NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Cronenberg, David - "Skonsumowana"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Consumed
Tłumaczenie: Katarzyna Petecka-Jurek
Data wydania: Marzec 2015
ISBN: 978-83-778-5553-9
Oprawa: miękka
Format: 135×205mm
Liczba stron: 384
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2014



Cronenberg, David - "Skonsumowana"

Film, którego nie ma


Czy talent filmowy idzie w parze z umiejętnościami literackimi? „Skonsumowana” nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale jeśli miałbym wybierać między filmem i książką Cronenberga, to stawiam na to pierwsze.

Zawsze mnie ciekawi, kiedy artysta z jednej dziedziny próbuje swych sił w innej. Filmy Davida Cronenberga – głównie horrory – zapadają w pamięć, ale czy doświadczenia z reżyserii i pisania scenariuszy można przenieść na literaturę? Film stanowi formę bardziej kompleksową niż powieść, w której można używać ograniczonego zasobu środków wyrazu. I różnicę między tymi dwoma dziedzinami sztuki pokazuje właśnie „Skonsumowana”.
Po takim wstępie od razu jest jasne: powieść Cronenberga jest bardzo filmowa. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby jednocześnie spełniała wymogi formy literackiej, ale to nie zawsze się jej udaje. Częściej sceny, cała konstrukcja sprawiają wrażenie rozwinięcia scenariusza; uproszczone i o charakterystyce slajdów. Oczywiście, literaturę też tak można pisać, ale potrzeba do tego znacznie większych umiejętności niż surowy warsztat kanadyjskiego filmowca.
O czym więc jest „Skonsumowana”? Powieść opowiada o parze reporterów-fotografów tkwiących w dość luźnym, acz trwałym związku. Każde z nich natrafia na materiał: makabryczny, nośny, fascynujący. On zajmuje się nową metodą leczenia raka piersi, ona szuka podstaw kanibalistycznego mordu w środowisku akademików. Nie będzie wielkim spojlerem zdradzenie, że ich drogi się połączą; taki jest narracyjny wymóg od samego początku. Ale jak to się stało, tego nie zdradzę: trzeba się o tym przekonać podczas lektury.
Fabuła powieści nie należy do skomplikowanych. Ot, śledzimy kolejne etapy dziennikarskich śledztw, przy udziale okazjonalnych interakcji pomiędzy głównymi bohaterami. Ważniejsze jest jednak (wynika to zresztą z przekazu powieści, o czym za chwilę) pokazanie ich interakcji na zewnątrz, sposobu, w jaki postrzegają świat, co z niego czerpią. Przy czym diagnozę można postawić po kilkudziesięciu stronach – później następuje dość monotonne śledzenie poczynań postaci, aż do dość przewidywalnego w obranej konwencji finału.
O ile Cronenberg nie jest mistrzem tworzenia literackiego obrazu, to przez swą powieść bez wątpienia chciał coś powiedzieć: może trochę topornie, zbyt łopatologicznie – poprzez nachalne podsuwanie kolejnych tropów i znaczeń – ale jednak konsekwentnie. Autor krytykuje postępujący konsumpcjonizm, kult gadżetów i technologii, narastającą koncentrację na dobrach kultury materialnej. Idea słuszna, aczkolwiek w wykonaniu Cronenberga niezbyt przekonująca: bardziej jestem w stanie uwierzyć w scenę fascynacji bohatera nowym obiektywem, niż w dość rozmytą wymowę będącą następstwem przedstawionych wydarzeń. Oczywiście istnieje możliwość, że mój umysł został już zaprogramowany w sposób, z którym walczy w „Skonsumowanej” Kanadyjczyk... ale raczej nie.
Fanom horroru należy się małe wyjaśnienie. Chociaż sama książka jest reklamowana jako powieść z pogranicza grozy, a i postać autora budzi wiadome konotacje, to fantastyki nie ma w powieści za grosz. Wiadomo, horror to gatunek znacznie szerszy i nie musi zawierać elementów nadprzyrodzonych, ale i momentów budzących niepokój czy żywsze bicie serca zbyt wielu tu nie ma. Prędzej to powieść obyczajowa, z elementami – ale niewielkimi – thrillera, w której więcej jest szokowania tematyką i okolicznościami niż faktycznego lęku wynikającego z niewiadomego.
W ramach podsumowania niech wystarczy stwierdzenie, że z chęcią obejrzałbym film bazujący na fabule „Skonsumowanej”, ale sama powieść wywołała u mnie dość letnie emocje. Nie zawsze zabiegi udanie stosowane w jednym medium, sprawdzają się w innym. I z tą myślą odsyłam czytelników np. do „Muchy”.


Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2015-08-25 16:59:57
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS