NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Lawrence, Mark - "Święta siostra"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Dashner, James - "W sieci umysłów"
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Doktryna śmiertelności
Tytuł oryginału: The Eye of Minds
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska, Rafał Lisowski
Data wydania: Wrzesień 2015
ISBN: 978-83-7985-660-2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2013
Tom cyklu: 1



Dashner, James - "W sieci umysłów"

„W sieci umysłów” to pierwszy tom serii „Doktryna Śmiertelności”. Być może w kolejnej części autor rozwinie jeszcze skrzydła, ale start okazał się rozczarowujący. Mimo że jest to, zdaje się, piąta powieść Jamesa Dashnera, to jednak napisano ją jak nieporadny, self-publishingowy debiut.

Autor pisze głównie dla młodzieży, jak można przeczytać w Wikipedii. Szczerze pisząc, to kiedy czytałem „W sieci umysłów” nie miałem wątpliwości, w tej kwestii. Zdziwiło mnie tylko to, że pisarz ma 42 lata. Bo styl, w jakim napisana jest powieść przypomina grafomańskie wypociny jakiegoś nastolatka.

Zdarzyło się najniżej podpisanemu recenzować trochę powieści fantastycznych dla młodzieży. Sporo z nich było napisanych na znacznie wyższym poziomie niż ten, który prezentuje James Dashner. „W sieci umysłów” rozczarowuje niemal w każdej warstwie. Fabuła jest prosta i od pewnego momentu nużąco przewidywalna. Bohaterem powieści jest nastolatek Michael. Towarzyszy mu dwójka przyjaciół. Wszyscy są graczami „zanurzonymi” w VirtNecie i realistycznej grze, do której można wejść umysłem i ciałem. Zapewne początek powieści w zamierzeniu autora miał być „mocny”. Oto scena na moście, zaskoczony chłopak i dziewczyna, która chce popełnić samobójstwo. Po takim początku, jak w wyświechtanym banale, napięcie powinno tylko rosnąć. Ale jest tylko słabiej. W grze, a może i w całym VirtNecie, źle się dzieje. A uratować może wszystko wyłącznie Michael, z małą pomocą przyjaciół. Bez niego bowiem nawet potężne służby są bezradne. Wszystko za sprawą tego, że bohater, mimo młodego wieku, jest genialny.

Niestety, w ten geniusz trzeba po prostu uwierzyć na słowo. I to bardzo mocno, ponieważ dalsze działania bohatera są nieporadne, naiwne i urągające inteligencji. Na (chwilowe) szczęście dla autora, ma to swoje fabularne uzasadnienie w finale i nie jest tylko efektem słabości warsztatowej i braku pomysłów. I to jest tak naprawdę jedyny plusik tej powieści – zaskoczenie, które dla czytelników autor przygotował. Może zatem w kolejnych powieściach fabuła (pod każdym względem) wzniesie się na nieco wyższy poziom, jeśli chodzi o skomplikowanie, kreację bohaterów, ich wiarygodność. Jednak jest to atut dosyć słaby, bo rozwiązanie akcji może zadowolić tylko czytelnika młodego, niedoświadczonego, który nie zetknął się jeszcze z wieloma powieściami fantastycznymi. Również młodzieżowymi.

Powieści skierowane do tej grupy odbiorców (także fantastyczne) na ogół są „łatwiejsze” w odbiorze, a i nierzadko w kreacji (choć sporo wyjątków mógłbym podać przeciwko temu stwierdzeniu). Jednak James Dashner swojego czytelnika traktuje po prostu po macoszemu, jak małolata, którego można nakarmić byle czym i byle jak. Zatem słabość jego powieści nie jest efektem „wycelowania” w określony „target” rynkowy. A może jednak jest w tym jakiś inny sens? Może po prostu współczesny młody czytelnik jest takim powierzchownym, płytkim konsumentem? Stawiam te pytania dlatego, że w serwisie Goodreads powieść ta osiąga wysokie noty: średnia 3,86/5 z prawie trzynastu tysięcy ocen. Zatem może krótkie zdania, naiwne, drewniane dialogi, sztuczny luz i całe to fabularne prostactwo, którym cechuje się „W sieci umysłów”, to tylko zwidy zawiedzionego recenzenta. Napisałbym, że powinniście przekonać się sami. Ale nie róbcie tego. Nie warto.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2015-11-17 19:34:26
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"


 Morgan, Richard - "Siły rynku"

 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS