NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Clarke, Arthur C. - "Koniec dzieciństwa" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Podlewski, Marcin - "Skokowiec"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Głębia
Data wydania: Wrzesień 2015
ISBN: 978-83-7964-086-7
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 712
Cena: 39,90 zł



Podlewski, Marcin - "Głębia. Skokowiec"

O pierwszej części space-operowego cyklu Marcina Podlewskiego można napisać, że jest dobrze zapowiadającym się początkiem. Nie ma powodu popadać w zbyt duży entuzjazm, ale jest nieźle. Rodzima space opera ma szansę, moim zdaniem, nieco ożywić polską fantastykę. Choć, jak na razie, są to głównie powieści stricte rozrywkowe. Ambitniejszej science fiction nie można uświadczyć także w „Skokowcu”. Nie jest to zarzut, tylko trochę tęsknoty za twórczością Alastaira Reynoldsa. O Iainie M. Banksie nie wspominając. Najambitniejszym zagranicznym pisarzem w tym gatunku wydawanym wciąż(?) w Polsce pozostaje Paul McAuley. Marcin Podlewski ze swoją powieścią lokuje się tak między Ianem Douglasem a Stephenem Donaldsonem.

Fabuła osadzona jest w dalekiej przyszłości. Po wielkich kataklizmach (głównie wojnach) o skali galaktycznej i przemianach – technologicznych oraz społecznych (jeśli w skali galaktycznej można w ogóle mówić o jakichkolwiek przemianach społecznych), które były ich skutkiem. Nie wszystko jest w powieści dokładnie wytłumaczone, poza najważniejszymi punktami zwrotnymi historii. Te, aby dużo nie spoilerować, okażą się istotne dla wydarzeń, których uczestnikami i sprawcami będą bohaterowie.

Trudno w powieści wyróżnić głównego bohatera. Głównie za sprawą chyba powszechnej w tego typu powieściach (które ostatnio czytam) jednowymiarowości wszystkich postaci. Autor się stara je zindywidualizować, ale – póki co – pozostają najsłabszymi elementami tworzonego uniwersum. Być może głównym bohaterem ma być kapitan tajemniczego statku, który nosi swojsko brzmiące nazwisko Grunwald. Ale poza nim w powieści istotne role odgrywają także inni członkowie jego załogi. Czasami spychając Grunwalda w cień (choćby Wise) ze względu na fabularne znaczenie i lepszą charakterystykę. Ponadto występują w powieści także postacie nie należące do załogi, które w kolejnych częściach mogą również odegrać istotne role. Być może statyczność fabularna kapitana Grunwalda wynika także z tego, że od początku powieści wydał mi się Bohaterem Który Ma Ukryty Plan. Przez to stara się uchodzić za tego, który wie więcej, ale nie widać, aby jego działania jakoś odciskały się piętnem na fabule.

W ogóle w powieści szwankuje dynamika między postaciami. Wystarczy odwołać się do bohaterów „Skoków” Donaldsona, aby łatwo dostrzec słabości w tym względzie. Dialogi momentami brzmią sztucznie, a relacje są naciągnięte i niespójne w kontekście całości (jak choćby to, co miało spotkać Wise ze strony innego członka załogi). Zgrzytało tu niekonsekwencją. Jeśli chodzi dialogi, przyczepić się muszę do przeklinania. Nie do samego faktu występowania, ale do stylizacji. Słowo „Plaga”, którym nazywana jest straszna katastrofa z przeszłości, występuje w powieści bardzo często. Ale desygnat nazwy nijak nie jest w stanie przekonująco uzasadnić negatywnego ładunku emocjonalnego właściwego przekleństwu. Bohaterowie nadużywają, moim zdaniem, tego przekleństwa i brzmi to sztucznie i irytująco.

W trochę nieudolnej obronie dodam jednak, że wykładanie się na postaciach jest powszechnym „grzechem” współczesnej space opery dostępnej na polskim rynku (pewnie także i innych gatunków). Nie lubię serialu „Firefly”, ale trzeba przyznać, że tam relacje między bohaterami były żywsze, ciekawsze, okraszone dowcipem i ironią. Tego „sukcesu” nie udało się powtórzyć w innych serialach, jak np. w aktualnie emitowanym „Dark Matter”, gdzie wytyczane związki między bohaterami wyglądają równie sztywno, jak w „Skokowcu”. O wspominanych powieściach z cyklu „Star Carrier” Iana Douglasa nie wspominając. Zatem to aż taką wadą być nie musi, aby się tym przejmować. Jednak trzeba mierzyć wysoko i brać przykład z mistrzów, zatem relacje między bohaterami pozostają powszechną, ale jednak słabością.

Autor poświęca mimo to sporo miejsca, aby przybliżyć pozostałych bohaterów i rozszerzyć w ten sposób budowane uniwersum. Na razie daje tylko tego przedsmak i sam zapowiada rozwój i podniesienie fabuły na wyższy poziom w kolejnej części. W „Skokowcu” bowiem znaczna część akcji dzieje się w kosmosie, na statku. Na szczęście dzieje się sporo i akcja cały czas się rozwija. Nawet „przystanki” na przybliżenie bohaterów nie sprawiają wrażenia wciśniętych na siłę i spowalniających fabułę. Powieść czyta się bardzo dobrze. I choć większość recenzji poświęciłem na narzekanie, czyniłem to w dobrej wierze. Ponieważ jest to cykl z potencjałem. Sama powieść jest dosyć obszerna (siedemset stron z okładem i to nie dzięki układowi graficznemu) i dobrze przyswajalna. Z posłowia autora wnosić można, że była znacznie obszerniejsza, ale redaktor Michał Cetnarowski znacznie ją odchudził. Epicko w fabule robi się dopiero pod koniec, zatem trzymam autora za słowo odnośnie poszerzenia galaktycznego spektrum. Cykl „Głębia” może okazać się nie gorszy niż anglosaska space opera „goszcząca” aktualnie na polskim rynku. Choć Marcin Podlewski nie idzie tropem Alastaira Reynoldsa czy Petera F. Hamiltona (ulubionych pisarzy w tym gatunku najniżej podpisanego), to jednak ma szansę na stworzenie interesującej space opery o sporym rozrywkowym potencjale. Na razie, Marcin Podlewski i Robert J. Szmidt mają okazję tchnąć w space operę pisaną po polsku nowe życie. Nawet idąc tropami zagranicznych pisarzy. Jeżeli Jarosław Ruszkiewicz podciągnie się w kolejnej części własnego cyklu, to będzie można chyba mówić o rodzimym gatunkowym ożywieniu.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2015-09-09 21:36:41
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Lett - 22:14 09-09-2015
Recenzja zachęca. Przyjrzę się :)
Z pewną dozą nieśmiałosci poproszę o podpowiedź, jaka anglosaska powieść gości nam???

Fidel-F2 - 22:32 09-09-2015
Nie zachęciłeś specjalnie

ivo - 09:39 10-09-2015
Fakt, po tej recenzji i chciałbym i się boję. Jeśli jest chociaż na poziomie "Gambitu" Cholewy to biorę.

Kalkulator - 09:46 10-09-2015
A ja czuję się zachęcony :)

romulus - 16:50 10-09-2015
Pominąłem pod koniec Rafała Dębskiego, czego żałuję. Zwłaszcza że to autor, który spośród powołanych przeze mnie, najbardziej pisze "po amerykańsku". Moja wina.

A co do pierwszego tomu "Głębi", to nie chciałem popadać w zbytni entuzjazm, ponieważ autor, jak mniemam, zaplanował bardziej epicką opowieść. W pierwszym tomie mamy tego przedsmak. W przypadku Iana Douglasa od początku wiadomo, że będzie epicko. Zaskoczeniem jest tylko to, że im dalej w las, tym robi się wszystko bardziej z rozmachem, niż można było zakładać wcześniej. U Marcina Podlewskiego zaczyna się od kosmicznej przygody w skali mikro. A jak będzie dalej, to nie mam pojęcia. Stąd rezerwa.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ostatniego strażnika"


Wygraj "Nawiedzenia"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS