NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Gry Nemezis"

Kloos, Marko - "Punkt uderzenia"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Lowry, Lois - "Syn"
Wydawnictwo: Galeria Książki
Cykl: Kwartet Dawcy
Tytuł oryginału: Son
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: Listopad 2015
ISBN: 978-83-64297-61-8
Oprawa: miękka ze skrzydłami
Liczba stron: 400
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2012
Tom cyklu: 4



Lowry, Lois - "Syn"

1

Dziewczyna wzdrygnęła się, gdy na górną część twarzy nałożyli jej pozbawioną oczu skórzaną maskę i oślepili. Uznała, że to groteskowe i niepotrzebne, ale nie protestowała. Tak nakazywała procedura. Wiedziała o tym. Jedna z naczyń opisała jej to podczas posiłku miesiąc temu.
– Maska? – spytała wówczas zdumiona, niemal chichocząc, gdy to sobie wyobraziła. – A po co mi maska?
– No, tak naprawdę to nie maska – sprostowała siedząca po lewej młoda kobieta i nabrała kolejną porcję chrupiącej sałatki. – Tak naprawdę to przepaska na oczy – wyszeptała. Nie powinny rozmawiać ze sobą na ten temat.
– Przepaska? – spytała zdumiona, po czym za-śmiała się przepraszająco. – Jak widzisz, nie potrafię normalnie rozmawiać, ciągle tylko powtarzam twoje słowa. Ale po co ta przepaska?
– Nie chcą, żebyś widziała produkt, kiedy z ciebie wychodzi. Kiedy go rodzisz. – Kobieta wskazała swój wydęty brzuch.
– Ty już produkowałaś, prawda? – spytała.
Tamta przytaknęła.
– Dwa razy.
– Jak to jest?
Już wypowiadając te słowa, wiedziała, że to niemądre pytanie. Miały przecież wykłady, oglądały diagramy, udzielono im instrukcji. Ale z drugiej strony nic z tych rzeczy nie może się równać z relacją kogoś, kto przeszedł cały proces. A skoro i tak już złamały zakaz rozmów, czemuż by nie spytać.
– Za drugim razem łatwiej. Nie bolało aż tak bardzo. – Kiedy nie odpowiedziała, kobieta spojrzała na nią pytająco. – Nikt ci nie mówił, że to boli?
– Mówili o „dyskomforcie”.
Druga dziewczyna parsknęła sarkastycznie.
– No dobra, dyskomfort, skoro tak chcą to nazywać. Za drugim razem dyskomfort jest mniejszy. I nie trwa aż tak długo.
– Naczynia? Naczynia! – Z głośnika rozległ się surowy głos matrony. – Proszę, kontrolujcie swoje rozmowy. Znacie zasady!
Dziewczyna i jej towarzyszka posłusznie umilkły, pojmując, że słyszano je przez mikrofony wbudowane w ściany jadalni. Kilka innych dziewcząt zachichotało. Pewnie też czuły się winne. Miały tak niewiele tematów do rozmów. Łączył je tylko proces – ich praca i misja. Ale po surowym ostrzeżeniu szybko zajęły się czymś innym.
Zjadła kolejną łyżkę zupy. Posiłki w dormitorium rodzicielek były zawsze obfite i pyszne, bardzo pilnowano właściwego odżywiania naczyń. Oczywiście dorastała w społeczności, więc nigdy nie brakowało jej jedzenia, co dzień dostarczanego do domostwa jej rodziny.
Kiedy jednak w wieku lat dwunastu przydzielono ją do rodzicielek, całe jej życie się zmieniło. Odbywało się to stopniowo. Zajęcia szkolne – matematyka, fizyka, prawo – dla jej grupy stały się mniej wymagające. Rzadziej poddawano ją testom, wymagano mniej lektur. Nauczyciele nie zwracali na nią uwagi.
Program lekcji poszerzono o zajęcia z odżywiania i zdrowia, więcej czasu poświęcano też ćwiczeniom na świeżym powietrzu. Dietę uzupełniano specjalnymi witaminami. Przebadano jej ciało, poddano testom i przygotowano na czas, który spędzi tutaj. Po upływie ponad roku uznano, że jest gotowa. Wówczas polecono jej opuścić rodzinne domostwo i przenieść się do dormitorium rodzicielek.
Przenosiny z jednego miejsca w drugie w społeczności okazały się bardzo łatwe. Nie miała żadnego własnego dobytku – ubrania dystrybuowano i czyszczono w centralnym magazynie strojów, podręczniki zamawiała szkoła (w następnym roku posłużą komuś innemu). Rower, na którym jeździła do szkoły przez ostatnich parę lat, zabrano do remontu; potem trafi do innego, młodszego dziecka.
Ostatni wieczór w rodzinnym domostwie uczczono szczególnym posiłkiem. Jej brat, starszy o sześć lat, przeniósł się już na szkolenie w Departamencie Prawa i Sprawiedliwości, widywali go tylko na publicznych zgromadzeniach; stał się kimś obcym, toteż w ostatniej kolacji uczestniczyli tylko we trój-kę: ona i komórka rodzicielska, która ją wychowała. Trochę wspominali; przywoływali zabawne wydarzenia z jej wczesnego dzieciństwa (jak wtedy, kiedy wrzuciła buty w krzaki i wróciła ze świetlicy na bo-saka). Śmiali się, a ona podziękowała im za lata wychowania.
– Czy wstydziliście się, kiedy przydzielono mnie do rodzicielek? – spytała.
Ona sama w skrytości ducha liczyła na coś bardziej prestiżowego. Po przydziale brata, gdy miała zaledwie sześć lat, wszyscy byli bardzo dumni. Do prawa i sprawiedliwości trafiali wyjątkowo inteligentni uczniowie. Ale ona do nich nie należała.
– Nie – odparł ojciec. – Ufamy ocenie członków komisji. Wiedzą, gdzie sprawdzisz się najlepiej.
– A rodzicielstwo to bardzo ważna funkcja – dodała matka. – Bez rodzicielek by nas tu nie było!
Potem życzyli jej powodzenia w przyszłości. Ich życie także miało się zmienić: przestawali być rodzicami, teraz przeniosą się w miejsce, gdzie mieszkają bezdzietni dorośli.
Następnego dnia poszła sama do dormitorium połączonego z oddziałem rodzicielek i wprowadziła się do przydzielonego jej pokoiku. Z okna widziała szkołę, do której chodziła, i strefę rekreacyjną. W dali połyskiwała rzeka, wyznaczająca granicę społeczności.
W końcu, kilkanaście tygodni później, gdy już się zadomowiła i znalazła sobie kilka przyjaciółek, wezwano ją na inseminację.
Denerwowała się, bo nie wiedziała, czego oczekiwać, ale po zakończeniu procedury poczuła ulgę: odbyła się szybko i bezboleśnie.
– To wszystko? – spytała zaskoczona, na znak technika wstając zza stołu.
– Wszystko. Wróć za tydzień. Wówczas przebadamy cię i dostaniesz certyfikat.
Zaśmiała się nerwowo. Wolałaby, żeby w teczce z instrukcjami, którą dostała po przydziale, dokładniej wszystko wyjaśniono.
– Co oznacza certyfikat? – spytała.
Technik zbierający sprzęt inseminacyjny wyraźnie się śpieszył. Pewnie w kolejce czekały też inne.
– Kiedy będą pewni, że zarodek się zagnieździł – wyjaśnił niecierpliwie – dostaniesz certyfikat naczynia. Coś jeszcze? – spytał, obracając się do wyjścia. – Nie? W takim razie możesz odejść.

Zdawało się, że działo się to tak niedawno, a teraz, dziewięć miesięcy później, leżała z przepaską na oczach. Dyskomfort pojawił się kilka godzin wcześniej, z przerwami; teraz przerwy zniknęły. Posłuszna poleceniu oddychała głęboko. Nie było łatwo: niczego nie widziała, skóra pod maską nagrzała się nieprzyjemnie.
Spróbowała się odprężyć. Wdech, wydech, nie zważaj na dyskom… Nie, pomyślała. To ból. Prawdziwy ból. Zbierając wszystkie siły, jęknęła cicho, wygięła plecy i pozwoliła pochłonąć się ciemności.
Na imię miała Klara. Właśnie skończyła czternaście lat.



Dodano: 2015-11-07 11:52:36
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 15:30 07-11-2015
W pierwszych czterech akapitach biedaczka dwa razy zdołała "spytać zdumiona". Na szczęście potem jest poprawa i pyta już tylko "zaskoczona", a wstawki o prawie i sprawiedliwości zapewniają niezbędną poprawność polityczną. Pewny hit.

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS