NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Haladyn, Krzysztof - "Antywirus"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Ruszkiewicz, Jarosław - "Ulysses"
Wydawnictwo: Drageus
Cykl: Syndrom Everetta
Data wydania: Czerwiec 2015
ISBN: 978-83-640-3052-9
Oprawa: miękka
Liczba stron: 660
Cena: 49,90 zł
Tom cyklu: 1



Ruszkiewicz, Jarosław - "Syndrom Everetta. Ulysses"

„Syndrom Everetta. Ulysses” to dziwna powieść. Pierwszy raz chyba zdarza mi się napisać o jakiejś książce, że byłaby lepsza i ciekawsza, gdyby zmienić jej kompozycję. Wszystko, co najciekawsze w pierwszym tomie zapowiadanego cyklu, zdradza już blurb. Normalnie nie spoileruję fabuły, a i odnosząc się do niej, staram się to robić tak, aby nie zepsuć choćby jednego zwrotu akcji. Tymczasem już na okładce zostaje wszystko wyłożone kawa na ławę. Całe sedno i istota wydarzeń z powieści.

Ale nawet gdybyście nie spojrzeli na opis z okładki, to wszystkiego dowiecie się i tak z dosyć rozbudowanego prologu. Jest on ciekawy i rozbudza apetyt na ciąg dalszy we właściwej fabule, której akcja osadzona jest na Ziemi w niedalekiej przyszłości. Przy tym wykreowany świat nie jest zbyt ciekawy, w tym sensie, że przyszłość, którą autor kreuje, do optymistycznych nie należy. Zaczynają się wówczas dziać pewne rzeczy, które grupie bohaterów nakazują postawić pytanie o rzeczywistą istotę niektórych wydarzeń, ich cel i znaczenie.

Jednak są to zagadki, które nurtują tylko głównych bohaterów powieści. Czytelnik wie, dlaczego dzieją się rzeczy, które się dzieją, wie, jakie siły ukrywają się za nimi i do czego dążą. I w tym właśnie cały problem z tą powieścią. Wiedza przekazana w prologu kładzie się cieniem na atrakcyjności całej fabuły. Czytelnikowi pozostaje jedynie śledzenie wydarzeń i oczekiwanie na to, aby bohaterowie wpadli na to, co on już wie. Lektura zatem zostaje pozbawiona napięcia. Chyba że ktoś lubi obserwować takie rozgrywki, śledzić ich mechanikę, tempo i tak dalej. W przypadku najniżej podpisanego – przez wyłożenie zbyt wielu kart na stół w prologu fabuła stała się monotonna i pozbawiona iskry.

Trzeba jednak przyznać autorowi, że nie wszystko odkrył już na początku. Pozostał jeszcze jeden zasadniczo interesujący koncept, ale więcej nie napiszę. Nie ratuje to braku napięcia w fabule, ale jest jakimś interesującym „kąskiem” utrzymującym czytelnika w umiarkowanym zainteresowaniu. Być może pomysły te znajdą rozwinięcie w kolejnych częściach. Oby nie od razu.

Zatem głównym zarzutem wobec powieści pozostaje brak tajemnicy dotyczącej fabuły. Najniżej podpisanemu zepsuło to całą przyjemność, którą można było czerpać z lektury. Co może być nieco frustrujące także z tego powodu, że autor jednak dosyć skrupulatnie i bogato ten swój świat starał się czytelnikom przedstawić. Może zbyt skrupulatnie, ale bez efekciarskiego popisywania się wiedzą i dokonanym researchem lub, po prostu, wyobraźnią.

Fabuła posiada rozmach, nie tylko ten wynikający z prologu, ale też z właściwej akcji, miejsc jej prowadzenia, wprowadzonych bohaterów i pewnych opisywanych zjawisk. Może czasami wydaje się nieco przegadana, ale przypomina także (co zapisuję na plus) twórczość Petera F. Hamiltona. Ciekawy jestem, czy w tym cyklu tkwi jakiś potencjał i czy warto dać mu szansę. Po lekturze pierwszej części wciąż tego nie wiem. Powieści z góry nie skreślam, ponieważ lubię ten gatunek. Mimo że elementy space opery w nim nie przeważają, to nadal fabuła może rozwinąć się w sposób nieoczekiwany. I być może interesujący, jeśli autor nie będzie wszystkich kart odkrywał na początku. A kto wie, może odkrywając tyle w części pierwszej, w kolejnych zaproponuje czytelnikom coś więcej?




Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2015-07-29 08:51:17
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS