NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kirby, Matthew J. - "Assassins Creed. Przeznaczenie bogów"

Stephenson, Neal & Galland, Nicole - "Wzlot i upadek D.O.D.O."

Ukazały się

Haghenbeck, F.G. - "Diablero"


 Radecki, Łukasz - "Bóg Horror Ojczyzna"

 Larson, B.V. & VanDyke, David - "Wygnaniec"

 antologia - "Mroczne dziedzictwo. Antologia w hołdzie Jamesowi Herbertowi"

 Weber, David; Zahn, Timothy; Pope, Thomas - "Wezwanie do zemsty"

 Wolski, Marcin - "Pies w studni. Kot w windzie czyli rekonkwista"

 McDonald, Ed - "Zew kruka"

 Cichowlas, Robert - "Dwugłowy aligator"

Linki


Simmons, Dan - "Upadek Hyperiona" (Artefakty)
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Cykl hyperioński
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: The Fall of Hyperion
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Listopad 2015
ISBN: 9978-83-7480-584-1
Oprawa: twarda
Liczba stron: 624
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 1990
Tom cyklu: 2



Simmons, Dan - "Upadek Hyperiona"

Splatanie wątków na galaktyczną skalę


„Upadek Hyperiona” to bardzo nietypowy drugi tom cyklu. Tak naprawdę z jednej strony nierozsądnie jest traktować tę powieść Simmonsa jako odrębną całość – fabularnie łączy się ona zbyt ściśle z urwanym niejako w środku akcji „Hyperionem” – a z drugiej wiązać ją z kolejnymi częściami hyperiońskiego cyklu. Stąd i ta recenzja skierowana jest przede wszystkim do tych, którzy są już po lekturze „Hyperiona”.
„Upadek” zaczyna się dokładnie w momencie, w którym pożegnaliśmy bohaterów pierwszego tomu: pielgrzymi do Grobowców Czasu dotarli już do poruszającego się wstecz w czasie celu swojej wędrówki, poznaliśmy ich historie, nadchodzi pora na szersze, pełniejsze spojrzenie na powieściowy świat. Narracja przenosi się w zasadniczej części do centralnych światów Sieci, do zwierzchniczki sił zbrojnych Hegemonii senator Meiny Gladstone, która musi się zmierzyć z inwazją Wygnańców, największym kryzysem w dziejach ludzkości od czasu zniszczenia Starej Ziemi. Wydarzenia na Hyperionie formalnie poznajemy dzięki snom czy wizjom M. Severna, towarzyszącego Gladstone cybryda będącego drugą z kolei stworzoną przez Technojądro rekonstrukcją postaci romantycznego poety, Johna Keatsa.
Zmiana perspektywy odpowiada też zmianie skali opisywanych wydarzeń. Nacisk z indywidualnych losów pielgrzymów przenosi się na kwestie dotyczące całej ludzkości, zyskując transgalaktyczną, transhistoryczną (przemieszczamy się w przeszłość i przyszłość) a także transgatunkową skalę. Jak sygnalizowała to już końcówka „Hyperiona”, zasadniczą rolę zaczyna odgrywać nie tyle konflikt z Wygnańcami czy tajemnica Dzierzby, ale fundamentalne relacje wiążące Sieć z Technojądrem, czyli ludzkość ze sztucznymi inteligencjami. Relacje te okazują się dotykać problemu boskości – na ile Najwyższy Intelekt, do którego stworzenia aspirują przynajmniej niektóre SI, może współistnieć z Bogiem ludzkości? Na ile musi czy też powinien przejąć jego rolę? W pewnym stopniu w dyskusję wkraczają też motywy ekologiczne, wielość gatunkowa reprezentowana przez Wygnańców staje naprzeciw jedności kulturowej Sieci czy wręcz wydestylowanej, abstrakcyjnej rzeczywistości Technojądra.
W stawianiu tych pytań i udzielaniu na nie odpowiedzi Simmons odwołuje się bardzo jasno, ale też bardzo inteligentnie do wielkich światowych religii, a zwłaszcza do chrześcijaństwa. Widzimy wyraźnie motyw ofiary boga za ludzkość, ideę wcielenia koniecznego do pojednania między bytami o różnych naturach, a nawet zapowiadającego boże narodzenie zwiastowania. Z drugiej strony czytelniejsze stają się paralele między powieściowym światem a opisującym upadek starych bogów nieukończonym poematem Keatsa, noszącym ten sam tytuł, co powieść. Życie, a zwłaszcza śmierć Keatsa, stają się zresztą tematem istotnej części książki.
Odpowiedzi okazują się ostatecznie raczej optymistyczne, choć trudno tu mówić o optymizmie bezrefleksyjnym – aby przetrwać, ludzkość musi ponieść duże koszty i pogodzić się z tym, że nic nie będzie takie, jak niegdyś. Starzy bogowie muszą odejść, a prośby pielgrzymów mogą zostać spełnione w całkowicie nieoczekiwany sposób. Podziw budzi zręczne, przemyślane i wiarygodne splecenie rozbudowanych w sumie na ponad tysiącu stron wątków (podkreślam, że z wielu przyczyn należy uważać „Hyperiona” i „Upadek Hyperiona” za dwie części pojedynczej książki). Rozmach powieści imponuje, choć chwilami wydaje się, że pewne motywy czy wizje zyskałyby na sile, gdyby Simmons nie wracał do nich tak regularnie: przykładem mogą tu być walki Kassada z Dzierzbą, sceny z końcówki życia historycznego Keatsa czy nawiązania do wspomnianego poematu. Autorowi trudno zapewne było się powstrzymać od eksploatacji swoich pomysłów do końca, a nawet chwilę dłużej. Ma to też zalety – w porównaniu z tymi z fantastycznych utworów, w których każdy akapit bucha nowymi, szybko porzucanymi koncepcjami, prozę Simmonsa czyta się bardzo lekko. Bohaterowie są praktycznie bez wyjątku szlachetni (choć każdy na swój sposób) i wyjątkowi, a okrucieństwo i bezwzględność okazują się przede wszystkim cechami niektórych SI, które skądinąd mają mocno zantropomorfizowany charakter.
Mimo ostatnich uwag na pewno nie ma powodów do narzekania – „Upadek Hyperiona” w pełni satysfakcjonuje oczekiwania rozbudzone przez swoją poprzedniczkę. Trudno stwierdzić, czy faktycznie jest to powieść bardzo ważna, zasługująca na swój niemal legendarny status u wielu polskich czytelników, ale niewątpliwie trzyma równy, wysoki poziom.


Autor: Adam Skalski
Dodano: 2015-12-13 22:34:29
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 23:42 13-12-2015
To TechnoCentrum nazywa się teraz Technojądro? Chyba jednak nie sprzedam poprzedniego wydania.
I jeszcze odnośnie finałowej wątpliwości co do zasług i statusu. Panie recenzencie, to jest przecież bardzo proste - jakie się przyjmie kryteria "ważności", takich się nie uzyska odpowiedzi.

jachu - 15:29 14-12-2015
Dzierzba. Technojądro. Matko... dobrze, że nie zbieram "Artefaktów" :-)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Każde martwe marzenie"


Wygraj "Miasto Złomu"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Fantastyka 2017 - plebiscyt

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

Recenzje

Stephenson, Neal & Galland, Nicole - "Wzlot i upadek D.O.D.O."


 Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi"

 Le Guin, Ursula K. - "Wracać wciąż do domu"

 Lawrence, Mark - "Szara siostra"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Małecki, Jakub - "Nikt nie idzie"

 King, Stephen - "Uniesienie"

Fragmenty

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Cadigan, Pat - "Alita: Battle Angel. Miasto złomu"

 Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS