, że zgubi się w gąszczu odniesień do innych powieści, które na przestrzeni lat powstawania tego siedmioksięgu autor pisał niejako obok tego cyklu. W tomie ostatnim nie ma żadnego niebezpieczeństwa związanego z takim – przepraszam – metaliterackim podejściem autora do fabuły. Nie będąc zbyt gorliwym znawcą twórczości Stephena Kinga, ani nawet jej szczególnym admiratorem, wskazałbym w tym podsumowaniu trzy zasadnicze powieści, które warto poznać przed całym cyklem. Były to „Miasteczko Salem”, „Bezsenność” i „Bastion”. Dwie z nich najniżej podpisany uznaje za wybitne („Miasteczko Salem i „Bastion”), trzecią za przeciętną (wobec innych, lepszych powieści Kinga, oczywiście). Aby już nie nadużywać przedrostka meta, warto wspomnieć na koniec, że Stephen King w siódmej części ponownie odegra niebagatelną rolę. Uzasadni to pojawienie się tej „postaci” w poprzednim tomie oraz będzie chyba logiczną i (nomen omen) wariacką konsekwencją wydarzeń z „Pieśni Susannah”. I to już raczej koniec tego typu „czarów” w tej powieści. Swoją drogą można chyba na kanwie wątku Stephena Kinga w „Mrocznej Wieży” zastanowić się nad konstrukcją „deus ex machina” w literaturze. Moim zdaniem, Stephen King (ten prawdziwy) dorzucił swoje trzy grosze w tym temacie. Wprowadzenie fikcyjnego Stephena Kinga do fabuły zostało przeprowadzone bez żadnej wariacji mającej zasłonić niemoc twórczą autora. Nie tworzyło żadnej zasłony dla „ucieczki do przodu” z powodu zabrnięcia w ślepą uliczkę braku pomysłów na rozwiązanie problemów z fabułą konkretnych wydarzeń, czy w ogóle całego cyklu. Jednak postawić należałoby pytanie, czemu to miało służyć wobec tego. Stwierdzenie, że była to forma jakiejś autoterapii autora byłoby bardzo ryzykowne, skoro Stephen King w swoich posłowiach o tym nie wspominał. Ale może stanowiło podsumowanie wieloletnich zmagań autora z tym cyklem, co uczyniło tę opowieść dla autora bardziej osobistą niż inne powieści, które w międzyczasie pisał?

Cykl „Mroczna Wieża” stanowi pokusę dla filmowców. Nie byłaby to pierwsza powieść Kinga, która trafia na mały lub duży ekran. Ale trudno jest pojąć, dlaczego wciąż słyszy się o planach ekranizacji „Mrocznej Wieży”. Nie jest to typowa, klasyczna opowieść, do jakiej przyzwyczajona wydaje się być masowa widownia. Powieści, w tym ostatni tom, nie są porywające w klasyczny, czy masowy sposób. Nie ma wielkich bitew, wielkich wydarzeń, wielkich herosów. Nawet zakończenie cyklu jest nie tyle skromne, co niemal kameralne. Zakładać można zatem, że to, co trafi do kin, będzie mocno okrojoną wersją w stosunku do wszystkich powieści. Inaczej nie byłoby w tym wielkiego komercyjnego potencjału na serię blockbusterów. Większe szanse miałaby materia powieściowa, gdyby przenieść ją na ekrany telewizorów, w formie kilku sezonów serialu tworzonych dla jakiejś stacji kablowej, która chciałaby mieć jakąś prestiżową serię w swoim portfolio. Jakiś czas temu przeczytać można było o planach dotyczących wersji „kombinowanej”: trochę filmy, trochę serial. Niedawno pojawiły się spekulacje, że Idris Elba ma wcielić się w Rolanda w kinie (lub serialu?). Byłoby to znaczne odstępstwo od wyglądu tej postaci z powieści. Nic w tym złego, bo Idris Elba to znakomity aktor (dla jednych znany z serialu „Luther”, dla innych przede wszystkim „Stringer” Bell z kultowego „The Wire”). Ale jeśli plotka ta okaże się prawdą, może to być dowodem, że i Hollywood szuka dla tych powieści jakiegoś filmowego „klucza”. I że „Mroczna Wieża” do prostej adaptacji się nie nadaje. O tym jednak przekonać się może każdy cierpliwy czytelnik.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-01-07 18:30:58
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS