NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Dashner, James - "W sieci umysłów"
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Doktryna śmiertelności
Tytuł oryginału: The Eye of Minds
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska, Rafał Lisowski
Data wydania: Wrzesień 2015
ISBN: 978-83-7985-660-2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2013
Tom cyklu: 1



Dashner, James - "W sieci umysłów"

„W sieci umysłów” to pierwszy tom serii „Doktryna Śmiertelności”. Być może w kolejnej części autor rozwinie jeszcze skrzydła, ale start okazał się rozczarowujący. Mimo że jest to, zdaje się, piąta powieść Jamesa Dashnera, to jednak napisano ją jak nieporadny, self-publishingowy debiut.

Autor pisze głównie dla młodzieży, jak można przeczytać w Wikipedii. Szczerze pisząc, to kiedy czytałem „W sieci umysłów” nie miałem wątpliwości, w tej kwestii. Zdziwiło mnie tylko to, że pisarz ma 42 lata. Bo styl, w jakim napisana jest powieść przypomina grafomańskie wypociny jakiegoś nastolatka.

Zdarzyło się najniżej podpisanemu recenzować trochę powieści fantastycznych dla młodzieży. Sporo z nich było napisanych na znacznie wyższym poziomie niż ten, który prezentuje James Dashner. „W sieci umysłów” rozczarowuje niemal w każdej warstwie. Fabuła jest prosta i od pewnego momentu nużąco przewidywalna. Bohaterem powieści jest nastolatek Michael. Towarzyszy mu dwójka przyjaciół. Wszyscy są graczami „zanurzonymi” w VirtNecie i realistycznej grze, do której można wejść umysłem i ciałem. Zapewne początek powieści w zamierzeniu autora miał być „mocny”. Oto scena na moście, zaskoczony chłopak i dziewczyna, która chce popełnić samobójstwo. Po takim początku, jak w wyświechtanym banale, napięcie powinno tylko rosnąć. Ale jest tylko słabiej. W grze, a może i w całym VirtNecie, źle się dzieje. A uratować może wszystko wyłącznie Michael, z małą pomocą przyjaciół. Bez niego bowiem nawet potężne służby są bezradne. Wszystko za sprawą tego, że bohater, mimo młodego wieku, jest genialny.

Niestety, w ten geniusz trzeba po prostu uwierzyć na słowo. I to bardzo mocno, ponieważ dalsze działania bohatera są nieporadne, naiwne i urągające inteligencji. Na (chwilowe) szczęście dla autora, ma to swoje fabularne uzasadnienie w finale i nie jest tylko efektem słabości warsztatowej i braku pomysłów. I to jest tak naprawdę jedyny plusik tej powieści – zaskoczenie, które dla czytelników autor przygotował. Może zatem w kolejnych powieściach fabuła (pod każdym względem) wzniesie się na nieco wyższy poziom, jeśli chodzi o skomplikowanie, kreację bohaterów, ich wiarygodność. Jednak jest to atut dosyć słaby, bo rozwiązanie akcji może zadowolić tylko czytelnika młodego, niedoświadczonego, który nie zetknął się jeszcze z wieloma powieściami fantastycznymi. Również młodzieżowymi.

Powieści skierowane do tej grupy odbiorców (także fantastyczne) na ogół są „łatwiejsze” w odbiorze, a i nierzadko w kreacji (choć sporo wyjątków mógłbym podać przeciwko temu stwierdzeniu). Jednak James Dashner swojego czytelnika traktuje po prostu po macoszemu, jak małolata, którego można nakarmić byle czym i byle jak. Zatem słabość jego powieści nie jest efektem „wycelowania” w określony „target” rynkowy. A może jednak jest w tym jakiś inny sens? Może po prostu współczesny młody czytelnik jest takim powierzchownym, płytkim konsumentem? Stawiam te pytania dlatego, że w serwisie Goodreads powieść ta osiąga wysokie noty: średnia 3,86/5 z prawie trzynastu tysięcy ocen. Zatem może krótkie zdania, naiwne, drewniane dialogi, sztuczny luz i całe to fabularne prostactwo, którym cechuje się „W sieci umysłów”, to tylko zwidy zawiedzionego recenzenta. Napisałbym, że powinniście przekonać się sami. Ale nie róbcie tego. Nie warto.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2015-11-17 19:34:26
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS