NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

Bradbury, Ray - "Green Town"


 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

 Miller, Frank; Wheeler, Thomas - "Przeklęta"

Linki

King, Stephen - "Znalezione nie kradzione"
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Trylogia "Pan Mercedes"
Tytuł oryginału: Finders Keepers
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Data wydania: Październik 2015
ISBN: 978-83-7885-664-0
Oprawa: zintegrowana
Format: 125×195mm
Liczba stron: 480
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2015
Tom cyklu: 2



King, Stephen - "Znalezione nie kradzione"

Wiwisekcja literatury


Tempo, w jakim Stephen King publikuje kolejne, niekrótkie przecież powieści, jest wprost niesamowite. W 2013 ukazał się „Joyland” i w tym samym roku sequel „Lśnienia”, czyli „Doktor Sen”; rok 2014 przyniósł „Pana Mercedesa”, pierwszą część (powiedzmy) kryminalnej trylogii o przygodach Billa Hodgesa, której kontynuacją jest właśnie „Znalezione nie kradzione”. A w międzyczasie mieliśmy jeszcze „Przebudzenie”! Ta literacka hiperaktywność aż narzuca pytanie o powody (i skutki), a pojawiające się tu i ówdzie odpowiedzi, koncentrują się zwykle na kwestiach ekonomicznych i finansowej zachłanności pisarza.

Takie stawianie sprawy jest po prostu bzdurne. King już dawno zarobił na swych książkach miliony, kolejne przyniosły mu filmy, seriale i inne projekty, w które się angażował. Posądzanie go o twórczość motywowaną komercyjnie w tym momencie jest w najlżejszym wydaniu niesprawiedliwe. Skąd zatem ten autorski galop? Myślę, że można wskazać dwa biograficzne motywy, sprowadzające się w zasadzie do tego samego. Po pierwsze: King ma poważne i postępujące problemy ze wzrokiem. Widzi coraz gorzej i za jakiś czas najpewniej uniemożliwi mu to sprawne pisanie. Po drugie: kilka lat temu przeżył bardzo ciężki wypadek, został potrącony przez samochód. Wyszedł z tego, ale wydaje mi się, że oba te czynniki uświadomiły pisarzowi, że jego czas jest ograniczony i tylko od niego zależy, jak wykorzysta pozostałe lata (oby było ich jak najwięcej). I King wziął się do intensywnej pracy.

Piszę o tym nie tylko dlatego, by korzystając z okazji, obronić Stephena Kinga przed bardzo niesprawiedliwymi a wciąż powracającymi zarzutami domorosłych krytyków, ale też dlatego, że taka motywacja daje widoczne skutki w samej twórczości. Recenzując kolejne powieści Kinga, zwracam uwagę na jego eksperymenty – czasem to eksperymenty formalne, czasem próbowanie sił w nowych gatunkach literackich, innym razem to reinterpretacja własnej twórczości i tak dalej. W zasadzie każda kolejna powieść niesie ze sobą pewne novum, i to także bywa problematyczne, w szczególności dla starych fanów, który oczekują historii takich, jakie ich niegdyś ulubiony autor tworzył kilka dekad temu. O tym jest „Znalezione nie kradzione”.

No, może nie WPROST o tym. Choć można je opowiedzieć właśnie w ten sposób: pewien psycho-fan (co w tej historii oznacza dosłownie fana-psychopatę) literata Rothsteina włamuje się do domu swojego idola, którym w ostatnim czasie jest bardzo rozczarowany. Uważa, że pisarz „się sprzedał”, że losy jego ulubionego fikcyjnego bohatera powinny toczyć się inaczej, i w ogóle milczenie Rothsteina jest nieuprawnione. Zabija więc artystę i wchodzi w posiadanie jego notesów z całą masą literackich projektów, oraz sporej ilości pieniędzy, jakie znajduje przy swojej ofierze. Szybko jednak trafia za kratki. Po wielu latach ukryty łup odnajduje nastoletni Peter, którego ojciec stracił nogi w szaleństwie Pana Mercedesa (z książki pod takim tytułem) i którego rodzina popadła w finansowe tarapaty. Fan-morderca Morris będzie próbował odzyskać dawną zdobycz, a z pomocą Peterowi przyjdzie znany nam już detektyw Hodges.

„Znalezione nie kradzione” tylko w niektórych momentach nawiązuje do wątków z „Pana Mercedesa”, pokazując, że wydarzenia opisane we wcześniejszej powieści mają wciąż trwające konsekwencje. Lektura poprzedniej części nie jest jednak potrzebna do zrozumienia tego tekstu. Podobieństwa zachodzą również na płaszczyźnie gatunkowej, jako że „Znalezione...” to kryminał, ale tylko, jeśli zgodzimy się na bardzo, a nawet zbyt szeroką definicję tego gatunku. Wiemy przecież od razu kto, kogo i jak zabił, a nasza uwaga przenosi się na dużo dalsze konsekwencje i motywacje bohatera. W zasadzie powieść ta nie odkrywa tajemnicy zbrodni, lecz tajemnice ludzkich umysłów. To powieść mocno literacka, w której literatura staje się głównym tematem. King zastanawia się nad granicami interpretacji, nad statusem fikcji literackiej, granicą oddzielającą świat wyobraźni od świata rzeczywistego i nad ludźmi, którzy na tej granicy balansują. Bohaterowie „Znalezionego...” snują rozważania na temat autonomii postaci literackich, co jest w pewien sposób ironiczne, lecz King tej ironii nie demaskuje, pozwala nam spokojnie zagłębić się w brutalny, ale i ciekawy świat detektywa Hodgesa.

Nowa powieść Kinga to dobra literatura. Bez straszaków znanych z dawnej twórczości tego pisarza, nawet bez napięcia z „Misery”, która podejmowała zbliżoną tematykę, ale wciąż na wysokim poziomie, wciągająca i silnie autorefleksyjna. To dobrze wróży i kolejnej części przygód Hodgesa, która... cóż, już w przyszłym roku.


Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2015-11-06 19:18:49
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS