NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ryman, Geoff - "Tlen"

Cetnarowski, Michał - "Bestia najgorsza"

Ukazały się

Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"


 Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)

 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

 Lem, Stanisław - "Człowiek z Marsa"

 Werber, Bernard - "Mikroludzie"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Parowski, Maciej - "Kukułka na koniu trojańskim. Małpy pana Boga 3. Retrospekcje"

Linki

Weir, Andy - "Marsjanin" (wersja filmowa)
Wydawnictwo: Akurat
Tytuł oryginału: The Martian
Tłumaczenie: Marcin Ring
Data wydania: Wrzesień 2015
Wydanie: 2
ISBN: 978-83-287-0222-6
Oprawa: miękka
Format: 145×215mm
Liczba stron: 384
Cena: 39,99 zł
Rok wydania oryginału: 2012



"Marsjanin" - książka a film

Stosunek do filmu „Marsjanin” Ridleya Scotta w dużej mierze uzależniony jest od tego, w jaki sposób postrzega się powieść Andy’ego Weira. Z zastrzeżeniem, że niekoniecznie musi zadziałać przełożenie jeden do jednego.


Zdania o „Marsjaninie” Andy’ego Weira są podzielone. Niektórzy uważają go za fajną powieść robinsonowską, napisaną z humorem i sporą ilością technicznych detali: nie będę ukrywał, że sam zaliczam się do tej grupy (recenzja). Inni wręcz przeciwnie – traktują ją jako dość męczącą, przeciętną literacko wyliczankę z dużą dawką dawanych na siłę zwrotów akcji. Nie zmienia to faktu, że książka stała się wystarczająco popularna, by zainteresowało się nią Hollywood. Film o astronaucie pozostawionym prawie bez środków do życia na Marsie nakręcił mający ostatnio gorszy okres Ridley Scott.

Fabularnie ekranizacja nie przynosi zaskoczeń; bo i zaskoczeń być nie może. Ramy wydarzeń są na tyle sztywne w powieści, że trudno byłoby je znacząco zmienić… chyba, żeby zmienić zakończenie, ale aż tak odważni filmowi twórcy nie byli. Również, jak na adaptacje, byli dość umiarkowani w dodawaniu własnych scen czy wątków – raczej skoncentrowali się na wycinaniu i upraszczaniu, co ma swoje dobre i złe strony.


Po pierwsze liczba tragedii i złośliwych przypadków losu spotykających Marka Watneya została znacząco ograniczona. De facto u Scotta astronautę spotykają 2-3 poważne kryzysy, reszta zostaje pominięta lub ułagodzona. Być może uznano, że całości należy się więcej stabilności i spokojnego budowania wątków? W zamian poświęcono nieco miejsca wydarzeniom na Ziemi, co wydaje się zrozumiałe – na potrzeby blockbustera jednoosobowy dramat może być średnio strawny. Wychodzi to nawet nieźle, więc o ten zabieg nie można mieć pretensji do twórców.

Po drugie – i tu już sytuacja wygląda znacznie gorzej – w dużej mierze pozbyto się szczegółów technicznych. Wiadomo, to co się sprawdziło w książce, w filmie może nużyć; tym bardziej, że nie każdy jest fanem MacGyvera. Niemniej jeden z ciekawszych aspektów książki Weira polegał na pokazaniu, jak Mark kombinuje, dłubie i wymyśla kolejne sposoby dające mu nadzieję na przeżycie kolejnych dni. W filmie albo robi jakieś rzeczy bez specjalnego wytłumaczenia i trzeba się tego domyślać, albo pojawia się przebitka z Ziemi, gdzie ktoś słownie opisuje, co Mark powinien zrobić. W efekcie wydaje się, że dużo rzeczy przychodzi mu bardzo prosto – ot, trochę podyszy do mikrofonu wbudowanego w hełm i parę razy przejdzie się w tę i z powrotem.


Przed seansem najbardziej obawiałem się, czy w filmie zostanie zachowany humor. U Weira pojawiał się on przede wszystkim w dziennikach i wpisach Marka, których w ekranizacji siłą rzeczy zbyt wiele nie można było pokazać. I faktycznie żartów w filmie jest jakby mniej, chociaż od czasu do czasu się pojawiają i ostatecznie jest ich więcej, niż się spodziewałem. Przy czym wydaje się, że scenarzyści cenzurowali, bo bardziej „grube” żarty się nie pojawiają: jak choćby słynne „patrzcie, cycki” dzieje się poza okiem kamery i widz tylko może się domyślać, że astronauta napisać coś nieparlamentarnego. Na szczęście kilka innych zapadających motywów, jak choćby uznanie Marsa za wody międzynarodowe pozostało. Być może w ramach rekompensaty twórcy wprowadzili kilka własnych żartobliwych scen, chociaż naprawdę udana jest tylko jedna, za sprawą Seana Beana i skojarzeń z jego rolą we „Władcy Pierścieni”.

Wszystkie te modyfikacje sprawiły, że zmienił się wydźwięk całości, a także samego bohatera. Film jest zdecydowanie bardziej „amerykański” (są nawet powiewające flagi w finale), ale nie przesadzono z patosem. Zamiast przekornej natury Marka podkreślana jest jego siła woli i żądza życia. Efektem jest obraz nieco poważniejszy. Czy bardziej udany niż w książce? Dla mnie niekoniecznie, ale percepcja w dużej mierze zależy od tego, jak się podchodziło do „Marsjanina”. Ogólnie to całkiem udany film i może zwiastować, że Ridley Scott nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tylko nienawiści do ziemniaków zabrakło…


Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2015-10-09 11:46:49
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kurp - 12:38 09-10-2015
A jak z widowiskowością? Warto oglądać na dużym ekranie? :)

Shadowmage - 13:04 09-10-2015
Niespecjalnie. Kilka ujęć Marsa i kosmosu ładnych, ale ogólnie to dość kameralny i stonowany film.

Gavein - 13:39 09-10-2015
To w zasadzie jest kino familijne, emocje na poziomie 'Free Willy'.

romulus - 23:02 09-10-2015
Ale obrazki są ładne. Szkoda, że nie ma ich więcej, bo ładnie udało się twórcom wykreować Czerwoną Planetę. Generalnie, film mi się podobał. Ridley Scott go nie zepsuł, co cieszy. Ale ja jeszcze w optymizm odnośnie tego reżysera nie popadam :)

Spriggana - 23:56 09-10-2015
Ja mam wrażenie że te asciiartowe cycki zostały wycenzurowane bardzo dokładnie – owszem, zostaje sugestia, że przesłał coś niezbyt odpowiedniego, ale jednak tekstowego: „nie, panie prezydencie, nie sądzę żeby tak naprawde sądził”…
(Pewnie zadecydowały sutki… :->)

Shadowmage - 10:07 10-10-2015
To mogło być cokolwiek, a kontekst w jaki dostaje tą wiadomość, podsuwa inne rozwiązania. Wiemy więc tyle, że bezczelny z niego typ, ale nic poza tym.

Lett - 10:07 10-10-2015
Bardzo podobał mi się film. Znacznie bardziej niż ostatnio oglądany Everest (katastrofa w Himalajach). Ridley Scott zrobił tu świetną robotę. Książki jeszcze nie czytałem, gdybym czytał, może oceniałbym inaczej.

Shadowmage - 11:50 10-10-2015
Ja jednak chyba wolę "Everest". Raz, że uwielbiam góry, dwa że historia mocniejsza - i nawet nie dlatego, że jedno to sf, a drugie oparte na faktach.

Lett - 12:29 10-10-2015
Everest? Czułem niedosyt szerokich ujęć, panoram Himalajów. Także dla obrazów gór poszedłem na film. I wydaje się także, że coś nie styka w scenariuszu - być może na skutek próby połączenia wszystkich historii/książek powstałych po zdarzeniu.
Góry i katastrofy? Znacznie większą przyjemność miałem, czytając książki o katastrofach w Tatrach (choćby "W stronę Pysznej"), albo oglądając "Touching the Void".

Lett - 12:31 10-10-2015
W każdym razie "Marsjanina" polecam gorąco.
Choć ponownie zauważam, że często znajomość książek wpływa na ocenę filmu, a ja tej nie czytałem.

Shadowmage - 13:05 10-10-2015
A mnie ta oszczędność nawet się podobała - bo bohaterem była góra, jej ogrom i majestat. IMO przez większość czasu czuć było groźbę. Ale to wszystko subiektywne jest :)

Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"


 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

Fragmenty

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS