NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Carroll, Jonathan - "Ucząc psa czytać"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Teaching the Dog to Read
Tłumaczenie: Jacek Wietecki
Data wydania: Kwiecień 2015
ISBN: 978-83-7818-732-5
Oprawa: twarda
Format: 128 x 197 mm
Liczba stron: 98
Cena: 24,90 zł
Rok wydania oryginału: 2014
Seria: Salamandra



Carroll, Jonathan - "Ucząc psa czytać"

Gdy nie ma się pomysłu na powieść...


Króciutki utwór Jonathana Carrolla jest dość typowym przedstawicielem twórczości tego pisarza: sympatycznym, mającym lepsze i gorsze momenty, ale generalnie niekoniecznie wartym swojej ceny.

Kilka lat temu w sieci pojawił się ranking autorów, którzy w Polsce są bardziej popularni – oczywiście przy zachowaniu proporcji – niż na swoich rodzimych rynkach. Dość wysokie miejsce w zestawieniu zajął Jonathan Carroll, który cieszy się umiarkowaną, ale stałą popularnością od premiery „Krainy Chichów” – nota bene początkowo odrzucanej przez polskich wydawców: interweniować musiał sam Stanisław Lem, by książka trafiła do szerszego grona odbiorców.
Od wydania słynnej powieści Carrolla w Polsce minął szmat czasu, ale najwyraźniej popularność autora w naszym kraju jest wysoka, bo Dom Wydawniczy Rebis zdecydował się wydać w formie książkowej nowelę (a i to jest, obawiam się, miano na wyrost) pod tytułem „Ucząc psa czytać” – w sumie dziewięćdziesiąt kilka stron rozstrzelonym drukiem w twardej oprawie. Są utwory, które zasługują na takie wydanie, ale tekst Carrolla do nich nie należy... chociaż fani jego twórczości mogą mieć na ten temat odmienne zdanie.
O czym jest „Ucząc psa czytać”? Wbrew pozorom nie o nauce składania liter przez czteronoga, chociaż taki motyw faktycznie w pewnym momencie się pojawia (i zajmuje kilka zdań). To historia Tony’ego Areala, całkowicie zwykłego, normalnego i nieciekawego człowieka, na którego żywot nie zwróciłby uwagi pies z kulawą nogą. Wtem jednak bohater zaczyna otrzymywać prezenty: najpierw drogi zegarek, potem świetny samochód, a następnie... i tu opis fabuły należy skończyć, bo dotarliśmy pewnie mniej więcej do jej jednej trzeciej i nie wypada zdradzać wprost jednego z dwóch twistów fabularnych.
Z drugiej strony osoby znające twórczość Carrolla specjalnie zaskoczone nie będą, bo w tym utworze pojawiają się typowe dla autora motywy i rozwiązania. Pies jest przecież już w tytule (i głównie tytule), a oniryczność i przenikanie się snu i jawy stanowi jedną z osi fabularnych. Gorzej, że drugi zwrot akcji jest wyciągnięty z kapelusza i (nie)działa na zasadzie, że w finale trzeba czytelnika czymś zaskoczyć. Oczywiście Carrollowi nie można odmówić lekkości pióra i dość potoczystego języka opowieści, ale co z tego, skoro przekazuje nim w większości banał?
Na ocenę „Ucząc psa czytać” bez wątpienia rzutuje forma wydania. Gdyby ten tekst ukazał się w prasie, na przykład w „Nowej Fantastyce”, być może czytelnicy niespecjalnie zwróciliby na niego uwagę, ale też nie zebrałby jakiejś nadmiernej krytyki – wszak historia pisma zna znacznie gorsze teksty. Jednakże w formie książkowej, pociągającej za sobą wydatek dwudziestu kilku złotych, percepcja jest zupełnie inna. Raz, że wystarczy dorzucić dyszkę i mieć solidną lekturę na kilka godzin (a nie trzydzieści pięć minut, włączając robienie herbaty, z zegarkiem w ręku). Dwa, że jednak po tak wydanej książce spodziewać się należy czegoś więcej niż miłej i prostej opowiastki. Nie należy winić autora, że z braku pomysłu na powieść napisał opowiadanie, ale wydanie tekstu w formie sugerującej więcej, niż się otrzymuje, już zasługuje na delikatną naganę.
I na tym koniec, bo recenzja niebezpiecznie się rozrasta. Przecież nie chcielibyśmy, żeby jej lektura pochłonęła więcej czasu, niż zajęło przeczytanie omawianego tu utworu?


Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2015-08-06 21:07:25
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kurp - 08:14 07-08-2015
No! Mogli chociaż dorzucić obrazki i jakieś może chociaż origami.

Shadowmage - 07:20 10-08-2015
O, to jest myśl :) Setkę wtedy by przekroczyli, jak nic :)

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS